Cześć wszystkim,
Mój kot Junior (mieszaniec birmański) w wieku 8 miesięcy właśnie odszedł, 8 dni po kastracji. Operacja przebiegła dobrze, bardzo szybko wrócił do formy.
Siódmego dnia zauważyłam, że jest mniej radosny, dużo spał. Następnego ranka sytuacja się pogorszyła – ciężko oddychał, a jego serce biło bardzo szybko. Natychmiast zabrałam go do weterynarza, który od razu powiedział, że życie Juniora jest zagrożone. Nie miał gorączki, ale RTG klatki piersiowej wykazało, że płuca są prawie całkowicie niedrożne. Konieczne były dodatkowe badania, więc Junior musiał zostać w klinice.
Dwie godziny po moim powrocie do domu weterynarz zadzwonił z informacją, że stan jest beznadziejny – kotek zaczął się dusić i trzeba mu pomóc odejść... I tak mój mały Junior opuścił ten świat.
Wyjaśnienia lekarza są mętne: obrzęk płuc, niewykryta wcześniej wada serca? Szukam teraz odpowiedzi i jakichkolwiek możliwych wyjaśnień.
Bardzo liczę na Waszą pomoc i jakieś informacje na forum. Chciałabym wiedzieć, czy ktoś z Was spotkał się z taką tragiczną sytuacją.
Z góry dziękuję
Chamalia
