Czy krzyżówka birmy z syjamem jest bezpieczna?
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
😁 Dobry wieczór Miaou, dlaczego zależy Ci na kocie z rodowodem? Chcesz brać udział w wystawach czy planujesz hodowlę?
Koty kartuskie też są przepiękne, występują w wersji krótkowłosej i długowłosej.
Około 2400 zł za mieszańce? Ten „hodowca” chyba powinien już odstawić kieliszek. Maluchy są bardzo urocze, ale to nie uzasadnia takiej ceny. Spróbuj przejrzeć więcej ogłoszeń – odrobina cierpliwości, a radość będzie jeszcze większa, kiedy w końcu zabierzesz mruczka do domu. To musi być przemyślana decyzja, bo to przyjaciel na długie lata. Trzymaj się i koniecznie wpadnij pokazać nam szczęśliwego wybrańca, jak już go znajdziesz. Powodzenia Miaou 👍
gigi397
A oto i tata




Hej ponownie!
Oto dwie (wygląda na to, że rzetelne) strony hodowców świętych kotów birmańskich:
- eleveurs-online.com
- chatons-de-france.com
Średnia cena za birmańczyka z rodowodem kręci się wokół 3900–4000 zł. No, chyba że – tak jak już wcześniej wspomniałem – wybierzesz się do hodowcy, który jeździ na wystawy i płaci bardzo duże sumy za swoje koty hodowlane.
Czytając to, co piszesz, myślę, że dla większego bezpieczeństwa faktycznie powinieneś rozejrzeć się za kociakiem z rodowodem.
Tak, to drogo, bo ich realna wartość to 0 zł...
Z drugiej strony, jeśli tobie akurat zależy na tych konkretnych kociakach, a „sprzedawca” wydaje się mieć wszystko dopięte na ostatni guzik pod kątem formalnym i medycznym, to jak najbardziej możesz je kupić...
Ale zachęcam cię, żebyś dobrze przyjrzał się osobie, która je sprzedaje: czy można ją podejrzewać o „produkcję” kociąt taśmowo? Kosztem zdrowia kotek? Czy to może po prostu wyjątkowa hodowczyni?
Musisz zrozumieć, że przy 3 do 6 maluchach w miocie od jednej kotki i 3 miotach rocznie... robi się z tego normalna pensja, czyli zawód jak każdy inny, pod warunkiem, że jest to zgłoszone! W innym przypadku to po prostu nielegalny handel...
Około 2400 zł to cena, za którą można już mieć niektóre koty rasowe z rodowodem, więc to nie są małe pieniądze!
Wydaje mi się, że „syjam szylkretowy” nie istnieje jako czysta rasa... Podejrzewam, że mama to zwykły dachowiec, a dopuszczanie rasowego kocura do mieszanej kotki nie robi na mnie dobrego wrażenia. Ale to tylko moje odczucie – jeśli ty, mając z tą osobą bezpośredni kontakt, czujesz, że jest uczciwa, to zaufaj swojemu instynktowi. Kociaki wyglądają na całkowicie zdrowe.
Dzień dobry,
Miałam kotkę świętą birmańską z rodowodem, mam też rodowodowe syjamy. Cena około 2400 zł za mieszańca, czyli dachowca „w typie rasy”, jest nie do przyjęcia. Mogę tylko Pani/Panu poradzić, żeby nie napędzać interesów chciwym pseudohodowcom.
Rzetelnych hodowców kotów birmańskich nie brakuje, ta rasa jest bardzo modna od wielu lat. Dobrych hodowców syjamów trudniej znaleźć, bo rasa ta nie jest już w ogóle w modzie.
Ale na pewno da się znaleźć pięknego kociaka z rodowodem za mniej niż 4300 zł. Bardzo drogie maluchy pochodzą zazwyczaj od reproduktorów sprowadzanych z zagranicy, za których hodowcy płacą krocie. Jeśli szuka Pani/Pan po prostu zrównoważonego kota z rodowodem „na kolanka”, nie ma sensu uderzać do hodowli specjalizujących się w wystawach. Mała, rzetelna hodowla domowa, w której odpowiedzą na wszystkie pytania dotyczące kociąt ORAZ ich rodziców, w zupełności wystarczy.
W schroniskach regularnie można trafić na kocięta w typie syjamskim, ale bardzo szybko znajdują domy. Znacznie rzadziej zdarzają się te w typie świętej birmy. Z kolei w schronisku nie ma Pani/Pan takich gwarancji zdrowotnych i pewności co do stabilnego charakteru, jakie daje hodowla. Niemniej jednak, w schronisku też można trafić na prawdziwą, przepiękną i idealnie zrównoważoną perełkę.
Trzeba przyznać, że oba są przesłodkie, będą bardziej przypominać koty syjamskie niż birmańskie.
Teraz to już Wasza decyzja, ale szczerze mówiąc, serce by mnie bolało, gdybym miała zapłacić około 2400 zł osobie prywatnej za małego mieszańca bez żadnej gwarancji, podczas gdy za około 870 zł możecie mieć kociaka z fundacji prozwierzęcej z wykonanymi testami, szczepieniami, czipem i wliczonym już kosztem kastracji.
I uwierzcie mi, że nie wynika to z mojego skąpstwa, bo kupiłam już 10 kotów rasowych z rodowodem, ale jeśli miałabym wydać taką kwotę na dachowca, to wolałabym zachować te pieniądze, żeby go rozpieszczać i opłacić mu wszystkie wizyty u weterynarza. No ale każdy ma prawo do własnych wyborów i całe szczęście. Z kolei osoba, która je Wam sprzedaje, nieźle sobie liczy!
A oto rodzice
