Agresywny kotek rasy ragdoll

C
Coeurchoco_62 Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Cześć,

pod koniec zeszłego roku zamieszkał z nami Simon, kocur rasy ragdoll. Miał wtedy prawie 4 miesiące.

Bardzo szybko zaaklimatyzował się w nowym miejscu. Czuje się swobodnie, ma do dyspozycji mnóstwo zabawek i kartonów, żeby się wyładować i ostrzyć ząbki. Ma też dobry apetyt.

Od samego początku miał tendencję do podgryzania nam palców przy głaskaniu.

Mówiłam mu stanowcze „nie” z podniesionym palcem i ignorowałam go przez chwilę.

Nigdy nie przestał, a jest wręcz coraz gorzej.

To bardzo niezależny kot, niezbyt pieszczoch... Nigdy nie kładzie się na nas ani nie śpi z nami w nocy. Czasami kładzie się obok mnie, kiedy czytam na kanapie. Bardzo się wtedy cieszę i delikatnie go głaszczę, ale to trwa może z 3 sekundy – wtedy on się odwraca, łapie moją rękę łapami i mnie gryzie.

Teraz, kiedy mówię mu stanowcze „nie” i wyciągam palec, on kuli uszy i atakuje mnie ze złością...

Atakuje nas też po stopach i nogach, kiedy się poruszamy.

Nigdy nie bawiliśmy się z nim rękami, zawsze używamy wędki.

To dla nas frustrujące i zupełnie tego nie rozumiemy...

Mieliśmy do tej pory 12 kotów, wszystkie adoptowane jako maluchy, i nigdy nie spotkałam się z takim problemem. Wybrałam ragdolla ze względu na łagodny charakter tej rasy i to, jak bardzo są zżyte ze swoimi opiekunami.

Szybko poprosiłam o radę hodowczynię, która stwierdziła, że nie rozumie tego zachowania i zaproponowała, żebym go ignorowała, kiedy tak robi, i czekała, aż sam do nas przyjdzie.

To kompletnie nie działa... on nas w ogóle nie potrzebuje....

Ma teraz 5 i pół miesiąca, niedługo planuję go wykastrować.

Czekam na jakieś wskazówki... jesteśmy naprawdę zdezorientowani jego zachowaniem. Wielkie dzięki, Marianne

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

18 odpowiedzi
Sortuj według:
  • L
    Lyzzza Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dobry wieczór

    Zgadzam się z dziewczynami, zresztą w mojej pierwszej wiadomości też wspomniałam o kwestiach zdrowotnych.

    Tego rodzaju okresowe napady agresji przypominają mi jednego z moich kotów – był już starszy (odszedł w wieku 16 lat), kiedy rozwinęła się u niego demencja starcza. Zanim zabrałam go do weterynarza, sama szukałam informacji w sieci i postawiłam diagnozę.

    Biorąc pod uwagę wiek Berlioza, w tym przypadku to na pewno nie demencja.

    To pewne, że hodowczyni nie wywiązała się ze swoich obowiązków. Pamiętam podobny temat sprzed kilku miesięcy, tyle że dotyczył kociaka rasy Maine Coon albo bengala.

    Kaszel przy problemach kardiologicznych zdarza się u kotów dość rzadko, ale jest możliwy.

    Zamiast tracić czas i pieniądze, radzę Ci poszukać kliniki z dobrze wyposażonymi weterynarzami specjalistami, którzy będą potrafili szybko ustalić, co mu dokładnie dolega. Diagnozę o alergii stawia się dość szybko, gdy nie do końca wiadomo, o co chodzi. :(

    Wybieraliście tego kociaka osobiście przed zakupem? Nie zauważyliście wtedy, że nie jest zsocjalizowany?

    Mam nadzieję, że sytuacja się ułoży. Dajcie znać, co u Was.

    Liza

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Potwierdzam to, co napisał Blue Cat – kaszel to jeden z objawów choroby serca. Jak już wykluczycie problemy zdrowotne, czego wam szczerze życzę, myślę, że warto byłoby skonsultować się z weterynarzem behawiorystą, żeby spróbować poprawić jego zachowanie.
    Przetłumaczony francuski
    Blue_Cat
    Blue_cat Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Hej ponownie!

    Problemy z sercem mogą powodować zarówno kaszel, JAK I agresję. Ale to tylko taka hipoteza!

    Astma w ogóle nie wywołuje agresji, sama mam kotkę chorą na astmę.

    Myślę, że faktycznie Berlioz będzie potrzebował bardziej szczegółowych badań. Po postawieniu konkretnej diagnozy weterynarz powie Ci, czy konieczne jest leczenie. Nie wahaj się zmienić weta, jeśli ten obecny trochę bagatelizuje sprawę...

    Przetłumaczony francuski
    P
    Ploume Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dziękuję bardzo za odpowiedź Blue Cat, choć wcale mnie ona nie uspokoiła. :( Trop kardiologiczny lub neurologiczny wydaje mi się niestety bardzo prawdopodobny, więc udamy się na niezbędne badania do weterynarza.

    Jeśli to faktycznie to, jakie mogą być tego konsekwencje i jak to może się dalej rozwijać? Czy na takie schorzenia jest jakieś leczenie? Problemy z nerwowością i agresją to w tym przypadku być może dwie zupełnie niezwiązane ze sobą sprawy. Mam nadzieję, że znajdziemy odpowiedzi, a przede wszystkim jakieś rozwiązanie, bo strasznie się martwię o Berlioza.

    Ach, i właśnie sobie przypomniałam, że zapomniałam o czymś bardzo ważnym: regularnie (może trochę rzadziej od jakichś 4 miesięcy) Berlioz miewa napady „kaszlu” lub „kichania”. To bardzo dziwne i przerażające, kiedy mu się to przytrafia – wygląda to tak, jakby nie mógł w ogóle złapać tchu!!! Wet mówi, że to może być jakaś forma astmy. Biedny kiciuś, tyle mu się tych różnych rzeczy przytrafia...

    Przetłumaczony francuski
    Blue_Cat
    Blue_cat Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Dzień dobry, Uważnie przeczytałem Pana/Pani wpis. Możliwe, że ten kot ma problemy neurologiczne i/lub kardiologiczne. W obu przypadkach u zwierzęcia mogą występować nagłe, niezrozumiałe ataki agresji. Ale uwaga, nie jestem weterynarzem! Diagnozę muszą potwierdzić badania. Jeśli chodzi o neurologię, istnieje badanie bez użycia specjalistycznej aparatury, polegające na różnych testach manualnych i głosowych, ale nie każdy weterynarz potrafi je przeprowadzić. W przypadku serca konieczne będzie droższe badanie. Te ataki, wymierzone głównie w Pana/Pani mamę, mogą wiązać się z problemem neurologicznym. Kot jest do niej mniej przywiązany niż do Pana/Pani i w swoim zagubieniu przenosi agresję na osobę, z którą ma słabszą więź. Gdy w domu jest więcej kotów, zazwyczaj obrywa inny kot – to tak zwana „agresja przeniesiona”. U pseudohodowców kocięta często cierpią na „izolację sensoryczną” w pierwszych miesiącach życia, co sprawia, że stają się nerwowe i zdezorientowane (często już na zawsze). Suczka mojej mamy ma dokładnie ten sam problem, tyle że bez agresji – w zeszłą sobotę byliśmy u behawiorysty. To, co Pan/Pani pisze o jego początkowym zdziwieniu na każdy dźwięk, nasuwa mi myśl, że hodowczyni w ogóle nie zadbała o socjalizację z ludźmi i odgłosami domowymi. Z drugiej strony, te stosunkowo niedawne ataki, o których Pan/Pani wspomina, nie do końca przemawiają za tą teorią.
    Przetłumaczony francuski
    P
    Ploume Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Żeby dodać więcej szczegółów na temat mojego kota Berlioza:

    Trafił do nas w wieku 4 miesięcy, już wykastrowany. Bardzo szybko okazało się, że jest nerwowy – boi się wszystkiego, wzdryga się przy najmniejszym hałasie. Zawsze dużo miauczał (zupełnie inaczej niż opisuje się rasę – Ragdolle mają być podobno "ciche i spokojne"), jakby ciągle czegoś potrzebował. Kiedy tak robi, staram się zrozumieć, czego chce (czy jest głodny? chce się bawić?), ale często nie mam pojęcia i to mnie naprawdę niepokoi.

    Ma tendencję do ogromnego drapania się (też od początku), do tego stopnia, że regularnie się rani. Weterynarz uważa, że to kwestia nerwowości i/lub alergii, więc dostaje specjalną karmę, która trochę łagodzi swędzenie. Mimo to nadal regularnie się rani, więc w okresach, gdy drapie się za mocno, zaczęliśmy używać wtyczki Feliway, co zwykle trochę pomaga. Ma też coś w rodzaju tiku – nagle rzuca się na swój ogon, żeby go polizać albo pogryźć, i kompletnie nie wiemy dlaczego. :(

    Jest bardzo zabawowy i niesamowicie energiczny – prawdziwa kula energii! Mamy w domu dużo różnych zabawek i regularnie je zmieniamy. Pracuję zdalnie, więc jestem w domu cały czas i poświęcam mu mnóstwo uwagi i czułości. Lubi, kiedy go głaszczę (no, głównie mnie – z moją mamą zdarza się to rzadziej), ale nie wchodzi na kolana. Prawie zawsze śpi ze mną i chodzi za mną wszędzie – płacze pod drzwiami łazienki, kiedy tylko tam wejdę.

    Agresja pojawiła się stopniowo, gdzieś około trzeciego roku życia, i zawsze skierowana jest w stronę mojej mamy. Ataki zdarzały się najpierw wieczorami, ale teraz pojawiają się też rano. Na przykład mama siedzi przy biurku i pracuje – on nagle podchodzi i gryzie ją w łydki, czasem naprawdę mocno, potem się nakręca (ochrypłe miauczenie, bijący ogon, przyłożone uszy, rozszerzone źrenice) i wygląda, jakby chciał na nią skoczyć. Muszę interweniować, żeby go uspokoić, i doszło do tego, że mama boi się teraz zostawać z nim sama.

    Zaatakował mnie tylko raz, pewnego ranka, zaraz po tym jak rzucił się na mamę. Nie poznawałam go – wyglądał jak szalony i musiałam zamknąć go na balkonie, żeby się uspokoił... naprawdę się wtedy przestraszyłam, o siebie, ale przede wszystkim o niego – co się z nim dzieje?

    Przetłumaczony francuski
    P
    Ploume Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    @Ulalie : Dziwne, nam powiedziano coś zupełnie przeciwnego :(

    @Lyzzza : Trafił do nas już wykastrowany, w wieku 4 miesięcy. Zdziwiło mnie, że kastracja była tak wcześnie, ale postanowiliśmy zaufać... dzisiaj mam co do tego wątpliwości. Od samego początku był strachliwy, wręcz lękliwy i bardzo dużo miauczał.

    Agresja zaczęła się jakieś 6 miesięcy temu, stopniowo. Najpierw atakował moją mamę wieczorami raz w miesiącu, potem co tydzień... dzisiaj zdarza się to codziennie, po 21:00 mama nie może przejść przez dom, żeby jej nie zaatakował. A przecież zawsze ma pełną miskę... Weterynarz poradził nam Feliway do kontaktu i homeopatię przez miesiąc. Mijają już prawie dwa tygodnie, a jego zachowanie nadal się nie poprawiło. :( Na początku przyszłego tygodnia znowu idziemy do weta.

    Przetłumaczony francuski
    L
    Lyzzza Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć

    Czy ten kocurek jest wykastrowany?

    Zawsze był taki agresywny? Ma w końcu już 4 lata, a pewnie adoptowałaś go, jak miał 3 miesiące.

    Badał go już jakiś weterynarz? Może coś mu dolega i po prostu cierpi?

    „Kiedy kot, który na co dzień jest łagodnym pieszczochem, nagle staje się agresywny i gwałtowny wobec swojego opiekuna, mówimy o tzw. syndromie tygrysa. Zwierzę zmienia się wtedy nie do poznania i może być wręcz niebezpieczne. Choć przyczyny bywają różne, najczęściej ma to związek z uczuciem głodu”.

    https://jardinage.lemonde.fr/dossier-2192-syndrome-tigre-chat.html

    Czekam na Twoją odpowiedź,

    Liza

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Te wpisy tylko potwierdzają to, co słyszałem, gdy szukałem ragdolla lub birmy, zanim jeszcze zdecydowałem się na persy – że ragdoll potrafi być agresywny. Myślałem, że to kot-przytulanka w każdym calu, więc bardzo mnie to zaskoczyło, ale miałem okazję poznać hodowczynię ragdolli, która też mi to potwierdziła. To niezależne koty, które nie lubią być głaskane, więc trzeba to uszanować i zadowolić się po prostu ich obecnością u boku opiekuna, choć to jednak trochę frustrujące.

    Mylące jest to, że ragdolle niby słyną z tego, że bez problemu dają się brać na ręce i "obsługiwać", a wychodzi na to, że nie w każdym przypadku tak jest.

    Z drugiej strony, może nie ma co generalizować – moim skromnym zdaniem wszystko zależy od konkretnej linii hodowlanej.

    Przetłumaczony francuski
    P
    Ploume Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Cześć, Mam 4-letniego kocura rasy ragdoll, który robi się coraz bardziej agresywny: teraz już codziennie atakuje moją mamę, rano i wieczorem. Skacze jej na nogi, wydaje z siebie chrapliwe miauki, mocno bije ogonem i kuli uszy do tyłu... To kocur, który nie przepada za pieszczotami (choć w ciągu dnia miewa regularnie swoje krótkie momenty czułości), jest bardzo lękowy i bez przerwy miauczy. Ma dziwne podejście do innych kotów: za wszelką cenę chce do nich podchodzić, potrafi nawet gonić obce zwierzaki, ale nie jest przy tym agresywny. Chce je przede wszystkim obwąchiwać i podgryzać ich tylne łapy, bez syczenia czy typowych dla kotów oznak agresji. Inne mruczki nie bardzo wiedzą, jak się przy nim zachować. :( Hodowczyni nie odpowiada, piszę do niej maile i zostawiam wiadomości na telefonie, ale bez skutku. Zaczynam wątpić w jej rzetelność i bardzo się boję, że mój ragdoll został po prostu źle wychowany. Wasze wcześniejsze wpisy mocno mnie zaniepokoiły – czy to możliwe, że mieliśmy tę samą hodowczynię? Waham się, czy podawać tutaj jej nazwę, bo nie chcę robić antyreklamy, skoro nie mam 100% pewności, że problem leży po jej stronie... Mam nadzieję, że otrzymam od Was jakąś pomoc, bo strasznie martwię się o kota, a moja mama jest już tym wszystkim wykończona.
    Przetłumaczony francuski
  • 10 komentarzy na temat 18

    Wyświetl więcej
  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post