Od kilku lat razem z rodzicami i młodszym bratem zastanawiamy się nad psem. Moi rodzice wychowywali się z psami, więc mieli sporo obaw co do tego, jak bardzo będziemy się angażować w opiekę.
W tym roku, za ich zgodą, pozwolili mi na adopcję mojego pierwszego psa, którego oczywiście zabiorę ze sobą, kiedy się wyprowadzę.
W związku z tym mam mnóstwo pytań!
Czy Beagle, w którym absolutnie się zakochałam, będzie dobrym wyborem na pierwszego psa?
Czy to dobry pomysł, żeby brać go teraz, skoro za rok lub półtora czeka go zmiana otoczenia?
Lepiej wybrać samca czy samiczkę (czy to tylko kwestia gustu)?
Czy będzie mógł mieszkać z dwiema świnkami morskimi?
Trochę już czytałam o tej rasie, wiem, że potrzebuje dużo ruchu i że ewentualnie odnajdzie się w mieszkaniu (obecnie mieszkam w domu z ogrodem, tak dla jasności). Ale zależy mi na waszych szczerych opiniach ^^
Z góry dziękuję! 0/
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Uwielbiam ten filmik, no wypisz wymaluj mój psiak! Ten beagle, który szczeka, a właściwie wyje to swoje „łuuuuuuuuu” bez powodu... Najlepsze, że w domu ani mru-mru. U mnie jest identycznie. Ludzie mi mówią: „ale super, że on w ogóle nie szczeka”, ale to tylko dopóki nie zobaczą go wieczorem na zewnątrz. Mój rozkręca się z tym wyciem prawie tylko wieczorami, bo na spacerach nigdy mu się to nie zdarza... Padłam też przy tym beaglu na smyczy – widać, że ciągnie jak szalony. Z kolei ten puszczony luzem wygląda jeszcze na młodziaka, pewnie za młody, żeby zwiać gdzie pieprz rośnie. Zresztą godzina biegania dla takiego malucha to i tak całkiem sporo, co nie? Widać, że jest mega zajęty niuchaniem – cały beagle w swojej krasie! Moim zdaniem takie filmiki obalające mity są bardzo ciekawe, już nie mogę się doczekać kolejnych. Ale wybacz énergie solaire, uważam, że te konkretne beagle to akurat świetni przedstawiciele wszystkich cech tej rasy.
Wiecie, ostatnio naszły mnie takie przemyślenia na te wszystkie tematy...
Można śmiało powiedzieć, że już od dłuższego czasu panuje tendencja do szukania informacji w mało wiarygodnych źródłach, takich jak fora czy serwisy typu Wamiz. To, co my tu robimy, to jeszcze nic. Większość ludzi coraz częściej czerpie wiedzę z Facebooka, traktując ją jako rzetelne informacje. Kanały telewizyjne ze swoimi serwisami informacyjnymi i bardziej tradycyjne media (nawet te w wersji cyfrowej) obrywają teraz po uszach. Tracą wpływy z reklam, a Facebook zgarnia całą kasę.
Tyle że Facebook podaje informacje, które nie są w żaden sposób weryfikowane. Ale ludzie się do tego przyzwyczajają. Wiadomości często rozchodzą się wiralowo, a tymi wirusami jesteśmy my sami. To tylko takie moje luźne przemyślenia, które nikogo do niczego nie obligują. Motywują mnie one jednak do tego, żeby uważniej czytać posty osób szukających u nas porady. Często czytam tylko pobieżnie, przez co mijam się z tematem i mogę wprowadzić kogoś w błąd. Błagam, nie zrozumcie tych moich wywodów opacznie.
Myślę, że jest w tym coś więcej. I ja też to powielam, no bo w sumie nie mamy wyjścia.
Bo jesteśmy ludźmi świadomymi. Wiemy, jaki pies potrafi być. I mamy tendencję do przedstawiania go właśnie w taki sposób – takim, jaki może być, albo, no dobra, przyznam wam rację, takim, jaki byłby „przeciętnie”.
Jednocześnie staram się pilnować i wierzyć w te „nietypowe” przypadki psów, jak Shiba czy Beagle, w rodzinach, które nigdy swojego psa nie zrozumieją, a jednak jakoś to wszystko gra. Czy to dotyczy większości ludzi? Może, kto wie...
Jakie są szanse na osiągnięcie harmonii przy godzinnym spacerze dziennie (ale za to bez żadnych odstępstw), mając Beagle'a, Husky'ego czy Bordera? Myślę, że musimy sobie zadać to pytanie.
Właściwie to chciałbym, żeby nauka się tym zajęła. Żeby dała nam przynajmniej obraz na bardzo dużą skalę, by wypracować jakąś wiarygodną średnią.
NIE wyobrażam sobie Sany z mniej niż dwiema godzinami ruchu dziennie, ale może to ja mam problem z postrzeganiem rzeczywistości?
Jak dotąd znam w sumie niewiele osób, które wychodzą na 3 godziny lub więcej. Jedna z nich robiła tak ze swoim dobermanem. 4 godziny, czasem 5, nigdy mniej niż 3. Serce mu wysiadło w wieku 5 i pół roku. WIEM, że to niekoniecznie musi być powiązane, no ale tak się po prostu stało.
Ooops, wywiad po angielsku. Pozwólcie, że przetłumaczę:
Czy on dużo szczeka?
-- Tak, tak
W domu?
-- Nie
W ogóle nie szczeka w domu?
-- Nie, w domu jest bardzo spokojny
Mieliście kiedyś z nim problemy, jak biegał luzem?
-- Ooo tak. Musimy mieć oczy dookoła głowy
Ale nie poddaliście się, tak?
-- Tak, przynajmniej tutaj. Na północy, w domku letniskowym, nie puszczamy go luzem
Ile czasu dziennie z nim spacerujecie?
-- Około godziny, czasem trochę więcej w weekendy
To wszystko? To mu wystarcza?
-- Tak, tak, jest z tego zadowolony
No i proszę...
Zakładam, że ma problemy z puszczaniem go wolno, bo po prostu zabrakło odpowiedniego treningu w tym kierunku. Gdyby nad tym popracowała, miałaby szczęśliwego beagle'a, któremu wystarcza godzina spaceru dziennie, biegającego luzem wszędzie, który nigdy nie szczeka w domu, za to na zewnątrz podczas spacerów daje z siebie wszystko. Krótko mówiąc – pies idealny.
No i proszę...
Chyba zacznę tak przeprowadzać wywiady z ludźmi dla zabawy, żeby obalać mity.
No nie, to bardzo zły pomysł.
Znajdziesz tu sporo wątków o beagle’ach i o tym, jakie mogą sprawiać trudności jako psy do towarzystwa. Główny problem został poruszony nawet dziś rano: pies z ogromną potrzebą ruchu, którego prawie nie da się puścić luzem, bo nie reaguje na przywołanie, kiedy tylko poczuje trop...
Efekt? Albo masz psa, który wyrywa ci rękę, ciągnąc na smyczy (i przy okazji nie jest zbyt szczęśliwy), albo masz psa, który pryska w długą w naturę, kompletnie ignorując twoje wołanie. Poza myśliwymi, nie poleciłbym beagle’a nikomu.
Nie do końca się z tobą zgadzam, ale to rasa, która wymaga pracy, wyczucia i najlepiej – żeby obie strony miały z tego frajdę – pasji do psów gończych i tropiących.
Marzyłby mi się beagle. *Ja* akurat czerpałbym z tego niesamowitą radość, bo uwielbiam patrzeć, jak pies węszy. Jak angażuje się na 100% w to, co robi.
Beagle biegający luzem? Nie mam co do tego żadnych wątpliwości, o ile zacznie się naukę od 10. tygodnia życia, czyli od momentu adopcji. Mamy w naszej małej społeczności kilka beagle'i i radzą sobie tak samo dobrze jak inne rasy. Te, które znam, są nawet niezłymi przylepami (po skończeniu 3 lat). Są o wiele łatwiejsze w prowadzeniu niż moja ****, Sana.
Ale.
Największa wada beagle'a. Nawet ja, mimo że psy to moja wielka pasja, nie wiem, czy dałbym radę oduczyć go szczekania. Więc jeśli zostawiasz go często samego, a któregoś dnia grafik w pracy zmusi cię do wczesnego wstania – ups, rano nie ma czasu dla psa, ups, zajmę się nim wieczorem – to on w końcu zacznie wpadać w nerwicę. A jak on szczeka... ON PO PROSTU DRZE JAPĘ. To nie jest wcale słodkie. To robi wrażenie. Został do tego stworzony. To nie tylko tropiciel; jego rolą, gdy wytropi niedźwiedzia, dzika czy co tam innego, jest trzymanie się na dystans i bardzo głośne oszczekiwanie. Reszta grupy potrzebuje czasu, żeby dotrzeć na miejsce, bo nikt za nim nie nadąży. To niesamowite.
I jeszcze jedno, to powszechnie znany fakt. Towarzysko są w porządku, ale życie w stadzie to nie ich bajka. One chcą tylko węszyć. Dlatego w relacjach z innymi psami bywają dziwne. Myślą tylko o seksie i zapachach. Może ich genialny węch sprawia, że są większymi „koneserami” feromonów, nie wiem. Sana ma jednak kontakt z kilkoma beagle'ami, zwłaszcza z Elvisem i Neptunem. Są fajne i nigdy nie próbują na nią wskakiwać.
No tak, ale ty nie jesteś takim „zwyczajnym” właścicielem ;-) Widać gołym okiem, że jesteś gotów zaangażować się o wiele bardziej niż większość ludzi, którzy szukają po prostu psa do towarzystwa.
Nie ma problemu w przypadku Atili, który mieszka na bardzo spokojnej wsi – znajdziesz tam jeden czy dwa domy co 5-6 km...
Ale jeśli to mieszkanie albo nawet osiedle domków, to nie jestem pewna, czy sąsiedzi będą zachwyceni.
Takie szczekanie u beagle’a to właściwie część jego potrzeb, tak samo jak tropienie itp. Więc wydaje mi się, że branie beagle’a po to, żeby go uciszać, też nie jest zbyt fajne dla tego biedaka.
Dokładnie. I w takiej sytuacji to na właścicielu spoczywa odpowiedzialność, żeby zadbać o równowagę psychiczną psa i ograniczyć jego potrzebę szczekania bez powodu.
U Goldendoodle’a można pohamować potrzebę szczekania. Może to niezbyt fajne, ale przynajmniej nie szczeka on instynktownie. Ale beagle... ufff. Moim zdaniem to największe ryzyko przy braniu beagle’a do bloku: powolne zmierzanie w stronę eksmisji.
Dla Atili to żaden problem, bo mieszka na bardzo spokojnej wsi, gdzie znajdziesz najwyżej jeden czy dwa domy co 5-6 km...
Z kolei w bloku albo nawet na osiedlu nie wiem, czy sąsiedzi byliby zachwyceni.
Takie szczekanie u beagle'a to właściwie niemal jego naturalna potrzeba, zaraz obok tropienia i całej reszty. Wydaje mi się więc, że branie beagle’a i zmuszanie go, żeby siedział cicho, to też nic fajnego dla tego biedaka.
Nie mam wątpliwości, że byłbyś świetnym opiekunem dla takiego beagle'a – prawdziwego wulkanu energii, patrząc na to, jak dbasz o swoją śliczną Sanę i ile czasu jej poświęcasz, żeby mogła się w pełni rozwijać.
No tak, to prawda, że beagle sporo szczeka i to często bez powodu. Codziennie wieczorem w ogrodzie mam darmowy koncert „ałuuu ałuuu ałuuuuuu” – to brzmi jak jakiś sygnał do zbiórki, bo wszystkie inne psy w okolicy odpowiadają chórem, nawet te, które zwykle mało szczekają. Ludzie mnie przeklinają, bo zaraz otwierają się okna i słychać wściekłe głosy: „nie zamkną się w końcu te kundle?!”. Niektórzy nawet kupili swoim psom obroże antyszczekowe przez te wieczorne koncerty. Przyznam się, że ja mu na to pozwalam – mieszkamy na wsi, jest jeszcze przyzwoita godzina, bez przesady, musi się przecież jakoś wygadać... a sąsiedzi tylko wrzeszczą: „cisza, Burek!”. Naprawdę jestem okropną sąsiadką...
😁
Ha, lol, to dokładnie to samo, co robi Atila, ten beagle, o którym ci wczoraj pisałam – koncert szczekania z innymi psami z okolicy.
Najgorsze jest to, że on TEGO CHCE. Taki jest cel. Beagle startuje pierwszy, wyje i CHCE usłyszeć, jak inne zaczynają mu wtórować. Mnie osobiście by to nie przeszkadzało, dopóki nie wadzi to za bardzo sąsiadom. Mamy jednego beagle'a w okolicy i nam to nie przeszkadza. Nie przesadza aż tak bardzo.
Twój chyba też nie nadużywa cierpliwości innych, Encia
Nie mam wątpliwości, że byłbyś świetnym opiekunem takiego beagle’a – prawdziwego wulkanu energii, patrząc na to, jak dbasz o swoją śliczną Sanę i ile czasu poświęcasz na to, żeby była szczęśliwa.
No tak, to prawda, że beagle sporo szczeka i to często bez powodu. Każdego wieczoru w ogrodzie mam fundowany koncert „ałuuu, ałuuu, ałuuuuuu”, to brzmi zupełnie jak jakieś zawołanie bojowe, bo wszystkie inne psy w okolicy odpowiadają mu chórem, nawet te, które na co dzień rzadko szczekają. Ludzie pewnie wieszają na mnie psy, bo zaraz ci wszyscy marudni sąsiedzi wściekli otwierają okna: „nie zamkną się w końcu te kundle?!”. Niektórzy przez te wieczorne koncerty kupili nawet swoim psom obroże antyszczekowe. Ja tam się przyznam, że mu pozwalam, w końcu mieszkamy na wsi, jest jeszcze ludzka godzina, nie ma co przesadzać, pies musi się przecież jakoś wygadać... Podczas gdy sąsiedzi tylko się drą: „cisza, Azor!”. Naprawdę jestem okropną sąsiadką... 😁
Ha, lol, to dokładnie to samo, co robi Atila, ten beagle, o którym ci wczoraj pisałam – też urządza sobie koncerty szczekania z innymi psami z okolicy.