Moja suczka dostaje głupawki po jedzeniu...
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Tak, w pełni się zgadzam. Zatrzymujemy „stoper”, kiedy bawi się z nami, z innymi psami albo odpoczywa. Te 15 minut liczymy tak na oko, wszystko zależy od tego, jak bardzo jest zmęczona – wiadomo, że trzeba patrzeć przede wszystkim na konkretnego psa. W każdym razie spróbujemy dłuższego spaceru wieczorem i damy jej też trochę mniej jedzenia. Jej czas na spanie przypada na największe upały, więc będzie miała czas, żeby spokojnie przetrawić wszystko podczas popołudniowej drzemki :)
Jezioro jest jakieś 5-10 minut pieszo, ale idzie się po betonie, co nie jest najlepszym rozwiązaniem. Zanim tam dojdziemy, będzie padnięta już po 5 minutach.
Boxery też są narażone na dysplazję. Rozumiem Wasze obawy. Tak, jeśli chodzi o schody, trzeba uważać, podobnie jak na nierównym terenie (lepiej unikać tam biegania, jeśli to możliwe)... Skoki też są ryzykowne, ale nie zawsze da się ich uniknąć – moja uwielbia skakać na swoje zabawki, niby to tylko podskok 😂 nawet nie na metr! Nie da się tego całkiem wyeliminować, ale warto nad tym pracować, zwłaszcza żeby nie skakała na ludzi! (no bo przecież ludzie to nie zabawki!).
A tak całkiem poważnie, rozumiem zasadę 15 minut i jest ona jak najbardziej okej, ale nie widzę powodu, dla którego porządny, 30- czy 40-minutowy spokojny spacer miałby być przesadą. Szczególnie po południu, kiedy szczeniak jest rozbrykany i musi rozładować energię...
Czasami wychodziliśmy na godzinę po południu (wiadomo, trzeba się pobawić z kumplami! Socjalizacja...) i zabieranie psa po 10 minutach byłoby po prostu niefajne... To strasznie frustrujące, trochę jak wyłączenie filmu przed samym końcem! Według mnie trzeba po prostu dawkować czas w zależności od tego, jak intensywna jest aktywność. I tyle. A ciągłe zerkanie na zegarek, kiedy miło spędzacie czas... to męczące... Jeśli chcecie, możecie czasem zrobić sobie przerwę: Wy siadacie w ogródku kawiarnianym, Delta ucina sobie drzemkę i potem hop, spacerujemy dalej... (przy okazji nauczy się mnóstwa nowych rzeczy: hałasu, spokoju, szanowania Waszego czasu, nieproszenia przy stole, bycia blisko ludzi, ale bez kontaktu...). Co zabawne, nasza szybciej nauczyła się czystości w ogródkach, hotelach, u znajomych czy w transporcie niż u nas w domu (😁 byliśmy zbyt „wyluzowani”).
To tylko moja opinia i nasze doświadczenia z Orphée, ale może wynika to z tego, że nie lubimy narzucać sobie zbyt wielu sztywnych zasad...
Dysplazja to ryzyko i trzeba na to uważać, to fakt... Ale są też inne zagrożenia: skręt żołądka, stojąca woda, korowódki czy kleszcze... Trzeba po prostu zachować czujność... Jak by to ująć... To nie jest żaden miecz Damoklesa! Dysplazja nie zaatakuje nagle przy każdym małym potknięciu.
Cześć,
Biały owczarek szwajcarski, właśnie doczytałem 😁 No i 3,5 miesiąca – takie momenty ekscytacji w różnych porach to całkowita norma... Nie ma co się tym zbytnio martwić.
Co do posiłków, ja bym trzymał się karmienia po spacerze, najlepiej jakieś 40 minut do godziny po powrocie... Zwłaszcza w chwili wyciszenia... bo przed spacerem, na zewnątrz, może się znacznie bardziej nakręcić i to normalne... Nauka zostawania jest super. Polecam tylko 2-3 minuty nauki przed jedzeniem z nagrodami (kilka garści karmy z miski za każde wykonane polecenie) – robienie tego stopniowo może też ograniczyć to, że rzuca się na jedzenie... Spróbuj użyć „stop”, żeby raz przerwać jej posiłek w trakcie... (możesz oczywiście dorzucić parę chrupek do porcji). To uczy jednocześnie niepilnowania zasobów... No i młoda uczy się jeść coraz spokojniej...
Nie doradzam sztywnego grafiku... Ale to tylko moja prywatna opinia.
Jeśli chodzi o wyjścia – krótkie wyjścia „na potrzeby” są OK, ale spacery dla relaksu... 15 minut to nie za krótko? To prawda, że szczeniaki dużo śpią, ale mają też mnóstwo energii i chęci, warto to wykorzystać...
Na wieczór radziłbym, podobnie jak u Merline, spokojny spacer na lince, porządną rundkę... Po powrocie chwila przerwy i posiłek. Jeśli Delta nakręca się tak bardzo, że aż wymiotuje... to znaczy, że po pierwsze je za szybko, a po drugie – tak, jest jeszcze zbyt pobudzona podczas jedzenia... Trzeba regularnie ćwiczyć wyciszanie (no, może nie aż do całkowitego „wyłączenia” psa 😂 i tak się nie da), ale nie róbcie nagle wielkiej sesji przed lub po jedzeniu... Niektórzy tak robią, a po sesji pracy, zwłaszcza zbyt długiej dla szczeniaka, następuje wybuch energii! Spokój przy jedzeniu też jest ważny... „Siad – zostań” (naprawdę wystarczy tylko parę sekund na początek i stopniowo wydłużajcie... bo 3 minuty zostawania przed miską to strasznie długo) i to w odległości od miski... Żeby opanowała emocje związane z jedzeniem... Jak już będzie jej dobrze szło, zmniejszaj dystans...
Znowu strasznie długie! Dajcie szczerze znać, jeśli to zbyt szczegółowe, nie obrażę się!
To głównie duże rasy i psy z dosyć głęboką klatką piersiową są narażone na skręt żołądka.
Najlepiej najpierw wyjść z nim na długi spacer, a po powrocie dać mu chwilę odpocząć i dopiero wtedy go nakarmić.
Jeśli zacznie za bardzo szaleć, odizoluj go na moment, żeby się uspokoił.
Rozumiem twój strach. Mnie się to nigdy nie przydarzyło, ale kiedyś, jak spacerowałam z psem moich rodziców, pewna pani mi powiedziała, żeby uważać i nigdy nie pozwalać psu biegać ani wariować po jedzeniu, bo może dojść do skrętu żołądka, co może skończyć się śmiercią. A to wcale nie był duży pies, więc najlepiej zachować ostrożność przy każdym psiaku.
Zresztą to tak jak u nas – jakakolwiek aktywność zaraz po jedzeniu to nic dobrego.
Cześć Patou,
To możliwe! Przy tych upałach nie szaleje tak bardzo w ciągu dnia, ale tak, mogę i zamierzam wprowadzić ich więcej, żeby zobaczyć, co z tego wyjdzie.

Dzisiaj mam już oba uszka postawione! W końcu!
To są dane tylko od jednego specjalisty, ale to zawsze coś!
Cześć hibiscus!
Nie pomyślałam wcześniej, żeby poszukać statystyk, a jak już je znalazłam, to mnie to trochę „uspokaja”.
Rasa
Poziom ryzyka lub prawdopodobieństwo wystąpienia SDTE (skrętu żołądka)
Dog niemiecki
41,4%
Bernardyn
21,8%
Wyżeł weimarski
19,3%
Seter irlandzki
14,2%
Pudel
8,8%
Doberman
5,5%
Owczarek niemiecki
4,2%
Kundelek
1%
według Glickman 4
Pod tym linkiem: http://www.clinique-veterinaire-sachde.fr/dilatation-torsion-estomac.html
Uwaga, osoby wrażliwe niech tam nie zaglądają, bo są zdjęcia z operacji.
Więc u mojej ryzyko musi być nieco wyższe niż u owczarka, bo ma podobną budowę.
Z kolei co do aktywności, to u niej to jest jednak tryb intensywny – tarza się, wali sprinty i szuka czegokolwiek, żeby tylko zmusić mnie do biegania za nią! Trwa to zwykle od 10 do 20 minut.