Cześć wszystkim, jutro minie dokładnie 15 dni, odkąd mamy małą suczkę rasy Coton de Tuléar. Ma 2,5 miesiąca. W gabinecie postawiliśmy jej kojec, ale skubana potrafiła się z niego wydostać, wspinając się po siatce o wysokości metra i skacząc w dół! Na szczęście nic jej się nie stało. Do zestawu były dołączone drzwiczki, więc je zamontowaliśmy i teraz może wchodzić i wychodzić, kiedy chce... Ma do dyspozycji jadalnię, gabinet i korytarz. Kiedy wychodzimy z domu, już nie płacze...
Mieszkamy na wsi i wyprowadzam ją kilka razy dziennie, zaraz po jedzeniu i po drzemce... ale ona i tak znajduje sposób, żeby nasikać i zrobić kupę wszędzie w domu. Rano, jak wstajemy, wchodzimy w siki, a że ona w to wpada łapkami, to roznosi wszystko po całym mieszkaniu...
Rano, jak tylko się obudzimy, jest strasznie nakręcona, ale nie możemy jej jeszcze puszczać samej na zewnątrz, bo by się zgubiła, a nie daje nam nawet sekundy, żebyśmy zdążyli się ubrać i ją wyprowadzić. Dzisiaj rano nasikała prosto przed moimi oczami w kuchni – skrzyczałam ją na gorącym uczynku i zamknęłam w kojcu.
Jak mam ją nauczyć zachowywania czystości?
Dzięki i miłego weekendu życzę!
Ps. Kolejny problem: nie da się jej w ogóle złapać, ucieka, mimo że zaczyna już reagować na swoje imię...