Cześć wszystkim,
Piszę do Was, żeby zadać małe pytanko.
Kiedy wychodzę z moim psem (11-miesięczny dalmatyńczyk) na rower albo pobiegać, on dostaje biegunki.
Typowy przykład:
Rano, około 8:00-9:00, zjada połowę swojej dziennej porcji karmy i zajmuje się swoimi sprawami w ogrodzie.
Około 14:00 biorę rower i przez godzinę robimy sobie przejażdżkę (czasami spokojne tempo, przerwy, momentami szybsze odcinki i zawsze mały sprint na koniec przed powrotem do domu).
W każdym razie, po 10 minutach biegu on zatrzymuje się z boku, robi co musi i leci dalej, jakby nigdy nic.
To jest naprawdę rzadkie, zupełnie jakby był chory.
Z kolei kiedy jest w domu, kupy są całkowicie normalne i mają dobrą konsystencję.
Wygląda na to, że kiedy się ekscytuje (gdy widzi, że idziemy na dwór, jest wniebowzięty) albo gdy jest w trakcie wysiłku fizycznego, to przyspiesza mu to trawienie.
Bo poza tą jedną przerwą, cały czas ma mnóstwo energii i męczy się znacznie później niż ja...
Macie jakieś zdanie na ten temat?
Korzystając z okazji, zadam od razu drugie pytanie, żeby nie zaśmiecać forum nowym wątkiem.
Do spania dajemy mu stare kołdry.
On zwija je w kulkę pod sobą i... no wiecie, co robi. Robi im „dobrze”.
Czy to po prostu odkrywanie seksualności i to minie, czy może powinnam się tym martwić?
Dzięki wszystkim i miłego dnia!