Nigdy nie pogodzę się ze stratą mojego psa

Sab1706
Sab1706 Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Cześć, właśnie dołączyłam do tego forum, bo w tę sobotę, 29.01.22, straciłam mojego pieska. To był mały chihuahua, miał 16 lat. Kochałam go nad życie. Musiałam go uśpić i to był najgorszy dzień w całym moim życiu. Teraz już niczego się nie boję, bo po tym, jakiej odwagi wymagało podjęcie tej decyzji, mogłabym nawet umrzeć, jest mi już wszystko jedno. Mój ból jest ogromny. To był mój synek, mieliśmy ze sobą niesamowitą więź. Płaczę w każdej minucie, w każdej sekundzie, nie potrafię zaakceptować tego, że nie ma go już przy mnie, to za bardzo boli. Pod koniec już nie słyszał i nie widział, miał też sparaliżowane dwie łapki. Mimo to opiekowaliśmy się nim, zrobiliśmy mu miejsce w kojcu dla niemowląt i jakoś to było, czuł się dobrze mimo wszystko. Ale przez ostatnie 4 dni musieliśmy kilka razy jechać do weterynarza, bo tym razem sparaliżowało mu wszystkie cztery łapy. Płakał bez przerwy, w dzień i w nocy, cierpiał, bo nie mógł już nawet usiąść. Tak bardzo go bolało, że w końcu musieliśmy podjąć decyzję o uśpieniu. Trzymałam go na rękach do ostatniego tchnienia, nie opuściłam go ani na sekundę podczas zabiegu, choć sama ledwo stałam na nogach. Wytrzymałam to dla niego do samego końca, tuląc go w ramionach. Nie potrafię poradzić sobie z tym smutkiem, cały czas widzę przed oczami tę straszną chwilę i zastanawiam się, czy podjęłam dobrą decyzję... czuję się kompletnie zagubiona. To cierpienie jest zbyt ciężkie, ludzie nie są w stanie tego zrozumieć. Cały czas do niego mówię, chociaż go już nie ma. 😞

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

57 odpowiedzi
Sortuj według:
  • PepsiJack
    Pepsijack Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dobry wieczór

    Boże, jakie to trudne. Straciłam mojego kochanego małego Pepsiego 6 miesięcy temu, to był cudowny mały Jack Russell. Mimo upływu czasu mój smutek jest wciąż tak samo ciężki. Płaczę każdego dnia, część mnie zgasła, to taki straszny ból. Nie radzę sobie z tym, widzę go wszędzie, śni mi się. Moja mała miłość miała skończyć 15 lat, w ostatnim roku w jego przełyku zrobił się mały guzek (miał trudności z jedzeniem, co powodowało ulewanie, kaszel, potem coraz większy ból, a pod koniec momentami problemy z oddychaniem). Pani weterynarz stanowczo odradziła operację, a ja zawsze jej powtarzałam, że nigdy nie chciałabym, żeby mój mały skarb cierpiał. Bardzo trudno jest mieć pewność, czy podjęło się dobre decyzje, ale inni mówią mi, że tak i że miał piękne życie. W każdym razie starałam się jak najlepiej odpowiadać na jego potrzeby, całe moje życie kręciło się wokół niego, wszędzie z nami był i wszystko robiliśmy razem. Och, mój Pepsi 😭 tak mi ciebie brakuje, tak bardzo cię kocham. Dużo siły dla wszystkich 💔🐶❤️‍🩹

    Przetłumaczony francuski
    T
    Triniti Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Mój Homer odszedł od nas w październiku zeszłego roku po chorobie. Strasznie mi go brakuje. Uwielbiałam czule całować go w pyszczek. Dzisiaj tak bardzo chciałabym cię przytulić i pokazać ci, jak bardzo cię kocham.

    Przetłumaczony francuski
    F
    Framboise1965 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Mój piesek odszedł dzisiaj i jestem w kompletnej rozpaczy. Mieszkałam z nim sama, był miłością życia 76-letniej emerytki.

     

     

    Przetłumaczony francuski
    F
    Framboise1965 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Dobry wieczór, szukam w internecie sposobu, jak poradzić sobie z tym ogromnym bólem, rozpaczą i depresją po stracie mojego 11-letniego chihuahua 1 października 2025 roku (3 dni temu). Dobry tydzień przed wizytą u weterynarza (długo u żadnego nie byliśmy) poszliśmy tylko z gruczołami okołoodbytowymi. Poza tym wszystko było okej. Pani weterynarz powiedziała mi, że ma zdrowe serce i jeszcze lata życia przed sobą. 3 dni później zadławił się podczas jedzenia. Udało mi się go „uratować”, ale potem jego stan się pogorszył: wymioty, coś w rodzaju ataku lub drgawek, więc powrót do weterynarza, który go zatrzymał. Wyniki krwi były złe... nerki, cukrzyca i ostre zapalenie trzustki, więc dwa dni hospitalizacji. W końcu poprosiłem, żeby go zabrać trzeciego dnia. Zaczął przy mnie jeść, miałem nadzieję, że będzie lepiej, ale nie... Jedyną decyzją, jaka mi pozostała, było skrócenie jego cierpienia. Odszedł od nas. Naprawdę myślałem, że będę go mieć przy sobie jeszcze przez kilka lat. To ogromny szok, ale najbardziej obwiniam się o to, że tyle pił i tak często prosił o jedzenie. Przybrał na wadze, ale ze względu na wiek nie martwiłem się tym. To musiała być cukrzyca, a ja nigdy nie pomyślałem o takiej ewentualności. Gdybym tylko wtedy się zorientował, dostałby odpowiednie leczenie (insulinę), jego stan by się ustabilizował i pożyłby jeszcze przynajmniej dwa lata. Tak strasznie mi źle, że nie zrozumiałem, że jest jakiś problem. Mój ból jest ogromny, tak samo jak pustka po moim piesku Joy. Mam drugiego psa, który ma prawie 6 lat, i kota, ale mimo ich obecności płaczę każdego dnia zaraz po przebudzeniu.
    Przetłumaczony francuski
    F
    Framboise1965 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Dobry wieczór, ja też straciłam moją małą sunię Emy 7 października. Nie potrafię pogodzić się z jej śmiercią, aż mi słabo na samą myśl, że już jej nie ma. Próbuję to sobie jakoś racjonalnie tłumaczyć, mówiąc sobie, że przecież nie mogła żyć wiecznie, ale Boże, jak to strasznie ciężko podjąć decyzję o eutanazji, a potem jeszcze z tymi wyrzutami sumienia... Choć wiem, że to egoistyczne z mojej strony, by chcieć ją zatrzymać przy sobie, kiedy tak źle się czuła. Jestem kompletnie zagubiona i nieszczęśliwa, ale widzę, że nie tylko ja tak strasznie to przeżywam...
    Przetłumaczony francuski
    F
    Framboise1965 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Dobry wieczór, szukam w internecie sposobu, jak wyjść z tego ogromnego bólu, rozpaczy i depresji po stracie mojego 11-letniego chihuahua 1 października 2025 roku (3 dni temu). Dobry tydzień przed wizytą u weterynarza – a dawno u niego nie był – poszliśmy z powodu gruczołów okołoodbytowych. Poza tym wszystko było w porządku. Pani weterynarz powiedziała mi, że ma silne serce i jeszcze lata życia przed sobą. 3 dni później zadławił się podczas jedzenia, udało mi się go „uratować”, ale potem jego stan się pogorszył: wymioty, coś w rodzaju ataku lub drgawek, więc wróciliśmy do weterynarza, który zatrzymał go w klinice. Wyniki krwi były złe... nerki, cukrzyca i ostre zapalenie trzustki, więc był hospitalizowany przez 2 dni. W końcu poprosiłam o zabranie go do domu. Trzeciego dnia zaczął znów jeść przy mnie, miałam nadzieję na poprawę, ale nie... Jedyną decyzją, jaka mi pozostała, było skrócenie jego cierpienia. Odszedł od nas. Naprawdę myślałam, że będę go mieć przy sobie jeszcze kilka lat. To dla mnie szok, ale strasznie się obwiniam... Dużo pił i często prosił o jedzenie, przybrał na wadze, ale przy jego wieku w ogóle mnie to nie zaniepokoiło. To musiała być ta cukrzyca, nigdy nie brałam tego pod uwagę. Gdybym tylko wcześniej na to wpadła, dostałby odpowiednie leczenie (insulinę), jego stan byłby stabilny i pożyłby jeszcze przynajmniej 2 lata. Tak bardzo mi źle z tym, że nie zrozumiałam, że coś jest nie tak. Mój ból jest ogromny, podobnie jak pustka po moim piesku Joyu. Mam drugiego psa, który ma prawie 6 lat, i kota, ale mimo ich obecności płaczę codziennie rano zaraz po przebudzeniu.
    Przetłumaczony francuski
    Nat59620
    Nat59620 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Dobry wieczór, szukam w internecie sposobu na to, jak wyjść z tego ogromnego smutku, rozpaczy i depresji po stracie mojego 11-letniego chihuahua, który odszedł 1 października 2025 roku (3 dni temu). Jakieś tydzień przed tym byliśmy u weterynarza – dawno go nikt nie badał, a poszliśmy z gruczołami okołoodbytowymi. Poza tym wydawało się, że wszystko jest w porządku. Weterynarz powiedziała mi, że ma zdrowe serce i jeszcze lata życia przed sobą. Trzy dni później zakrztusił się podczas jedzenia, udało mi się go „odratować”, ale potem jego stan zaczął się pogarszać – wymioty, jakieś ataki czy drgawki, więc wróciliśmy do weterynarza. Został w lecznicy, wyniki krwi wyszły fatalne... nerki, cukrzyca i ostre zapalenie trzustki. Po dwóch dniach hospitalizacji uprosiłem, żeby go wypisali do domu. Trzeciego dnia zjadł coś przy mnie, miałem nadzieję, że będzie lepiej, ale niestety nie. Jedyną decyzją, jaka mi została, było skrócenie jego cierpienia. Odszedł, a ja naprawdę myślałem, że zostanie ze mną jeszcze kilka lat. To dla mnie ogromny szok, ale strasznie się obwiniam – on bardzo dużo pił i ciągle dopominał się o jedzenie. Przybrał na wadze, ale przy jego wieku w ogóle mnie to nie zaniepokoiło. To musiała być cukrzyca, a ja nigdy nie pomyślałem o takiej możliwości. Gdybym tylko wcześniej załapał, dostałby odpowiednie leczenie (insulinę), jego stan by się ustabilizował i pożyłby jeszcze przynajmniej dwa lata. Tak bardzo mam do siebie żal, że nie zrozumiałem, że dzieje się coś złego. Moja rozpacz jest ogromna, czuję straszną pustkę po moim piesku, Joyu. Mam drugiego psa, który ma prawie 6 lat, i kota, ale mimo ich obecności płaczę codziennie rano, zaraz po przebudzeniu.
    Przetłumaczony francuski
    L
    Lapinisole8274 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Tak bardzo cię rozumiem, straciłam dzisiaj mojego Tamę, jestem w głębokim szoku.

    Tak, to jest strasznie trudne. Każdy dzień, ta jego mordka, to spojrzenie, wspomnienia i ta miłość, którą nam dają... naprawdę trzeba być bardzo dzielnym. Ja nie mogę się po tym pozbierać, ale w każdym razie życzę ci, żebyś nie rozchorowała się z tego wszystkiego, chociaż wiem, że to wcale nie jest łatwe. To prawda, że kocha się ich jak własne dzieci, przynajmniej ja tak mam, więc jest naprawdę ciężko... Buziaczki dla Tamy i mojego Doby'ego.

    Przetłumaczony francuski
    L
    Lapinisole8274 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Tak bardzo Cię rozumiem, dzisiaj straciłam mojego Tamę, jestem w szoku

     

    Przetłumaczony francuski
    T
    Titboulet Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Tak bardzo Cię rozumiem, dzisiaj straciłam mojego Tamę, jestem w głębokim szoku.

    Przetłumaczony francuski
  • 10 komentarzy na temat 57

    Wyświetl więcej
  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post