Nigdy nie pogodzę się ze stratą mojego psa

Sab1706
Sab1706 Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Cześć, właśnie dołączyłam do tego forum, bo w tę sobotę, 29.01.22, straciłam mojego pieska. To był mały chihuahua, miał 16 lat. Kochałam go nad życie. Musiałam go uśpić i to był najgorszy dzień w całym moim życiu. Teraz już niczego się nie boję, bo po tym, jakiej odwagi wymagało podjęcie tej decyzji, mogłabym nawet umrzeć, jest mi już wszystko jedno. Mój ból jest ogromny. To był mój synek, mieliśmy ze sobą niesamowitą więź. Płaczę w każdej minucie, w każdej sekundzie, nie potrafię zaakceptować tego, że nie ma go już przy mnie, to za bardzo boli. Pod koniec już nie słyszał i nie widział, miał też sparaliżowane dwie łapki. Mimo to opiekowaliśmy się nim, zrobiliśmy mu miejsce w kojcu dla niemowląt i jakoś to było, czuł się dobrze mimo wszystko. Ale przez ostatnie 4 dni musieliśmy kilka razy jechać do weterynarza, bo tym razem sparaliżowało mu wszystkie cztery łapy. Płakał bez przerwy, w dzień i w nocy, cierpiał, bo nie mógł już nawet usiąść. Tak bardzo go bolało, że w końcu musieliśmy podjąć decyzję o uśpieniu. Trzymałam go na rękach do ostatniego tchnienia, nie opuściłam go ani na sekundę podczas zabiegu, choć sama ledwo stałam na nogach. Wytrzymałam to dla niego do samego końca, tuląc go w ramionach. Nie potrafię poradzić sobie z tym smutkiem, cały czas widzę przed oczami tę straszną chwilę i zastanawiam się, czy podjęłam dobrą decyzję... czuję się kompletnie zagubiona. To cierpienie jest zbyt ciężkie, ludzie nie są w stanie tego zrozumieć. Cały czas do niego mówię, chociaż go już nie ma. 😞

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

58 odpowiedzi
Sortuj według:
  • Pokaż poprzednie komentarze
  • ElephantFou8469
    Elephantfou8469 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Droga Sab, Jakie to przykre, że Piotr tak odpowiedział! Po co w ogóle zaglądać na takie fora, kiedy ma się w sobie takie emocje? Po co licytować się na cierpienie... Daniel Balavoine śpiewał w jednej ze swoich piosenek, że „całe nieszczęście świata jest niczym w porównaniu z pożegnaniem...”. I jeśli chodzi o ból psychiczny, miał absolutną rację. W zeszłym roku przechodziłam przez ten sam straszny żal co Ty i ja też wciąż nie mogę się z tym pogodzić. Mam teraz do tego wszystkiego większy dystans niż Ty, więc mogę opowiedzieć Ci o moim błędzie – może to Ci w czymś pomoże. Będziesz przechodzić przez pewne etapy: 1. etap: Mnóstwo płaczu i ciągłe analizowanie ostatnich dni i godzin. Do tego stopnia, że staje się to obsesją i człowiek bez przerwy kręci się w kółko. 2. etap: Rodzaj pogodzenia się z sytuacją, ale w sercu wciąż czuć pustkę i nieustanny smutek. 3. etap: Depresja (niekiedy bardzo silna). Sab, jeśli mogę Ci coś doradzić, to zacznij działać, gdy tylko poczujesz, że jesteś na 2. etapie, żeby nie dopuścić do 3.! A żeby nie wpaść w ten 3. etap, uwierz mi: weź drugiego psa tak szybko, jak to możliwe! Szczeniaka dokładnie takiego samego jak Twój ukochany maluch, jeśli masz na to ochotę, skoro to była konkretna rasa. Szczeniaka, którego pokochasz tak mocno jak tego, który odszedł. Niech to będzie hołd dla Twojego pieska – bo to dowód wielkiej miłości, kochać psa tak bardzo, że chce się mieć kolejnego, dokładnie takiego samego. Wcale o tamtym nie zapomnisz, wręcz przeciwnie! Ja, niestety, czekałam zbyt długo... Przegapiłam moment, w którym trzeba było zareagować i powiedzieć „dość!”. Pozwoliłam, by cierpienie zawładnęło mną do tego stopnia, że teraz niemal nie potrafię sobie wyobrazić kolejnej adopcji w najbliższym czasie. Pozwalam sobie cierpieć i nic nie mogę z tym zrobić – pewnie dlatego, że ten ból to wciąż cząstka mojej małej suczki... Dlatego nie rób tak jak ja! Jak najszybciej otwórz się na nową relację pełną miłości! Nie myśl, że „zastępujesz” swojego psa – wręcz przeciwnie, udowadniasz mu, jak bardzo go kochałaś, robiąc wszystko, by znów móc poczuć taką miłość. I nie tylko weź kolejnego psa, ale powiedz sobie już teraz – wiedząc już, jak boli ich odejście – że po nim weźmiesz następnego i kolejnego... tyle razy, ile będzie trzeba, gdy tylko odejdą do nieba. Idź przed siebie z takim nastawieniem, bo to jedyny sposób, by przetrwać ich odejście i dać szczęście nowym istotom i sobie. Ściskam Cię mocno i zobaczysz, że jeszcze wyjdziesz z tego piekła!
    Przetłumaczony francuski
    C
    Carlinfantaisiste2225 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Cześć wszystkim, piszę do Was, bo w odstępie zaledwie dwóch miesięcy musiałam uśpić moje dwa kochane pieszczochy. Mój mały Coyote odszedł 31 października 2024 roku przez nowotwór prostaty, który dał już przerzuty, a Bella odeszła 5 stycznia 2025 roku – miała problemy z wątrobą. Musieliśmy się z nimi pożegnać. Jest mi strasznie ciężko, ciągle płaczę, bo tak bardzo brakuje mi naszych skarbów, które tak mocno kochaliśmy. Waham się, czy zdecydować się na kolejnego zwierzaka... co o tym myślicie?
    Przetłumaczony francuski
    N
    Noella-97233 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzień dobry,

    W sobotę 15.02 musiałam uśpić mojego psiaka Edgara. Od lat chorował na serce i był pod stałą opieką, a w październiku 2024 spędził tydzień w klinice na nowym leczeniu. Po wyjściu stamtąd odzyskał pełnię sił – byłam taka szczęśliwa, widząc go znów radosnego, zupełnie jak dawniej. Niestety jego stan nagle się pogorszył: przestał jeść, nie miał siły stać na łapach... to było rozdzierające widzieć go w takim stanie. Wróciliśmy do kliniki, ale weterynarz nie mógł już nic zrobić. Musiałam podjąć tę najtrudniejszą decyzję, żeby dłużej nie cierpiał.

    Minęły cztery dni, a ja mam straszne wyrzuty sumienia, że pozwoliłam mu odejść. Zostawił po sobie ogromną pustkę w mieszkaniu.

    Pochowałam go w ogrodzie, bo tutaj na Martynice kremacja nie jest możliwa, a nie chciałam, żeby skończył w zbiorowej mogile jak jakiś zwykły kawałek mięsa.

    Wczoraj wieczorem poszłam go pożegnać i pobyć chwilę przy nim, a w nocy miałam koszmary. Wciąż nie potrafię zaakceptować tego, że już go nie ma!

    Przetłumaczony francuski
    A
    Alexis77 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Cześć SAB 1706. W zeszłą niedzielę o 13:04 uśpiłem mojego buldoga francuskiego (miał 9 lat i 4 miesiące) z powodu raka prostaty. Przechodzę teraz dokładnie przez to samo co Ty. To ból nie do zniesienia. Wciąż do niego mówię i cały czas płaczę, mam ogromne poczucie winy, szukam odpowiedzi i zastanawiam się, dlaczego tak się stało. Chciałem Ci tylko powiedzieć, że doskonale rozumiem, co teraz czujesz.
    Przetłumaczony francuski
    G
    Gaelle11 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Na zawsze pozostanie w moim sercu.
    Przetłumaczony francuski
    B
    Bri 93 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Właśnie przeszłam przez to straszne doświadczenie z moim kotkiem Toutouille. Nerki mu wysiadły mimo leczenia... to po prostu rozdzierający ból, każdy dzień bez niego jest straszny. Pani Ingrid, bardzo współczuję Pani straty pinczerka, bo to przecież nasze ukochane maleństwa... dają nam wszystko bezinteresownie. Pozdrawiam Panią serdecznie.
    Przetłumaczony francuski
    P
    Piotr06 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Droga Sab, jaka szkoda, że Piotr tak odpowiedział! .... Po co wchodzić na tego typu fora, kiedy targają nami takie uczucia?... Porównywać cierpienie...

    Nie porównuję cierpienia.

    Mówię po prostu, że skoro sam musiałem uśpić wszystkie moje psy, rozumiem taką reakcję.

    Bo za każdym razem strasznie to odchorowałem.

    Tak samo jak rozumiem reakcję Ingrid. W ostatecznym rozrachunku śmierć zwierzęcia może wydawać się mało znacząca w porównaniu ze śmiercią człowieka. Tyle że dla niektórych osób zwierzęta zajmują absolutnie najważniejsze miejsce w życiu i bywają ich jedynymi towarzyszami.

    Choroba, czy to covid, czy inna, uderza, i śmierć też uderza. Wiem o tym aż nazbyt dobrze.

    Myślę, że trzeba zrozumieć i zaakceptować to, że każdy reaguje inaczej. A co najważniejsze – żadna reakcja nie jest lepsza od innej, nie ma tu czegoś takiego jak „poprawność polityczna”.

    Przetłumaczony francuski
    B
    Billy34 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzień dobry

    Przesyłam Pani najszczersze wyrazy współczucia. Doskonale rozumiem Pani ból, bo czułam to samo, gdy mój mały Swingy odszedł w wieku 17 lat. Zmarł w moich ramionach w domu, ale wiedziałam tego dnia, że nadeszła jego ostatnia godzina.

    Ból jest tak silny, zwłaszcza gdy nikt w otoczeniu tego nie rozumie. Zajęło mi 6 miesięcy, zanim w ogóle zaczęłam wracać do „normalnego życia”.

    Wtedy właśnie zaczęłam myśleć o adoptowaniu jakiejś biedy ze schroniska. Od 3 lat Billy towarzyszy mi w życiu, ale wcale nie zastąpił Swingy’ego. To po prostu kolejny etap dzielenia z kimś życia, a w żadnym wypadku nie zastępstwo. Miłość jest ogromna.

    Proszę dać sobie czas na przeżycie tego bólu. Kiedy będzie Pani gotowa, będzie mogła Pani pomyśleć o adopcji kolejnego psa.

    Uważam, że nie należy się śpieszyć (to moje odczucie): ból też trzeba po prostu przeżyć!

    Z całego serca życzę Pani dużo siły.

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Choć śmierć psa jest niezwykle smutna – a zapewniam, że wiem, co mówię, bo od zawsze towarzyszą mi zwierzęta – uważam, że odrobina powściągliwości by nie zaszkodziła. Można odnieść wrażenie, że zapominacie o obecnej sytuacji, przez którą każdego dnia ludzie tracą przyjaciół, bliskich, brata, męża, dziecko... i tu również wiem, o czym mówię. Przykro mi, ale moje współczucie kieruję do tych osób. Także do tych, którzy we Francji nie mają prawa do godnej śmierci. Przynajmniej naszym zwierzętom możemy to zaoferować, jeśli nie kierujemy się egoizmem. Nie jestem zwolenniczką fałszywej empatii. Moja empatia wędruje do dzieci, mężczyzn i kobiet wokół nas, którzy walczą w ciszy nie o to, żeby żyć, ale żeby przetrwać. Weźcie się w garść! Adoptujcie zwierzaka w potrzebie i podarujcie mu miłość w pamięci o waszym psie!
    Nie chcę wywoływać burzy, ale postawmy sprawy na właściwym miejscu. Jesteśmy na forum poświęconym zwierzętom. Wyrażanie bólu po stracie pupila wydaje mi się całkowicie uzasadnione (sam musiałem uśpić wszystkie psy, które miałem przez ponad 50 lat, więc ja też wiem, co mówię). Za każdym razem byłem tym „całkowicie rozbity”. I możecie mi wierzyć, gdy mówię, że we Francji ludzie nie żyją w stanie „przetrwania”. Miałem okazję wielokrotnie odwiedzać tzw. kraje „słabo rozwinięte” i spędzać tam mnóstwo czasu, więc widziałem na własne oczy, co to naprawdę znaczy walczyć o przetrwanie. Mamy pełne prawo czuć oburzenie niektórymi reakcjami, ale może nie warto wspominać o tym osobie, która przychodzi tu po prostu po odrobinę współczucia i wsparcia.

    Podzielam ten punkt widzenia.

    @Ingrid ch, składam wyrazy współczucia z powodu straty bliskiej osoby przez covid.

    Biorąc pod uwagę, że jesteśmy na forum poświęconym zwierzętom domowym, uważam za zupełnie naturalne wyrażanie tutaj smutku po ich odejściu. Taka strata może być równie bolesna, a czasem nawet bardziej, niż śmierć bliskiego człowieka.

    @sab, moje najszczersze kondolencje z powodu straty suczki. Wiem, jakie to trudne, przesyłam Ci dużo siły, czas w końcu uleczy rany.

    Przesyłam szczere wyrazy empatii, wsparcie i słowa otuchy wszystkim na tym forum, którzy właśnie stracili swojego czworonożnego przyjaciela, a szczególnie tym, którzy stracili go o wiele za wcześnie i w gwałtowny sposób.

    Myślę tutaj o właścicielce pewnego doga z Bordeaux i tej od sloughi.

    Przetłumaczony francuski
    L
    Lindavr Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Droga Sab, Szkoda słów na tę odpowiedź Piotra! ... Po co w ogóle wchodzić na takie forum, mając w sobie takie emocje? ... Porównywać czyjeś cierpienie... Francuski artysta Daniel Balavoine śpiewał w jednej ze swoich piosenek, że „całe nieszczęście świata jest niczym w porównaniu z pożegnaniem...”. I jeśli chodzi o ból psychiczny, miał całkowitą rację. W zeszłym roku przechodziłam przez taką samą ogromną żałobę jak Pani i ja również wciąż nie mogę się z tego otrząsnąć. Mam jednak teraz nieco większy dystans niż Pani i chciałabym opowiedzieć o moim błędzie, jeśli tylko mogłoby to Pani w czymś pomóc. Będzie Pani przechodzić przez pewne etapy: 1. etap: Mnóstwo płaczu i ciągłe analizowanie ostatnich dni i godzin. Do tego stopnia, że staje się to obsesyjne i wciąż kręcimy się w kółko. 2. etap: Rodzaj akceptacji sytuacji, ale w sercu pozostaje pustka i ciągły smutek. 3. etap: Depresja (nieraz bardzo silna). Sab, jeśli mogłabym Pani coś doradzić, to proszę zacząć działać, gdy tylko poczuje Pani, że jest na drugim etapie, aby nie dopuścić do trzeciego! A żeby go uniknąć, proszę mi wierzyć: trzeba jak najszybciej przygarnąć nowego psa! Szczeniaka dokładnie takiego samego jak Pani ukochany piesek, jeśli ma Pani na to ochotę, skoro to była konkretna rasa. Malucha, którego pokocha Pani tak samo jak tego, który odszedł, i którego przyjmie Pani w hołdzie dla niego (bo to akt wielkiej miłości – kochać psa tak bardzo, by chcieć kolejnego, dokładnie takiego samego). Wcale Pani o tamtym nie zapomni, wręcz przeciwnie! Ja niestety czekałam zbyt długo... Przegapiłam moment, w którym powinnam była zareagować i powiedzieć sobie „dość!”. Pozwoliłam, by cierpienie tak mnie przytłoczyło, że teraz niemal nie potrafię sobie wyobrazić kolejnej adopcji w najbliższym czasie. Pozwalam sobie cierpieć, nie mogąc nic zrobić, pewnie dlatego, że to cierpienie to jedyne, co mi po mojej suni zostało... Proszę więc nie robić tego, co ja! Proszę jak najszybciej otworzyć się na nową miłość! Proszę nie myśleć, że „zastępuje” Pani swojego psa. Wręcz przeciwnie – udowadnia mu Pani, jak bardzo go kochała, robiąc wszystko, by znów móc dzielić się tą miłością. I nie tylko proszę wziąć kolejnego psa, ale przede wszystkim – wiedząc już, jak bardzo boli ich odejście – niech Pani sobie obieca, że po każdym, który odejdzie za Tęczowy Most, pojawi się kolejny i kolejny... tyle razy, ile będzie trzeba. Proszę patrzeć w przyszłość w ten sposób, bo to jedyna droga, by przetrwać ich odejście i dać szczęście kolejnym zwierzakom. Ściskam Panią mocno i zobaczy Pani, że wyjdzie Pani z tego piekła!
    Przetłumaczony francuski
  • 50 komentarzy na temat 58

    Wyświetl więcej
  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post