Zerwana opuszka (lub prawie) - Pilne
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Hej Melly, właśnie zobaczyłam twój post! Co do twojej ostatniej wiadomości – istnieją specjalne maści na utwardzenie opuszek.
Nam przytrafiło się to samo tej zimy. Mąż zadzwonił do mnie do pracy, że Harkos ma zdarte opuszki (na wszystkich czterech łapach), krew się leje, a on nie może znaleźć apteczki! Zadzwonił do dyżurnego weterynarza, który po prostu powiedział, żeby to odkażone zabandażować na noc i że może to poczekać do rana.
Jak wróciłam, z psa krew się lała strumieniami, a on zrywał wszystkie bandaże! Dzwoniłam do weta jeszcze trzy razy, nalegałam, ale nie – trzeba było czekać do rana. Myślałam, że oszaleję!
Byłam u weterynarza zaraz na otwarcie (czekałam nawet na parkingu). Finał był taki: narkoza i szycie wszystkich czterech łap. Do tego zmiana opatrunków co dwa dni i antybiotyk!
Poranne wieści:
Jak się obudziłam, to ten mały łobuziak nie miał już na sobie skarpetki XD Od razu poleciałam to sprawdzić i okazało się, że oderwał ten zwisający kawałek (wybaczcie te opisy), no i miła niespodzianka!! Okazało się, że to nie był dosłownie kawałek samej opuszki, tylko taka jakby „skorupa” czy strup na niej :) Dzięki temu ma teraz ładną, czystą opuszkę i został tylko jeden mikro fragment, który nie wygląda idealnie, więc będę go obserwować.
No, także kamień z serca :) Rano znowu posmarowaliśmy go maścią i wyglądało na to, że nasz kochany staruszek już tak bardzo nie cierpi ^_^ Wczoraj wieczorem trochę spanikowałam XD
Jeszcze raz wielkie dzięki za Wasze odpowiedzi!
Uważaj, żeby nie zawiązać tej skarpetki zbyt ciasno.
Daj znać koniecznie jutro, co i jak. W międzyczasie przemyj to Betadine, żeby przez noc nie wdało się żadne zakażenie. Możesz też zadzwonić do dyżurnego weterynarza, ale tylko po to, żeby podpytać, co robić do rana. (Sama zawsze tak robię, gdy w nocy coś się dzieje z moimi ogonkami, a wizyta u weterynarza może poczekać do następnego dnia).
No jasne, ja miałem ten komfort, że miałem ogród :/
No tak, to jednak zupełnie inne psiaki :/
No dokładnie xD I przytrzymywałem to po prostu kawałkiem plastra
Czuję, że to będzie trudne... bardzo trudne XD
Na zdjęciu tego nie widać, ale on jest chyba dwa razy większy :s
Mieszkam w bloku, więc przy wychodzeniu nie mam wyboru – wokół same betony :/ (jest co prawda kawałek trawnika, ale najpierw i tak trzeba przejść przez beton, haha).
To dość długo :s Nie mam pojęcia, jak go upilnuję, żeby był spokojny, skoro go wręcz rozpiera energia.
Dzięki Axu.
Ostatnie pytanie :$ zakładałaś mu swoją skarpetkę?
U mnie to było coś małego (no, powiedzmy, że małego...) – wielkości paznokcia u małego palca.
Słuchaj, na początku zgodnie z radą weterynarza przemywałam ranę dwa razy dziennie Betadine i zakładałam opatrunek...
W końcu, skoro zrezygnowałam ze spacerów poza domem (no tak, beton wcale nie pomaga...) i widząc, że to się w ogóle nie goi, a wręcz przeciwnie!
To przestałam odkażać (cały czas kontrolowałam wygląd rany), smarowałam Bepanthenem, żeby nawilżyć, a panienka leżała grzecznie, dopóki się nie wchłonęło ^^
W 15 dni było po wszystkim!
Pierwsze zdjęcie jest trochę niewyraźne...

Ale na tym widać już wyraźnie, że jakiś kawałek się odrywa :s i chyba widzę tam trochę krwi albo taką żywoczerwoną skórę

Dzięki za wasze odpowiedzi.
Ok Ptitefleur, to na pewno mam, więc tak zrobię.
Spróbuję jakoś zadziałać z tym bólem u psiaka :s
Chodzi o to, że on ma tendencję do lizania tej rany i dobiera się do niej bez opamiętania, nawet jeśli go boli...
To tak całkiem naderwane? Masz może jakieś zdjęcie?
Moja sunia też miała kiedyś naderwany kawałek opuszki...
W dzień zakładałam jej skarpetkę, bo wtedy tego nie ruszała ^^
A na noc zostawiałam bez niczego, żeby rana miała dostęp powietrza, skoro i tak spała.