Cześć wszystkim,
Jestem tu całkiem nowa i nie mogę znaleźć porady na mój problem.
Od zawsze miałam psy i konie (to mój wyuczony zawód) i nigdy nie miałam problemów z wychowaniem zwierząt, aż do teraz lol 🤷
Od dwóch tygodni mam małą suczkę, miks border collie i berneńskiego psa pasterskiego. Ma 2,5 miesiąca, słucha mnie idealnie, świetnie reaguje na szkolenie klikerem, zaczyna już nawet sygnalizować potrzeby fizjologiczne...
ALE jest tak towarzyska i radosna (ma na imię Joy, więc to pewnie nie przypadek), że po prostu wpada w histerię na widok jakichkolwiek dzieci. Robi to bez żadnych zahamowań: podgryza (tymi swoimi mleczakami robi normalnie piercing), skacze, szczeka, powarkuje i mocno się buntuje, gdy próbuje się ją przytrzymać... Dzieci widuje mnóstwo, cztery razy dziennie (mieszkam tuż przy przystanku autobusu szkolnego), a moja 7-letnia córka jest dla niej bardzo delikatna – nie bawią się w żadne nakręcające zabawy, nie bierze jej na ręce, nie wpuszcza na kanapę. Córka aktywnie uczestniczy w wychowaniu (spacery, potrzeby, nauka, kliker...). Mam wrażenie, że dla Joy dzieci to nie ktoś, kogo należy respektować, ale kumple do zabawy na tym samym „szczeblu hierarchii” co ona.
Stosuję wyłącznie pozytywne metody wychowawcze, więc jakie macie rady, żeby Joy stała się tak samo łagodna dla dzieci, jak dla dorosłych?