Dobry wieczór wszystkim, piszę ten post, będąc jeszcze w sporym szoku.
Właśnie wróciłam ze spaceru z moim psem – to roczny akita inu. Spacerujemy po moim osiedlu, na którym jest sporo zieleni. Mój pies oczywiście był na smyczy. I nagle widzę innego psa (wydaje mi się, że to szpic, tak około 10 kg), który biegnie w naszą stronę agresywnie i, rzecz jasna, bez żadnej smyczy. W mgnieniu oka mój pies zareagował i przy takiej różnicy wagowej strasznie się przeraziłam, kiedy usłyszałam skomlenie tego szpica w pysku mojego psa. Właściciel szpica pojawił się już po wszystkim – okazało się, że to dziecko, równie przerażone całą sytuacją co ja. Szpicowi widocznie nic poważnego się nie stało, ale naprawdę najadłam się strachu. Zaraz potem przyszedł ojciec tego dziecka i wyjaśnił mi, że większość psów na osiedlu biega tutaj luzem, bez smyczy.
Zastanawiam się teraz, po czyjej stronie leży wina:
- puszczanie psa bez smyczy?
- brak kagańca (mój pies nie jest na liście ras agresywnych)?
Gdyby, nie daj Boże, temu szpicowi coś się stało, to czy byłaby to moja wina? Tak mi się wydaje, ale co mi za to grozi? I co grozi mojemu psu?!
Z góry dziękuję za odpowiedzi.
Mój pies zaatakował psa puszczonego bez smyczy
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
No jasne, na pewno!!! Lol, u nas niby pytają, ale nie czekają na odpowiedź lol, więc tacy wychowani tylko do połowy!!
No tak, kaganiec sprawia, że pies wygląda na groźnego, tu się zgadzamy.
Nie, serio mówię, u nas ludzie zawsze najpierw pytają, pewnie w moich okolicach są po prostu tacy dobrze wychowani! Żartuję oczywiście!
Mówię Ci, tania, czasem człowiek nie zdąży nawet powiedzieć „nie, wolę nie” albo „proszę bardzo”, a oni już go dotykają!!!
Akity wyglądają jak pluszaki, więc i dzieci, i dorośli od razu chcą wsadzić w nie ręce!!..
No nie rozumiem tego, dla mnie pierwszym pytaniem, które sama zadaję i którego uczę dzieci, jest zawsze: „czy mogę go pogłaskać?”..
Chodzi mi o to, że pies nagle przestanie być postrzegany jako „uroczy słodziak, którego chce się wyściskać”, a stanie się „niebezpiecznym psem, do którego nie wolno podchodzić”. Jak cię widzą, tak cię piszą...
Szkoda, że musisz zakładać psu kaganiec, zwłaszcza jeśli mu to przeszkadza...
Ludzie zbyt szybko oceniają – jak tylko widzą psa w kagańcu, to od razu wyciągają wnioski, że musi być agresywny...
Tak, strasznie mi przykro na to patrzeć. Teraz każdy, w tym dzieci, zatrzymuje się przy psie: „o, jaki on śliczny, jaki grzeczny, chce, żeby go pogłaskać”, a niedługo będzie: „synku, nie podchodź do psa, on jest niebezpieczny”!!
To po prostu smutne.