Kot, który nie może już myć się pod ogonem

B
Babhy Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Cześć wszystkim.

Chciałabym opisać wam mój problem z moją 11-letnią kotką.

Neige précieuse to kotka, która bardzo wcześnie miała małe. Nawet nie zauważyłam ani (przede wszystkim) nie usłyszałam, kiedy miała ruję (tę pierwszą) – to też moja pierwsza kotka. Od czasu porodu strasznie przybrała na wadze w okolicach brzucha. Próbowałam mnóstwa różnych karm polecanych przez weterynarzy. Nic nie zadziałało, dzieliłam porcje na mniejsze – to samo, żadnej zmiany. Od samego początku, kiedy ją wzięłam (miała 9 tygodni), regularnie miewała jasnoczerwoną krew w kale.

Od roku nie jest w stanie sama umyć sobie tyłu. Wychodzi z kuwety, zanim skończy, zarówno siku, jak i to drugie.

Wije się na wszystkie strony, żeby się wyczyścić, ale nie daje rady.

Ma takie „kulki tłuszczu” w okolicach odbytu (to nowa sprawa, od kiedy przestała się myć).

Zabrałam ją do weterynarza, który zalecił mi, jak mam ją pielęgnować, żeby delikatnie myć i odkażać jej pupę po tym, jak wygolił jej tam sierść (ma dość długie włosy).

Niestety to ją boli. Na początku jeszcze jakoś dawała przy sobie zrobić, ale teraz jest to coraz trudniejsze – syczy, prycha i się wyrywa.

Ciągle się chowa. Jeśli spotkam ją, gdy idzie do kuwety lub z niej wraca, boi się mnie (czy to przez te zabiegi?).

Jej stan się nie poprawia, jest coraz gorzej. Nie wiem już, co robić. Macie jakieś pomysły?

Dodam, że wszystko, co robiłam, żeby ją odchudzić, nie przyniosło efektu. W ciągu ostatniego roku, mimo dostawania połowy dziennej racji żywnościowej, przytyła kilogram! Nie rozumiem tego. Jeśli ktoś ma jakieś pomysły, rozwiązania, cokolwiek, będę wdzięczna. BABHY

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

9 odpowiedzi
Sortuj według:
  • ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Przede wszystkim istnieje pewna szkoła myślenia, a mianowicie weterynarze, którymi sterują wielkie marki petfoodu, takie jak Royal Canin, Hill’s czy Pro Plan. To te same produkty, które znajdziecie na półkach w ich „gabinetach-sklepikach”.

    Żaden weterynarz nie jest szkolony w kierunku diety BARF. Ich zajęcia prowadzą eksperci od żywienia wywodzący się z przemysłu karm przemysłowych, więc siłą rzeczy będą oni ostatnimi, którzy uznają jakąkolwiek wartość w jedzeniu innym niż sucha karma.

    Każda z tych partnerskich marek narzuca gabinetom weterynaryjnym gotowe regułki, które mają powtarzać ludziom zainteresowanym BARF-em.

    50% wizyt u weterynarza (z psami i kotami) wiąże się z problemami żywieniowymi, a BARF to totalny margines, więc po co mieliby cokolwiek zmieniać...

    To, co przywiodło mnie do BARF-a, to fakt, że nigdy nie udało mi się dowiedzieć, z czego tak naprawdę produkowane są te karmy. Mam poważne wątpliwości, a im bardziej drążyłem temat, tym bardziej napotykałem mur milczenia.

    Nie twierdzę, że BARF to rozwiązanie idealne, ale to jedyny sposób, jaki znalazłem, żeby dokładnie wiedzieć, co daję moim kotom. Staram się dbać o jakość, ale mogę się mylić i nie musi to być stuprocentowa gwarancja zdrowia.

    (Żebyście mnie źle nie zrozumieli – kot poluje i je głównie na przełomie dnia i nocy, bo jego wzrok daje mu wtedy przewagę nad ofiarami. Nie chodzi o obżeranie się grubą zwierzyną, ale o serię małych zdobyczy typu gryzonie czy ptaki).

    Pozdrawiam serdecznie

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    W kwestii „jedzenia do woli” widać wyraźnie dwie szkoły. Waszą oraz tę drugą, według której stały dostęp do miski pozwala uniknąć frustracji u kota, który – poza wyjątkami – sam potrafi się regulować.

    Kot w naturze, o czym wiecie lepiej ode mnie, je małe posiłki wielokrotnie w ciągu dnia. Nie poluje na dwie wielkie sztuki zwierzyny tylko rano i wieczorem.

    Moje koty nie są otyłe; dwa z nich mają co prawda trochę ciałka, ale wychodzą na zewnątrz, więc i tak się ruszają. Kot, który tyje, to taki, który nie potrafi sam dawkować sobie jedzenia i/lub zajada nudę. Zależy mi, żeby trzymały odpowiednią wagę, by uniknąć chorób towarzyszących, ale wszystko dostosowuję do ich potrzeb.

    Z mojego doświadczenia z dietą opartą w 100% na mokrej karmie wynika, że zbyt długa przerwa w jedzeniu powoduje głód, co kończy się porannymi wymiotami żółcią przy pustym żołądku. U mnie, po różnych próbach, stanęło na mokrej karmie rano i wieczorem oraz małej miseczce chrupek wydzielanej każdemu z osobna, żeby trochę kontrolować te nasze głodomory.

    A czy BARF bardziej syci? Możliwe, nie stosuję i nie mam takiego zamiaru. Wydaje mi się to taką nową, „rewolucyjną” modą, o której korzyściach i szkodach na dłuższą metę wiemy zbyt mało. Poza tym to metoda wymagająca specjalistycznej wiedzy o żywieniu kotów – nie każdy ma taką pasję jak Wy, a przejście na surowe mięso może przynieść więcej szkody niż pożytku (i weterynarze w gabinetach zaczynają to już zauważać).

    Jeśli u Was taki system się sprawdza, to super, ale nie ma co generalizować. Każdy robi to, co najlepsze dla swoich kotów.

    Jeżeli kotka tej pani woli suchą karmę, są inne sposoby, żeby ją odchudzić – specjalistyczne karmy, miski interaktywne i spowalniające jedzenie...

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    @Norpenna

    Pomysł, że kot musi podjadać przez cały dzień, to wymysł przemysłu pet food. Ma to pewne uzasadnienie, bo sucha karma trawi się niezwykle długo, więc małe porcje są mniejszym obciążeniem dla organizmu, ale przez to kot trawi właściwie bez przerwy. To kwestia przyzwyczajenia, którą wszyscy powielają, a potem mają wyrzuty sumienia, tak jak Pani, bo wychodzi Pani z domu.

    Jedzenie „do woli” to największy wróg otyłego kota. Jeśli zwierzak ma nadwagę, to właśnie dlatego, że ma jedzenie pod nosem przez całą dobę.

    To nie krowa, kura czy świnia, które jedzą bez przerwy – to drapieżnik, mięsożerca.

    Każdy weterynarz poradzi Pani ograniczenie porcji. Wtedy otyły kot zje wszystko na raz, a po Pani powrocie będzie domagał się kolejnej porcji tak natarczywie, że stanie się to nie do wytrzymania. Jeśli zostawi mu się wystarczająco dużo, da spokój, ale pozostanie otyły...

    Mokrą karmę podaje się raz rano i raz wieczorem, a jeśli chce Pani wprowadzić trzeci posiłek, można podać go nieco później.

    Kot jednak w żadnym wypadku nie potrzebuje mieć jedzenia dostępnego non stop.

    Moje koty (choć są na diecie surowej, co tutaj nic nie zmienia) jedzą o 7:00, a potem około 20:30, czyli mniej więcej co 12 godzin. Przez resztę dnia nie dopominają się o nic ani nie kręcą się przy miskach co 5 minut.

    Jeśli chodzi o mokrą karmę bezzbożową dla otyłego kota, to moim zdaniem ma ona mnóstwo zalet:

    Nie zostawia się jej w misce do woli

    Kot znacznie szybciej czuje się syty

    Czas trawienia jest dużo krótszy

    Nie zawiera węglowodanów

    Zapewnia optymalne nawodnienie

    Ilość jedzenia jest pod znacznie lepszą kontrolą

    Ma 4 razy mniej kalorii

    Jakość odżywcza jest bez porównania wyższa

    ...

    Dla przykładu, przy karmieniu surowym mięsem moje koty jedzą tylko dwa razy dziennie. Dzienna dawka jest stała, a i tak czasem coś zostawiają, a nawet zdarza im się pominąć posiłek przez parę dni...

    W rzeczywistości same się ograniczają, gdy temperatura na dworze rośnie (mają wyjście na zewnątrz, na balkon), więc porcje letnie są u nas nieco lżejsze niż te zimowe.

    Pozdrawiam serdecznie

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Cześć, Jeśli chodzi o samą kwestię wagi, to z kotami jest tak samo jak z nami – nie każdy jest taki sam. U mnie są dwa takie „dobrze zbudowane” i jeden chudzielec, a wszystkie dostają to samo do jedzenia. Też stawiam na mokrą karmę bez zbóż (i bez cukru) rano i wieczorem, ale dieta oparta w 100% na mokrej karmie nie pasuje do mojego trybu życia – bywa, że nie ma mnie w domu od 7:00 do 19:00. Dlatego posiłkuję się też suchą karmą. Miałam fajne efekty po Orijen „Fit and Trim” dla kotów z nadwagą, ale te chrupki są mikroskopijne, paczka wychodzi bardzo drogo i znika w mig. Teraz testuję Nutrivet Sterilised – mają dobre opinie, są w przystępniejszej cenie i w niektórych rankingach karm wypadają naprawdę super. To w zasadzie jedyne karmy odchudzające bez zbóż z dobrym składem, jakie znam. Reszta to Royal Canin i tym podobne, a ich lepiej unikać.
    Przetłumaczony francuski
    Docline
    Docline Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Mam dwie wysterylizowane kotki, żadna nie ma nadwagi. Moja norweska leśna ma ogromny apetyt. Daję jej głównie mokrą karmę, wiele, wiele razy w ciągu dnia, po małej porcji za każdym razem. Do tego regularnie wsuwa pół myszy polnej albo inne zdobycze z polowania, no i oczywiście dostaje małe kąski tego i owego, o które wyżebra podczas naszych posiłków. Podsumowując – to prawdziwy żarłok, a mimo to jak na swoją rasę wciąż pozostaje zbyt drobna.
    Przetłumaczony francuski
    Daki
    Daki Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzień dobry,

    Na Twoim miejscu skonsultowałabym się z innym weterynarzem, zanim jeszcze całkowicie zmienisz jej dietę, nawet jeśli chcesz poprawić jej jakość (ma 11 lat i z natury wrażliwy układ pokarmowy, więc trzeba działać bardzo powoli). Tak naprawdę nie wiemy, co jej dolega, ale jedno jest pewne – jest jakiś problem: krew w kale, guzki tłuszczowe w okolicach odbytu, ból i nienaturalna waga. Czy miała już robione jakieś badania?

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzień dobry,

    Koty wcale nie są uparte – to po prostu producenci dodają do suchej karmy substancje nęcące, żeby zwierzaki chętniej ją jadły. Bez tych dodatków koty pewnie nawet by jej nie tknęły.

    Żeby zachęcić je do jedzenia mokrej karmy, możesz pokruszyć kilka chrupek na proszek i posypać nim wierzch porcji.

    Jeśli chodzi o proporcje, to wszystko zależy od wybranej karmy i jej kaloryczności na kilogram.

    Warto byłoby dokładniej zważyć Twoje koty – przy diecie odchudzającej przyjmuje się około 30–40 kcal na każdy kilogram masy ciała kota na dobę.

    Pozdrawiam serdecznie

    Przetłumaczony francuski
    B
    Babhy Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzień dobry, dziękuję za opinię. Od samego początku, kiedy tylko do mnie trafiły, chciałam podawać im mokrą karmę. Niestety, w ogóle nie miały na nią ochoty. A to wyjątkowo uparte koty, proszę mi wierzyć! Normalnie, skoro są dość wysokie na łapach i długie, jako dorosłe osobniki powinny ważyć maksymalnie 6 kg. Moja panna powinna więc ważyć o dobre 2 kg mniej. A ponieważ samice są zazwyczaj mniejsze od samców, to może nawet 5,5 kg. Jakie porcje uważa Pan/Pani za odpowiednie (jeśli uda mi się je w końcu przekonać do mokrej karmy)?

    Wielkie dzięki za odpowiedź.

    Nadal jednak nurtuje mnie pytanie, dlaczego kotka tak szybko przybrała na wadze w młodym wieku, a kocur trzyma prawidłową wagę? Ma Pan/Pani jakiś pomysł? Dziękuję za wszystko.

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć Babhy

    Weterynarze kompletnie nie znają się na żywieniu, ich rady nadają się tylko do kosza.

    Za ich białymi fartuchami kryją się przede wszystkim sprzedawcy karmy na usługach lobby, które opłaciło im studia, kongresy i gabinety. Niestety to zwierzęta płacą za tę maszynkę do robienia pieniędzy – te same zwierzęta, które do nich zanosisz, żeby je leczyć (szczyt wszystkiego).

    Przestaw swojego kota na dietę wyłącznie mokrą – bezzbożowe puszki. To, od czego Twój kot tyje, to węglowodany zawarte w ogromnych ilościach w tych przemysłowych karmach, robionych z resztek i tanich zbóż, a sprzedawanych za ciężkie pieniądze.

    W naturze kot nie je węglowodanów; jego organizm sam je syntetyzuje, jeśli zajdzie taka potrzeba.

    Mokra karma będzie znacznie bardziej sycąca niż chrupki i lepiej zaspokoi jego potrzeby żywieniowe. Dzięki temu kot nie będzie się objadał suchą karmą, czyli zbędnymi węglowodanami, które odkłada w formie tłuszczu.

    Omijaj oczywiście karmy od weterynarza i te z marketów. W sieci, np. na Zooplusie, znajdziesz marki bezzbożowych mokrych karm, takie jak Animonda Carny, Feringa, Mac's czy Catz Finefood, które oferują akceptowalny stosunek jakości do ceny i żywienie bardziej dopasowane do potrzeb kota.

    Przy zmianie karmy zrób w razie potrzeby kurację probiotykiem (Fortiflora), żeby ograniczyć ryzyko biegunki.

    Jeśli potrzebujesz pomocy w ustaleniu dziennej porcji, podaj mi jego obecną wagę oraz wagę, którą powinien mieć (około), bez nadwagi.

    Pozdrawiam

    Przetłumaczony francuski
  • 9 komentarzy na temat 9

  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post