Cześć wszystkim,
Piszę do was, bo bardzo martwię się o mojego kota. To kocur, który najbardziej przypomina syjama seal point. Od prawie dwóch dni nic nie je, nie pije i w ogóle się nie myje. To nie tak, że nie chce albo nie ma apetytu – wygląda na to, że po prostu nie daje rady tego zrobić. Wczoraj wielokrotnie podchodził do miski z chrupkami, ale nie przełknął ani kawałka. Z wodą to samo, zupełnie nic. Próbowałam karmić go z ręki, ale to nie zadziałało (mimo że widać było, że się starał). Podawałam mu też inne jedzenie, a nawet mleko, którego nie ruszył, mimo początkowego entuzjazmu.
Do tego dochodzi problem z myciem się – kiedy tylko próbuje zacząć, nagle zastyga i nawet nie wystawia języka. Cała ta sytuacja trwa od środy wieczorem.
Dodam jeszcze, że wczoraj miał silny ślinotok (strasznie się ślinił) z nieznanego powodu. Wytarłam go i mam wrażenie, że od tamtej pory to nie wróciło.
Wydaje mi się więc, że to jakiś problem z pyszczkiem, może z językiem, sama nie wiem. Mój tata twierdzi jednak, że nic tam nie widzi.
Kot jest teraz bardzo słaby i nie wiem już, jak mu pomóc. Jeśli macie jakieś rady albo wskazówki, co powinnam zrobić, będę wam ogromnie wdzięczna. On jest jeszcze młodziutki, ma dopiero 3 lata, nie chcę go stracić. 😓🙏
PS: Mam dopiero 18 lat, nie jestem formalnie jego właścicielką, a mój tata odmówił zabrania go do weterynarza ze względów finansowych. Choć zależy mu na nim tak samo mocno jak mi.
Z góry dziękuję za wasze odpowiedzi,
miłego dnia. 😊