Zachowanie po pierwszej wizycie u groomera

D
Dougy-master Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Dzień dobry,

Mamy małego pieska rasy Coton de Tuléar, który ma 8,5 miesiąca. 4 dni temu zabraliśmy go po raz pierwszy do groomera.

Do tej pory nasz piesek był radosny, pełen życia i zawsze „przyklejony” do nas...

Pani groomerka musiała go ostrzyc krótko, ponieważ w podszerstku zrobiło się zbyt wiele kołtunów.

Od powrotu do domu nasz pies jest zupełnie „osowiały”, stracił apetyt, nie chce się bawić, a całe dnie spędza na skomleniu, chowając się pod łóżkiem albo w zakamarkach. Serce się kraje, gdy się na to patrzy!

Czy ktoś z Was spotkał się kiedyś z takim zachowaniem u psa?

Jeśli tak, to jakie kroki podjęliście, żeby mu pomóc?

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi!

P. R.

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

24 odpowiedzi
Sortuj według:
  • Pokaż poprzednie komentarze
  • M
    Marina2577 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć, mam ten sam problem. Mój piesek, 8,5-miesięczny bichon, był pierwszy raz u groomera i teraz jest straumatyzowany – wygląda to dokładnie tak, jak opisujesz.

    Mam pytanie, czy ten zastrzyk na stres jakoś pomógł?

    Przetłumaczony francuski
    Gigi397
    Gigi397 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    👏Buziaki dla Misanthrope, Dougy, miłej Docline i Hibiscus,

    Ach Misanthrope, widać od razu rękę profesjonalistki! Moja córka też mi kiedyś podarowała Furminatora, ale to była masakra!!!

    Nie jestem przecież (tak mi się przynajmniej wydaje) głupia, ale nigdy nie potrafiłam go używać. Zawsze byłam przyzwyczajona do zwykłej szczotki, która dobrze leży w dłoni i nigdy nie miałam z tym problemów – ani przy Douchce, czarnym pudlu (moim pierwszym psie), ani przy Champagne (biszonie). Nawet groomerka Champagne, która ma 30 lat doświadczenia w zawodzie, go nie używa.

    O gustach się nie dyskutuje!!! My jesteśmy tylko takimi „szczotkarkami”, które dbają o swoje zwierzaki i robimy, co w naszej mocy, żeby były piękne i mięciutkie.

    Gorące, słoneczne buziaki z Brukseli, gigi397 & cie 😁

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    tak, ale . . . . Jestem „ekspatriantem” mieszkającym na Madagaskarze (dokładnie w Diégo-Suarez), gdzie jest tylko JEDNA fryzjerka dla psów i tylko JEDEN weterynarz! I tak mamy szczęście, bo w wielu innych miastach na Madagaskarze nie ma ani jednego, ani drugiego ! ! ! Więc jakoś sobie radzimy . . . dziś w południe byłem u weterynarza, który podał mu w zastrzyku coś na uspokojenie. Zasugerował też, że substancja czynna w obroży przeciwpchelnej (całkiem nowej) może mieć jakieś działanie neurotoksyczne. Zdjęliśmy więc psu tę jego „ozdobę” i czekamy, co będzie . . . w każdym razie dzięki!
    Dobry wieczór, właśnie miałam Was zapytać, czy w grę nie mógł wejść jakiś inny czynnik niż tylko wizyta u fryzjera. Bardziej skłaniam się ku temu, że zmiana zachowania to wina obroży (albo jakiś inny problem zdrowotny, zobaczycie niedługo... teraz, gdy zdjęliście obrożę, wszystko się wyjaśni... swoją drogą, podawanie mu zastrzyku niekoniecznie było dobrym pomysłem... jeśli mu się poprawi, nie będziecie wiedzieć, czy to przez brak obroży, czy przez ten środek na uspokojenie).
    Przetłumaczony francuski
    Docline
    Docline Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Pan Gaspadinn był czesany codziennie (używałam 3 grzebieni z metalowymi zębami, od najrzadszego do najgęstszego), ale kiedy miał około roku (na początku należał do mojej mamy, zanim zachorowała – sierść cotona bardzo szybko staje się nie do opanowania, to jedyny minus tego psa idealnego, lol), trzeba było go ostrzyc.

    Coś strasznego. Wyglądał jak mysz laboratoryjna. No cóż, myślę, że ja przeżyłam to znacznie gorzej niż on. Później zdarzały się sporadyczne wizyty u groomerki, która była naprawdę bardzo delikatna; świetnie łapała kontakt z moim cotonem, a to przecież bardzo ważne. (Poza tym hodowczyni przyzwyczajała go do pielęgnacji od małego szczeniaka).

    Kolejne zdjęcie = tutaj tylko go czeszę i odsłaniam oczy (nożyczkami do wąsów)

    Dougy-master, bardzo chętnie zobaczyłabym zdjęcia Twojego psiaka

    Przetłumaczony francuski
    Gigi397
    Gigi397 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Cześć Dougy, mam maltańczyka, który co 3 miesiące odwiedza groomera. Jego pierwsza wizyta odbyła się, gdy miał 4,5 miesiąca i poszło naprawdę świetnie. Kiedy wyszedł z salonu, był dumny jak paw. Ma teraz 3,5 roku i wciąż chodzi do tej samej pani groomer, ale za każdym razem zaczyna się trząść. Myślałam, że się boi, ale to wcale nie to – chodzi o to, że wolę zostawić go sam na sam z groomerką. Jeśli zostaję, cały czas się wyrywa, żeby być ze mną. Czeszę go raz dziennie, ale im bardziej zarasta, tym dłużej to trwa. Jakiś zastrzyk antystresowy? Wydaje mi się, że to raczej lek przeciwlękowy (substancja czynna o działaniu anksjolitycznym), żeby go uspokoić. Jesteś pewna, że nie został nigdzie skaleczony? 8 miesięcy to dość późno na pierwszą wizytę. Głowa do góry i przyzwyczajaj go do szczotki dla cotonów lub maltańczyków – są takie specjalne. Rób to codziennie, mówiąc do niego i tłumacząc, co robisz. Nie zapominaj o nagrodzie w postaci smaczka, kiedy skończysz i gdy piesek będzie współpracował. Zazwyczaj szybko rozumieją, o co chodzi, i same przychodzą, gdy widzą szczotkę. To musi być dla niego chwila przyjemności, a nie przykry obowiązek. Odwagi Dougy, za dwa tygodnie zobaczysz, jakie to proste i skuteczne. Wymiziaj swojego białasa i pozdrawiam serdecznie. gigi397
    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Mogłabym napisać całą książkę o pielęgnacji i jej kulisach! Ale dzisiaj postaram się krótko i odpowiem na pytanie Dougy’ego! Tak, obecny stan psa to efekt wizyty u groomera. Na przyszłość lepiej mu tego oszczędź! Cotona de Tuléar trzeba czesać CODZIENNIE tym narzędziem, które widzisz poniżej. Nie czekaj, aż w sierści zrobią się "dredy" czy kołtuny! Najpierw używamy grzebienia typu zgrzebło z szerokim rozstawem zębów, a dopiero potem tego z wąskim. Jeśli kąpiesz psa, używaj szamponu ułatwiającego rozczesywanie i unikaj pocierania sierści okrężnymi ruchami. Masuj ciało, a potem wygładzaj włosy w dół. Następnie wysusz go suszarką, zawsze prowadząc strumień od linii grzbietu w dół, tak jak przy układaniu włosów na szczotkę! Ewentualnie możesz przyciąć nożyczkami z zaokrąglonymi końcami włoski w uszach i te w kącikach oczu. Pazury obcinamy gilotynką, uważając, żeby nie uszkodzić żywej części paznokcia. Cotona de Tuléar się nie strzyże! Jego szata chroni go zarówno przed upałem, jak i zimnem. Uważaj teraz bardzo na udary cieplne i poparzenia słoneczne! Jeśli jest już faktycznie ostrzyżony „na zero”, koniecznie załóż mu kamizelkę chłodzącą!

    Przetłumaczony francuski
    Merline
    Merline Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    O ranyyyyyyyy, te wszystkie środki na kleszcze i pchły... no masakra!

    Szkoda mi już gardła na powtarzanie wszem i wobec, co o tym wszystkim myślę (zwłaszcza o Bravecto, rzecz jasna).

    Może Twój pies ma jakieś ranki, których nie widać przez tę całą sierść? W takim przypadku to go musi po prostu BOLEĆ… My właśnie tak się zorientowaliśmy, że nasz cocker rozchorował się przez preparat na pchły i kleszcze... Nie było już mowy o strzyżeniu niektórych partii jego ciała…

    Ale w najgorszym razie poproś, żebyś mogła zostać podczas wizyty u groomera.. w końcu jeśli nie mają nic do ukrycia, to nie ma powodu, żeby Ci odmówili, skoro jesteś klientką 😉

    Przetłumaczony francuski
    D
    Dougy-master Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    no tak, ale . . . .

    Jestem „ekspatą” mieszkającym na Madagaskarze (konkretnie w Diégo-Suarez), gdzie jest tylko JEDNA groomerka i tylko JEDEN weterynarz! I tak mamy szczęście, bo w wielu innych miastach na Madagaskarze nie ma ani jednego, ani drugiego! ! !

    Więc jakoś sobie radzimy . . . dziś w południe byłem u weterynarza, który podał mu zastrzyk na uspokojenie. Wet przypuszcza też, że substancja czynna z nowej obroży przeciwpchelnej może mieć działanie neurotoksyczne. Więc zdjęliśmy psu tę jego „ozdobę” i czekamy, co będzie dalej . . .

    dzięki wielkie w każdym razie!

    Przetłumaczony francuski
    Merline
    Merline Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Więc widzę tylko dwie opcje: ALBO groomer, ALBO jakiś sprzęt, przez który całkowicie stracił poczucie bezpieczeństwa... Nasz cocker przez całe życie chodził do jednej groomerki, która w zeszłym roku powiedziała: „Tym razem musiałam założyć mu kaganiec, bo w ogóle mu się to nie spodobało”... Włożyła go nawet do boksu do FOTOTERAPII na czas czekania, żeby go niby zrelaksować... od tamtej pory nie ma mowy, żeby go tam zostawić, wpada w panikę w aucie już w momencie, gdy parkujemy pod salonem... Próbowaliśmy jeszcze raz, ale nic z tego... zabrałam go niemal od razu (był jeszcze cały mokry, możecie sobie wyobrazić!). Więc teraz robimy to w domu... z cockerem, mając dobry sprzęt, jakoś dajemy radę. Ale jeśli nie, to ZAMÓWIENIE GROOMERA DO DOMU, żebyście byli przy nim, byłoby pewnie mniej traumatyczne. Zwłaszcza że przy Cotonach jest mnóstwo roboty... to musi być nawet bolesne (sami wiemy, że jak sami rozczesujemy poplątane włosy, to czasem potrafi nieźle zaboleć...), a co dopiero dla nich... Tylko to przychodzi mi do głowy... no i kwestia tego, czy dobrze znacie swojego groomera... zdarzają się tacy, którzy z czystej frustracji potrafią trochę gorzej potraktować psiaka, który nie chce współpracować... kto wie??
    Przetłumaczony francuski
    D
    Dougy-master Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Dziękuję za Twoją analizę, mimo że nie do końca pokrywa się ona z moim problemem. W ciągu moich 70 lat życia, które mam już na liczniku, miałem dobrych kilkanaście psów – od lhasa apso po beaucerona, a do tego dobermana, yorka, groenendaela, owczarka pirenejskiego itd. Z dobermanem trenowałem obronę, a z moją suczką beauceron agility, więc myślę, że mam jakieś pojęcie o tym, czym jest socjalizacja szczeniaka. Intryguje mnie jednak ta dziwna reakcja mojego cotona (który był już świetnie zsocjalizowany) po jego pierwszej wizycie u groomera i strzyżeniu. Tak czy siak, dziękuję!
    Przetłumaczony francuski
  • 20 komentarzy na temat 24

    Wyświetl więcej
  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post