Czeřć wszystkim,
Piszę na tym forum, bo już sama nie wiem, co robić...
Moja suczka, Cavalier King Charles, została zaatakowana przez innego psa podczas spaceru. Wszystko potoczyło się błyskawicznie – od momentu ataku do řmierci u weterynarza minęło pewnie mniej niż dwadzieřcia minut.
Włařciciel psa podał mi fałszywy numer, więc oczywiřcie nie znam jego tożsamořci. Dowiedziałam się jednak od kilku innych włařcicieli psów z okolicy, że ten pies już wczeřniej sprawiał problemy i atakował inne zwierzaki, a jego włařciciel zupełnie nic sobie z tego nie robi.
Razem z mężem chcieliřmy zgłosić sprawę na policję, ale policjant odmówił przyjęcia zgłoszenia. Jestem kompletnie załamana każdym aspektem tej historii: tym, że ten pies jest wyraŹnie agresywny, faktem, że CAŁE SZCZĘřCIE nie było wtedy ze mną mojego dwuletniego synka, który mógłby ucierpieć zamiast mojej suni, no i samą stratą... Czuję się zupełnie bezradna.
Czy wiecie, co mogę zrobić, żeby namierzyć tego włařciciela? Jak zmusić go do zakładania psu kagańca? Nawet nie zależy mi na zwrocie kosztów leczenia u weterynarza, bo nic nie przywróci życia mojej psince, ale chcę po prostu, żeby nasze psy i dzieci były bezpieczne...