Cześć!
Mój kotek Lilou po dwóch lewatywach nadal nie robi kupy...
Już tłumaczę o co chodzi: to 10-letni kocur syjamski, ogólnie okaz zdrowia. Półtora roku temu miał kilka epizodów z zaparciami, ale nic poważnego. Zmieniliśmy mu wtedy dietę – sami mu gotujemy mięso i ryby na parze, dodajemy dużo błonnika (fasolkę szparagową, dynię, cukinię). Dolewam mu nawet trochę wody do jedzenia, bo nie pije zbyt wiele... Przez półtora roku był święty spokój.
Niestety dwa tygodnie temu zaparcia wróciły. Trwało to 2 dni, myśleliśmy, że to tylko przejściowe. Potem problem powrócił w zeszłym tygodniu i kiedy czwartego dnia nadal nie było kupy, poszłam do weterynarza. Zostawili mojego kocurka na lewatywę. Kiedy przyszłam go odebrać, był jeszcze mocno oszołomiony po narkozie, a weterynarz zapewnił mnie, że na zdjęciu RTG nie widział nic niepokojącego. Po powrocie do domu, gdy narkoza przestała działać, Lilou wrócił do swojego rytmu – jadł normalnie, chodził do kuwety na siusiu... ale kupy brak. I co najdziwniejsze – on nawet nie próbował się załatwić! Myślałam, że trzeba poczekać, aż układ trawienny znów ruszy, skoro po lewatywie jelita były całkowicie puste. Jednak po 4 dniach zadzwoniłam do weterynarza, żeby spytać, czy to normalne. Powiedział, że nie i trzeba go znowu zbadać. Pojechałam tam w ciągu godziny. Nowe badanie i werdykt: „Państwa kot znowu jest zapchany”. Kolejna lewatywa, tym razem pod sedacją. Przy okazji zrobiliśmy badania krwi, żeby wykluczyć inne problemy (np. tarczycę). Wyniki są w normie, poza lekkimi początkami niewydolności nerek. Nic groźnego, ale trzeba to monitorować. Według weterynarza ten problem sam w sobie nie mógłby wywołać aż takiego zaparcia. Podsumowując, wróciliśmy do domu, a mój kocur jest teraz na Laxatone (środek przeczyszczający) i cyzaprydzie (substancja czynna pobudzająca pracę jelit). Podaję mu też babkę płesznik (psyllium).
I tak minęły już 3 dni od wizyty. Nadal nie ma kupy... Lilou zachowuje się normalnie, ma apetyt, chodzi do kuwety oddać mocz, ale to wszystko. W ogóle nie próbuje się załatwić...
Zaczynam się zastanawiać: czy on mógł się tak zrazić tymi zaparciami albo pierwszą lewatywą, że teraz boi się załatwić? Czy możliwe, że celowo wstrzymuje kupę, bo kojarzy to z bólem? Jeśli tak, to jak mu pomóc?
Przepraszam, że tak się rozpisałam... Może ktoś z Was był w podobnej sytuacji? Bardzo chciałabym to w końcu rozwiązać, bo nie chcę, żeby Lilou musiał mieć robioną lewatywę co tydzień... Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi i rady!
