Chyba mój kot Gino połknął dzisiaj rano 2 piankowe zatyczki do uszu, możecie mnie jakoś uspokoić?
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Twój kot może po prostu bawił się tymi zatyczkami i mogły one upaść i wpaść pod jakiś mebel, w kąt, którego nie widzisz. Dziwi mnie, że kot miałby dobrowolnie zjeść coś takiego – pewnie by je poszarpał na strzępy i wtedy byś znalazła jakieś kawałki.
Mój kot bawi się nimi i je zjada. Teraz kładę je wysoko, bo boję się, że coś jej się stanie. Niemniej jednak wydala je w mniej niż 24 godziny i to wcale nie spuchnięte. Nie wiem, dlaczego stopery do uszu tak bardzo je przyciągają, ale koty często je zjadają…
Super wieści w sprawie Gino! Teraz na pewno już możesz być spokojny, nie ma już żadnego ryzyka.
Cześć, cieszę się, że u małego Gino wszystko dobrze się skończyło... faktycznie warto o tym wiedzieć :)
Dobre wieści, niech żyje układ trawienny Gino ;)
Uff!!!
Skończyło się na strachu.
Już następnego ranka znalazłam je............... w kuwecie. To tylko dowodzi, że on błyskawicznie trawi! (lol)
Kilka szczegółów, gdyby komuś z Was się to przytrafiło: to nie pęcznieje. Były w całości.
Wcale nie są takie duże, a trzeba dodać, że Gino waży 5,5 kg.
Tak czy siak, dziękuję Wam wszystkim za cenne rady i wsparcie.
Twój kot może bawił się tymi zatyczkami do uszu i mogły one po prostu wpaść pod jakiś mebel w kącie, którego nie widzisz. Jestem zdziwiona, że kot miałby dobrowolnie zjeść coś takiego – raczej by je po prostu rozszarpał na strzępy i wtedy na pewno znalazłbyś jakieś kawałki.
Esterel, najwyraźniej nie doczytałeś mojego komentarza, bo wcale nie uważam, że to nie może być nic poważnego. Właśnie dlatego pisałem, że przy jakiejkolwiek zmianie w zachowaniu trzeba natychmiast pędzić do weterynarza.