Mój pies jest zbyt gwałtowny – co robić?
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
No i właśnie wróciłam ze spaceru: Golden i 3-miesięczny maluch Cane Corso prowadzone na smyczy przez dwójkę nastolatków. Mały Cane powarkiwał na moją sunię, która podeszła go obwąchać, a jego pani go odciągała, mówiąc „nie”... do 3-miesięcznego szczeniaka.
Pogadałam z nią chwilę i powiedziałam, że jej psiakowi nic nie grozi. W trakcie rozmowy wypaliła, że jej mama rzadko chodzi do parków, bo boi się dużych psów. Tego to jeszcze nie grali – kobieta boi się dużych psów i bierze sobie Cane Corso!
Zwróciłam jej uwagę, że to dość specyficzny wybór jak na jej mamę ^^, a ona mi na to: „no tak, ale on to jej maleństwo, to co innego”. No cóż, czasem naprawdę trudno zrozumieć ludzi. Z psami sprawa jest prosta, ale właściciele... tutaj to jest dopiero masa roboty.
Całkowicie się z tobą zgadzam!
Ja też spotykam większość psów tylko na smyczy...
Myślę, że to też kwestia „wygody”...
Smycz wymaga mniej wysiłku niż pilnowanie psa, bycie uważnym, nauka przywołania itd.
Moja znajoma ścięła się ostatnio z młodą dziewczyną od husky’ego, którą zawsze widuje na smyczy, z telefonem przy uchu, przez 5 minut na małym skrawku trawnika...
Tak, trzeba być wytrwałym, pewnym siebie i po prostu ufać swojemu psu. Tym bardziej że ze szczeniakiem nic nie ryzykujesz, więc korzystaj z tego czasu na maksa! Warto sobie uświadomić, że im bardziej uciekasz przed problemem, tym bardziej on narasta, a przy psie to już w ogóle szczera prawda.
A mało rozgarnięci ludzie zawsze się trafią, ale co tak naprawdę ryzykujesz poza usłyszeniem jakiejś głupiej uwagi? W gruncie rzeczy niewiele.
Wolność powinna być normą, a smycz wyjątkiem, a nie na odwrót.
Ale coraz częściej widzę, że ludzie rzadko odważają się zagadać do innych właścicieli, a już tym bardziej zaproponować, żeby spuścić psy.
To smutne! Jak twój pies ma być towarzyski, jeśli ty sam nie jesteś?
Odkąd mam moją sunię, rozmawiam z każdym i niemal zawsze proponuję, żebyśmy spuścili psiaki, jeśli nie biegają już luzem. Właściciele młodych psów są zachwyceni, ci ze starszymi bywają czasem nieco mrukliwi, ale szybko dają się udobruchać (mówię o ludziach). Jedyny wyjątek to sytuacje, gdy trafiam na naprawdę potencjalnie niebezpieczne przypadki (czyli właśnie te psy, których nigdy nie spuszczano).
Dla mnie wzięcie psa oznacza zgodę na ten ciągły wysiłek wychodzenia do innych, przynajmniej przez pierwszy rok, nawet jeśli później będziesz rzadziej spacerować w grupie. Spacer w pojedynkę na smyczy nie ma praktycznie żadnej wartości.
Myślę, że nie powinieneś skupiać się na tym, jak go kontrolować, ale raczej pomóc mu, żeby sam zaczął nad sobą panować. Inne psy też go tego nauczą, jeśli tylko dasz mu okazję do częstych, codziennych kontaktów z wieloma psiakami. Uważaj jednak na swoje reakcje, bo mogą one mieć kluczowy wpływ na zachowanie twojego psa.
To prawda, słowo „PO-WOOO-LI…” jest mega przydatne, jak już załapią, o co chodzi
Na wstępie dziękuję Wam za odpowiedzi.
Zostawiłem go w hoteliku na 7 dni, gdzie miał kontakt z innymi psami. Z niektórymi poszło super, były tak samo chętne do zabawy jak on. Ale niektóre odebrały jego entuzjazm jako atak i zaczęły się bronić.
Kiedy idziemy na spacer, wszystko jest w porządku do momentu, aż miniemy kogoś z psem – wtedy on na niego rusza, „zawsze niby do zabawy”.
To bardzo uciążliwe. Miałem wcześniej trzy dobermany, ale z tym konkretnym zachowaniem trudno mi sobie poradzić.
Jak się tak nakręci, to robi, co chce, zupełnie jakby mnie tam nie było.