Karma dla mojego maine coona
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Jeśli kicia jest już do tego przyzwyczajona, to czemu nie, ale wszystko zależy od tego, czy jadła już wcześniej karmę bezzbożową? Jeśli nigdy jej nie próbowała, to trzeba by ją wprowadzać naprawdę stopniowo, po troszku. Nie wiem też, czy to jej coś da, bo przecież głównym celem karmy bezzbożowej jest właśnie niepodawanie zbóż, więc przy mieszaniu jej ze zwykłą karmą zbożową trudno mi dostrzec w tym jakiś sens.
Dopytaj jednak w hodowli, jak oni robią tę mieszankę pod kątem proporcji, bo te dwie marki mogą mieć zupełnie inne zalecenia co do dziennych dawek, więc nie wiem, czy robią to 50/50?
Tak czy siak, najlepiej dawać jedzenie do woli! I do tego mokra karma rano i wieczorem.
Cześć! Nie gwarantuję, że to najlepsze rozwiązanie, ale biorąc pod uwagę spory o karmy zbożowe i bezzbożowe, myślę, że obie strony mają trochę racji. Dlatego osobiście skłaniałbym się ku opcji „niskozbożowej”, znanej też jako low grain.
Wolfood produkuje dobrej jakości karmy low grain, podobnie jak linia Farmina Ancestral Grain oraz Ultra Premium Direct (z tym że w przypadku tej ostatniej trzeba się pogodzić z tym, że nie dostaniesz jej w sklepach stacjonarnych... w zamian za to cena jest bardzo atrakcyjna).
Moim zdaniem cała ta trójka ma naprawdę wysokiej jakości źródła białka i o ile dobrze pamiętam, nie ma w nich ani pszenicy, ani kukurydzy. Zazwyczaj skład opiera się na ryżu (z wyjątkiem Farminy, gdzie znajdziesz orkisz i owies).
Poza tym Pro Plan i Concept for Life też nie wydają mi się najgorsze, przy czym w Purinie jest więcej białka. Obie mają poniżej 30% węglowodanów i ponad 35% białka, więc szczerze mówiąc, wypadają całkiem nieźle!
Źródła białka może nie są najwyższych lotów, ale to i tak zawsze lepsza opcja niż to, co można wyczytać w składzie Royal Canin.
Dzień dobry, dziękuję za odpowiedź Evabkb. Obecnie podaję jej Purina Pro Plan Original Kitten oraz Concept for Life Maine Coon Kitten, ale nie je jej zbyt dużo. Za to mokrą karmę z Animondy i Feringi wręcz pochłania – daję jej 100 g dziennie, a czasem nawet 150 g, gdy się dopomina.
Zamierzam przetestować Orijen, skoro te chrupki najwyraźniej jej nie pasują. Nie rozumiem tego, bo u hodowcy przecież normalnie je jadła.
Z kolei mój 15-letni kocur je Royal Canin dla kotów z problemami z pęcherzem. Kupuję tę karmę u mojego weterynarza, a mała wyjada mu z miski, kiedy tylko nie patrzę. Mam wrażenie, że smakuje jej ten Royal Canin, ale pisaliście mi, że to nie jest najlepszy wybór. Nie bardzo wiem, co robić, mam nadzieję, że polubi Orijena.
Dzień dobry, zgadzam się – marka Royal Canin faktycznie powinna pójść w odstawkę. Już wam wyjaśniam dlaczego. Na przykład w składzie karmy „Sterilised” (tej w fioletowym opakowaniu) znajdziemy:

„Suszone białko drobiowe” – po pierwsze, nie wiemy, o jakie dokładnie mięso chodzi (kurczak, indyk?). To samo tyczy się „tłuszczu zwierzęcego”. Ponadto ten termin oznacza, że są to produkty uboczne pochodzenia zwierzęcego, czyli łapy, dzioby, pióra czy zmielone kości. Gdyby w składzie widniał „suszony kurczak”, faktycznie byłoby to suszone mięso. Ale określenie „suszone białko” oznacza, że mamy do czynienia z produktami ubocznymi. W reszcie składu widać masę zbóż, które nie są kotu do niczego potrzebne... a które na dłuższą metę mogą powodować problemy z trawieniem, jak chociażby ryż (który może też wywoływać biegunki)... kukurydza, gluten, pszenica... czyli wszystko to, czego mięsożerca nie potrzebuje. Zgadzam się z niektórymi z was w kwestii zbóż – jeśli są w małych ilościach, to jeszcze pół biedy, ale w przypadku Royal Canin stanowią one niemal cały skład, nie licząc tych nieszczęsnych produktów ubocznych...
Sama przestałam podawać Royal Canin mojemu kotu po 5 latach, bo przez ich renomę myślałam, że to karma z najwyższej półki.
Zachęcam was do porównania składu z karmami z marketu, żebyście sami mogli zobaczyć różnicę.
A tymczasem polecam wam te marki, które nie mają w składzie produktów ubocznych ani zbóż:
1. Orijen
2. Acana
3. Edgard & Cooper
4. Natural Greatness
5. Optimus (bardzo dobry stosunek jakości do ceny)
6. Ownat GRAIN FREE (tylko te opakowania bezzbożowe) (najlepszy możliwy stosunek jakości do ceny)
7. Carnilove
8. Essential Foods (dobry stosunek jakości do ceny)
Orijen to najlepsza marka karm na rynku, ale problemem jest to, że sporo kosztuje. Alternatywą jest Acana – ma tego samego producenta co Orijen, a jest nieco tańsza. W sklepach internetowych można ją znaleźć za około 150–180 zł za 4,5 kg, co wychodzi w podobnej cenie co Royal Canin. W paczkach Acany z zawartością 65% i 70% mięsa znajdziemy jedynie „cały owies”, którego jest mało i który może pomóc, jeśli wasz kot nie potrafi obejść się bez zbóż. Ja jednak i tak polecam warianty 75%, które są całkowicie bezzbożowe.
Edgard & Cooper to kolejna bardzo dobra marka, którą naprawdę wam polecam. Ich produkty mają certyfikaty, nie zawierają produktów ubocznych ani zbóż, a sama firma wspiera zwierzęta – przekazują 1% swoich obrotów na pomoc schroniskom.
Zajrzyjcie na ich stronę, jest naprawdę fajna:
https://fr.edgardcooper.com/?gclid=Cj0KCQjw_8mHBhClARIsABfFgpj4KffGZTfm_GnmfL3NL1BwNS4UTOt8hiE3A_srFniNLbm01g7eHTIaAlUBEALw_wcB
Mam nadzieję, że wam pomogłam 😃
Miłego dnia
Jasne, wielkie dzięki, w takim razie chyba postawię na Royal Canin albo Pro Plan.