Nie potrafię przywiązać się do mojego kota

?
Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Cześć, 3 lata temu przygarnęłam jednego z kotów mojej mamy. Nie potrafię nawiązać z nią więzi i zupełnie jej nie rozumiem. Ciągle miauczy, nie lubi się przytulać, załatwia się tylko w domu, a z jedzeniem to ciągły problem – raz lubi jakąś karmę, a za chwilę już jej nie tknie... Nie wiem już, co robić. Dzięki z góry za wasze rady.

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

22 odpowiedzi
Sortuj według:
  • HaHa
    Haha Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć! :) 

    Widziałam właśnie Twój post o relacji z Minette. Chciałam zapytać, jak tam teraz u Was? Jest już trochę lepiej czy nie bardzo? :) 

     

    Daj jej trochę czasu. Jeśli była bardzo przywiązana do Twojej mamy, to na pewno trudno jej teraz odnaleźć się u kogoś innego. Z czasem na pewno będzie lepiej. Może nie stanie się od razu wielką przylepą, ale na pewno Wasze relacje się zacieśnią. A to, że miauczy, to właśnie jej sposób na komunikację z Tobą. :) Próbowałaś się z nią bawić, np. jakimiś sznurkami? Albo zostawić jej woreczki z kocimiętką na drapaku? To może sprawić, że poczuje się przyjemniej. Jeśli atakuje też psa, to znaczy, że dla niej to wszystko też jest pewnie trudne i po prostu się stresuje. Zdobywanie kociego zaufania czasem trwa. Możesz spróbować dać jej trochę podsmażonego łososia. Jeśli go lubi, to na pewno bardziej ją do Ciebie przekona. :) W każdym razie nie trać nadziei! :)

     

     


     

     

     

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzięki wszystkim za poświęcony czas i chęć pomocy! Wypróbuję tę metodę na „współlokatora” 😉

    Przetłumaczony francuski
    Blue_Cat
    Blue_cat Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    @ Emy

    Dobrze znam syjamy, bo towarzyszą mi przez całe życie. To prawda, to najbardziej gadatliwe koty o najbardziej chrypliwym głosie ze wszystkich ras. Przyznaję, że to może szybko stać się uciążliwe...

    Syjamy są znane z tego, że niesamowicie mocno przywiązują się do jednej osoby i czują się kompletnie zagubione, gdy zabraknie tego jedynego opiekuna. Moje koty nigdy nie zaakceptowały w pełni nikogo poza mną – nikt inny się nie liczył, nawet osoby, które często mnie odwiedzają. Dopóki twoja staruszka je i pije, to można uznać, że jest okej i że, mimo wszystko, cię akceptuje.

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Dziękuję wam bardzo za waszą życzliwość! Codziennie odwiedzałem mamę i robiłem zakupy, więc doskonale znam upodobania żywieniowe każdego kota, ale no cóż – Zézé jest wybredna i zmienna. Jednak sedno problemu leży gdzie indziej, najbardziej przykra jest dla mnie jej obojętność wobec mnie.
    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Niestety Zézé się nie bawi... i nie drapie, więc musimy jej regularnie obcinać pazurki. Nie jest typem pieszczocha, ale w ogóle nie jest agresywna – po prostu ucieka marudząc pod nosem i tyle.

    Przetłumaczony francuski
    G
    Greylox Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    [quote=Greylox][quote=Wesetmi]Greylox... ona je tylko dania w sosie albo zupy, ale nigdy to samo – jeśli podam dwa razy dziennie to samo, to nie je. Marek też nie powtarzam, żongluję kilkoma różnymi, żeby tylko ją zadowolić. Żwirek muszę wymieniać codziennie (całkowicie, bo inaczej załatwia się do zlewu). Nawet zimą muszę zostawiać otwarte drzwi do ogrodu, a ona i tak włazi na górę i miauczy mi pod oknem, nawet jeśli wołam ją z dołu... Żeby jej nie stresować, nie mogę już nikogo zapraszać do domu, bo zaraz atakuje, kuli się w sobie i nie je. Wiem, że z nią nie jest dobrze (przejechałam 200 km do weterynarza, któremu udało się chociaż trochę poprawić sytuację). To już piąty weterynarz, u którego jestem, więc tak, poddałam się. Rozwaliła mi podwieszany sufit, niszczy wszystkie rośliny, terroryzuje psa, który był tu wcześniej, niszczy wszystko, co zwisa... Tak, mój post brzmi ostro, ale nikomu nie życzę, żeby trafił na takiego kota jak mój.
    Słuchaj Pani, widać, że ma Pani już dosyć kotów, zrozumiałyśmy to. Powinna Pani raczej wrócić na forum o psach, gdzie może Pani liczyć na konstruktywną wymianę zdań. Tutaj wcale nie szukała Pani z nami rozwiązań, nie próbowała Pani pomóc autorce wątku, przyszła Pani tylko wywalić nam prosto w twarz swoją frustrację (którą, proszę mi wierzyć, rozumiem), więc odpowiedzieliśmy Pani adekwatnie. Tak jak już Pani zasygnalizowałam, przykro mi, że zakłóciłam ten cudowny świat kotów, nie będę już zaglądać na „wasze forum”, zrozumiałam przekaz. Dziękuję za „miłe” przyjęcie i wyrozumiałość. Co do autorki postu: można kota nie lubić, ale nie można mu szkodzić. To wszystko, co chciałam przekazać, szkoda, że Pani tego nie zrozumiała.

    Skończmy z tą złą wolą, dziękuję. Mój pierwszy post do Emy zaczynał się tak:

    „Zwracam się teraz do Emy:

    Wiesz co? Nie ma żadnego obowiązku, żeby kochać swojego kota :) Kot to zwierzę dość szczególne, o bardzo szerokim wachlarzu zachowań, które różnią się u każdego osobnika”.

    Mój drugi post zaczął się od:

    „Jeszcze raz powtarzam: nie obwiniaj się”.

    Do widzenia

    Przetłumaczony francuski
    G
    Greylox Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    dzięki za rady; w głębi duszy wiem, że ona ma mnóstwo zalet; mama mieszkała 50 metrów ode mnie i Zézé nigdy nie próbowała uciekać, bardzo szybko przyzwyczaiła się do nowego otoczenia, jakby wiedziała...

    Nieważne, czy „wie”, czy nie, sam fakt, że nie uciekła, pokazuje, że u Ciebie jest teraz jej dom :) Spróbuj się z nią pobawić, jeśli jest na to chętna – zabawa to lekarstwo na wiele problemów z kotami (ale, powtórzę jeszcze raz, nigdy nie baw się bezpośrednio rękami)

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Greylox ... ona je tylko dania w sosie albo zupki, ale nigdy dwa razy pod rząd tego samego. Jeśli podam to samo dwa razy w ciągu dnia, to w ogóle nie je. Marki też nie mogą się powtarzać, więc żongluję kilkoma różnymi, żeby tylko ją zadowolić. Muszę codziennie wymieniać cały żwirek (całościowo, bo inaczej załatwia się do zlewu). Nawet zimą muszę zostawiać otwarte drzwi do ogrodu, a ona i tak włazi na górę i miauczy pod moim oknem, mimo że wołam ją z dołu... Żeby jej nie stresować, nie mogę już nikogo zapraszać do domu, bo inaczej robi się agresywna, kuli się w sobie i przestaje jeść. Wiem, że ona nie czuje się najlepiej (przejechałam 200 km do specjalisty, któremu udało się trochę poprawić sytuację). To już piąty weterynarz, u którego byłam, więc tak, poddałam się. Rozwaliła mi sufit podwieszany, atakuje wszystkie rośliny, terroryzuje psa, który był tu wcześniej, niszczy wszystko, co wisi... Więc tak, mój post brzmi ostro, ale nikomu nie życzę trafienia na takiego kota jak mój. Słuchaj, widać, że masz już po dziurki w nosie kotów, zrozumieliśmy to. Powinnaś raczej wrócić na forum dla psiarzy, gdzie będziesz mogła liczyć na konstruktywną wymianę zdań. Tutaj wcale nie szukałaś z nami rozwiązania, nie próbowałaś pomóc autorce wątku, przyszłaś tylko wywalić na nas swoją frustrację (którą, wierz mi, rozumiem) prosto w twarz, więc odpowiedzieliśmy Ci adekwatnie do tonu. Tak jak już pisałam, przykro mi, że zakłóciłam ten wspaniały świat kotów, nie będę się już pojawiać na "waszym forum", zrozumiałam aluzję. Dzięki za "miłe" przyjęcie i wyrozumiałość. Do autorki wątku: można nie kochać kota, ale nie wolno mu szkodzić. Tylko to chciałam przekazać, szkoda, że tego nie zrozumieliście.
    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Dzięki za wasze rady; w głębi duszy wiem, że ona ma mnóstwo wspaniałych cech. Mama mieszkała 50 metrów ode mnie, a Zézé nigdy nie próbowała uciekać. Bardzo szybko przyzwyczaiła się do nowego otoczenia, zupełnie jakby wiedziała...
    Przetłumaczony francuski
    G
    Greylox Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Greylox ... ona je tylko dania w sosie albo zupy, ale nigdy to samo dwa razy pod rząd. Jeśli dam jej dwa razy dziennie to samo, to w ogóle nie tknie jedzenia. Marki też nie mogą się powtarzać, muszę ciągle żonglować różnymi firmami, żeby jakoś ją zadowolić. Żwirek muszę wymieniać codziennie (cały, bo inaczej załatwia się do zlewu). Nawet zimą jestem zmuszona zostawiać otwarte drzwi do ogrodu, bo inaczej wspina się i miauczy mi pod oknem, nawet jeśli wołam ją z dołu... Żeby jej nie stresować, nie mogę już nikogo zapraszać do domu, bo wtedy robi się agresywna, kuli się w sobie i nie je. Wiem, że ona źle się czuje (przejechałam 200 km do weterynarza, któremu udało się trochę poprawić sytuację), to już piąty lekarz, u którego byłam. Więc tak, poddałam się. Rozwaliła mi podwieszany sufit, atakuje wszystkie rośliny, traumatyzuje psa, który był tu wcześniej, niszczy wszystko, co wisi... Więc tak, mój post brzmi pewnie ostro, ale nikomu nie życzę trafienia na takiego kota jak mój.

    Proszę Pani, widać, że jest Pani już „uodporniona” na koty, zrozumieliśmy to. Powinna Pani raczej wrócić na forum o psach, gdzie będzie mogła Pani liczyć na konstruktywną wymianę zdań. Tutaj nie szukała Pani z nami żadnych rozwiązań ani nie próbowała Pani pomóc autorce wątku. Przyszła Pani po prostu wywalić nam prosto w twarz swoją frustrację (którą, proszę mi wierzyć, rozumiem), więc odpowiedzieliśmy Pani adekwatnie do tego tonu.

    Przetłumaczony francuski
  • 10 komentarzy na temat 22

    Wyświetl więcej
  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post