Cześć!
Jestem bardzo zaniepokojona, bo Marley, 4,5-miesięczna suczka Border Collie, która zwykle nie niszczy swoich zabawek, dwa dni temu w kilka godzin rozniosła na strzępy dużą piłkę tenisową (średnica 10 cm) na sznurku.
Nie zauważyłam tego od razu, bo to zabawka podwórkowa, której nie wnosi do domu. Kiedy jednak ją przyłapałam, połowy piłki już nie było. Znalazłam trochę kawałków na trawniku, ale na pewno nie całą brakującą połowę. Podejrzewam więc, że ją po prostu zjadła.
Od tego czasu monitorujemy jej stan, żeby uniknąć problemów z trawieniem czy niedrożności. Marley jest energiczna, chętna do zabawy, ma apetyt i załatwia się normalnie.
Mimo to, wymiotowała w poniedziałek (sterta niepogryzionej i niestrawionej karmy), wczoraj wieczorem (raczej płynna treść z kawałkami karmy i kawałkiem materiału), a dziś rano, gdy tylko mój partner dał jej dentastixa, od razu go zwróciła (z kilkoma sporymi kawałkami wielkości monety 5 zł).
Nie wiem, czy te wymioty to wina tego, że je zbyt łapczywie i nie gryzie, czy powinnam się zacząć poważnie martwić tą połkniętą zabawką.
Co o tym myślicie?