Cześć wszystkim!
Adoptowałam małego kociaka, ma 2,5 miesiąca i wiadomo, że kiedy muszę wyjść do pracy, to zostaje sam.
Na razie zamykamy ją w łazience z jej kuwetą, wodą, jedzeniem i całą masą zabawek ;) Tyle że jak tylko wracam do domu, mała jest jak naładowana bateria! Biega wszędzie i robi wszystkie możliwe psoty. Bawimy się z nią na maksa, gdy tylko wrócimy, ale czuję, że to przez to, że nie mogła się wyszaleć tak bardzo, jak by chciała w ciągu dnia.
Stąd moje pytanie: czy zamykacie swoje kociaki w konkretnym pomieszczeniu na cały dzień, czy puszczacie je wolno po całym mieszkaniu/domu? Jeśli je zamykacie, to w jakim wieku pozwalacie im już swobodnie biegać wszędzie?
Mamy mnóstwo kabli (telewizor, konsole), więc boimy się, że jak zostanie sama, to może zacząć je gryźć, a co gorsza, że porazi ją prąd :(
Dzięki wielkie za wasze opinie!