Bardzo wytrzymałe zabawki?
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
W każdym razie Blue je uwielbia. W środku jest sznur, więc są wytrzymalsze. Póki co są całe, czego nie można powiedzieć o jego pozostałych zabawkach..
Kiedy Orphée ma swoją fazę niszczycielską lol, zostawiam jej kocyk i kartony. Dobiera się też do swoich dywaników – no trudno.
Myślę, że kupowanie bardzo wytrzymałych zabawek jest wygodne głównie dla nas. Jeśli psy je lubią, to super, ale jeśli bawią się nimi mniej albo mają takie okresy jak Orphée, to uważam, że warto pozwolić im się wyżyć po swojemu...
U mnie tak samo jak u Kainate – karton (pod nadzorem). Można go rozszarpywać, podrzucać kawałki w górę, robić nowy „wystrój” salonu...
Mój za to bardzo dużo bawi się swoim porożem jelenia – gryzie je, rzuca nim (myślę, że ten dźwięk wydaje mu się mega ciekawy, bo regularnie testuje zrzucanie go z różnych wysokości).
U nas te "pancerne" zabawki to głównie Kongi, pewnie dlatego, że w ogóle ich nie interesują...
Wszystko, co piszczy, doprowadza je do szału, więc taka zabawka musi zginąć jak najszybciej – zostaje pozbawiona głowy, wypatroszona i tak dalej. Ewentualnie zabawka zostaje w całości, bo po wspólnej zabawie po prostu ją chowamy (jak na przykład frisbee).
Z rzeczy używanych na co dzień mamy takie, które wytrzymują jakiś czas: sznury do przeciągania, puste pluszaki, które w kółko zszywam, żeby jeszcze trochę pożyły, i wypycham pustymi rolkami po papierze toaletowym, małe butelki po wodzie czy papier prezentowy, żeby trochę szeleściło – ale wtedy zawsze ich pilnuję. Poza tym mają zabawki "jednorazowe", które mogą legalnie ukatrupić. To pluszaki dla dzieci, które regularnie wyłapuję na pchlich targach, więc co jakiś czas rzucam im królika, misia, lisa czy słonia. Nie piszczą, ale są pękate, więc psiaki uznają, że na pewno coś się w środku kryje i trzeba to wygrzebać. Cóż, przy cenie około 2–4 zł za zabawkę, warto zaspokoić ich instynkt Hannibala... ale oczywiście pod nadzorem, kiedy jestem w pobliżu.
Moja suczka zupełnie nie interesuje się piłkami ani kongami, jej zajawka to przede wszystkim staranne rozszarpywanie materiałowych rzeczy, mniej lub bardziej solidnych, a potem ich wybebeszanie (nie zjada gąbki ani materiału, ale oczywiście zawsze jest pod nadzorem...).
Dzięki za wasze rady, na pewno pomogą też innym właścicielom dużych psów!
A przy okazji, widziałam coś takiego – czy ktoś już to kupował dla swojego psiaka z mocnym uściskiem? :https://www.zooplus.fr/shop/chiens/jouets_sport_chien/jouet_tres_resistant_chien/533676
https://www.zoomalia.com/animalerie/jouet-pour-chien-kong-ballistic-flatz-cochon-p-55123.html#description
Cześć,
Mój staffik niszczy wszystko, naprawdę absolutnie wszystko. Jedyną zabawką, która jako tako mu się opiera, jest nylonowa kość! Taka sprzedawana bez silikonowej otoczki, sam mega wytrzymały nylon. Powinniście spróbować!
(Tylko uważajcie – jak bawi się nią na płytkach czy parkiecie, to od huku spadającej zabawki głowa trochę pęka, no ale cóż!)