Mój pies sika, gdy go karcę
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Mój pies jest bardzo emocjonalny, zdarza mu się posikać nawet z samej radości. To po prostu kwestia behawioralna i tyle. Nie ma sensu karcić psa w takiej sytuacji, bo on i tak nie zrozumie, co zrobił źle. To zupełnie inna sprawa. Ale jeśli sika tylko wtedy, gdy się boi, to znaczy, że problem tkwi w zachowaniu właściciela!
Oczywiście, karcenie karceniu nierówne. Zgadzam się z ogólną opinią na temat metod pozytywnych.
Wrzeszczenie czy bicie psa do niczego nie prowadzi. Ignorowanie i stanowcze „nie” w zupełności wystarczą. Jeśli pies posikuje pod siebie, gdy go strofujesz, to znaczy, że kara jest zdecydowanie zbyt mocna.
Jasne, czasem trzeba zwrócić uwagę, ale przede wszystkim musimy pamiętać o chwaleniu. Trzeba wzmacniać pozytywne zachowania, a te złe po prostu ignorować.
A najważniejsze w wychowaniu psa jest to, żeby umieć uderzyć się w pierś i zacząć od zmiany własnego nastawienia. No, ale to tylko moja opinia.
Jeśli o mnie chodzi, to nawet nie używam słowa „nie” – ignorowanie psa to moim zdaniem najlepsze rozwiązanie. Iago wyciął mi dwa numery: pogryzł mi piloty i zrzucił pranie na ziemię. Wróciłem do domu, spokojnie sprzątnąłem to, co było rozwalone, sprawdziłem, czy piloty działają, i przez cały ten czas w ogóle na niego nie patrzyłem, totalnie go olałem. Od tamtej pory w domu spokój, żadnych szkód. Trzeba przyznać, że piloty kładę teraz wyżej, ale prania, które się suszy, też już nie zwala. Myślę, że zrozumiał, że kiedy poświęcam czas na zbieranie gratów z podłogi, to nie poświęcam go jemu – a to dla niego prawdziwa katorga. Cieszy się, że mnie widzi, a ja go w ogóle nie rejestruję.
Jak mi podkrada kapcia, to nawet nie mówię „nie”, tylko po prostu go zabieram i odkładam na miejsce. Największą karą dla psa jest ignorowanie go. To całe „nie” to dla mnie zbyt dużo zachodu, poza tym uważam, że jak się tego nadużywa, to pies w końcu przestaje łapać, o co chodzi. „Nie, nie wolno”, „nie, nie rób tego” – to ma tyle różnych znaczeń, że nawet człowiek by się pogubił, ja sam się w tym gubię, więc co dopiero mój pies. Co więcej, u żadnego z moich psów to nigdy nie działało, więc bardzo szybko odpuściłem. Enzo mi to uświadomił w stylu „gadaj zdrów, i tak mam cię gdzieś”, więc jak szczeka, to trzeba go zawołać miło i pogłaskać. Poklepiesz go po główce i jest w siódmym niebie. ^^
Krótko mówiąc, dla mnie wychowanie psa jest jednocześnie proste i skomplikowane, a ludzie lubią to sobie utrudniać. Nie ochrzania się psa tak, jak robi się to z dzieckiem. Nabroi coś – sprzątamy. Jest podekscytowany, jak wracamy do domu – czekamy, aż się uspokoi. Wychodzimy do pracy – nie żegnamy się z nim wylewnie, tylko wychodzimy tak, jakbyśmy szli do pokoju obok. Nasika w domu – wystawiamy go na zewnątrz. Zrobi siku na dworze – chwalimy go. Jak nam zniknie z oczu, nie wołamy go groźnym głosem, tylko wręcz przeciwnie – radosnym. Do tego dorzuć trochę sportu i uwagi, i gotowe – mamy ułożonego psa. To nie żadna czarna magia, trzeba po prostu być cały czas spokojnym. Dobrze wiem, że żyjemy w stresujących czasach, ale trzeba nad sobą panować.
Kolejne pozytywne szkolenie.......
+ 1 caroline.
Jak go karcisz?
Kiedy karcimy psa, mówimy NIE. Na tym właśnie polega „karcenie” – nie bijemy, nie łapiemy za kark, nie wsadzamy pyszczka w siki itd...
Musisz być spokojniejszy, bo on boi się tak bardzo, że aż sika pod siebie. To jednak dość poważne i moim zdaniem szokujące, żeby aż tak wystraszyć szczeniaka.
Dlaczego i w jaki sposób go karcicie?
17 komentarzy na temat 17