Dobry wieczór wszystkim! Piszę tutaj, bo jestem bardzo zaniepokojona.
Około godziny temu moja kotka zwymiotowała, a w środku był robak, tak na oko 5 cm, koloru żółto-białego, który cały się wyginał. Chciałam zrobić mu zdjęcie albo nagrać filmik, ale moja mama prawie zemdlała na ten widok, więc musiałam to od razu posprzątać. To już chyba czwarty raz w ciągu półtora tygodnia, jak ona wymiotuje, moim zdaniem to bardzo często. Co więcej, kilka dni temu w jej wymiocinach była taka mała nitka, a przynajmniej tak nam się wydawało – nie ruszała się, więc nie pomyśleliśmy, że to robak, ale teraz myślę, że to jednak był właśnie on. Jutro umówimy się do weterynarza, żeby wziąć coś na odrobaczanie, jednak ja wolałabym zabrać kotkę ze sobą, żeby weterynarz ją zbadał, ale moja mama uważa, że nie ma takiej potrzeby.

Ten robak wyglądał mniej więcej tak, przyznaję, że własne zdjęcie lub wideo byłoby bardziej pomocne...
Czy jest coś, co możemy zrobić, czekając na wizytę u weterynarza? Czy dla nas też istnieje jakieś ryzyko? Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi.