No i zapowiada się kolejna burzliwa dyskusja...
Hodowla Di Alto Bello wydaje się mieć całkiem niezłe referencje.
Inni korzystają z pośredników, ale tutaj trzeba uważać, do kogo się uderza. Nieważne, czy to we Francji, czy w jakimkolwiek innym kraju – czarny rynek jest wszędzie (zawsze mnie bawi to przekonanie, że tylko u nas, w Europie Wschodniej, handluje się psami na lewo... a Hiszpanie to już w ogóle sami mordercy, bo zabijają charty... Za to Francuzi to niby tacy święci. No, są nawet numerem jeden... w porzucaniu zwierząt domowych 😎 klasa sama w sobie!). Kraje na wschodzie to nie tylko „pseudohodowle”, są tam też świetni hodowcy, a ci od dobermanów są wręcz jednymi z najbardziej cenionych za swoją selekcję. Zresztą wielu hodowców we Francji korzysta z reproduktorów właśnie z naszych stron...
Poza barierą językową zostaje jeszcze kwestia odległości. Nawet jeśli macie pomoc tłumacza, to i tak ciężko jest pojechać na miejsce. Ale pamiętajcie, że pies żyje z nami ponad 10 lat, więc jeśli tylko macie środki i możliwość, żeby odwiedzić wybraną hodowlę osobiście, róbcie to bez wahania.
Bądźcie też bardzo uważni na badania zdrowotne. Serducho to priorytet.
A co do kopiowania uszu i ogonów... Jeśli ogon jest cięty w ciągu pierwszych 8 dni życia, a uszy robi weterynarz w pełnej narkozie, to nie ma co robić afery. I po raz kolejny – jeśli chodzi o psią komunikację, nigdy nie miałem problemów z psami kopiowanymi.
Jedyna rzecz, która daje mi do myślenia przy ogonach, to kwestia równowagi. To logiczne, ogon działa jak naturalny ster. Ale z drugiej strony nigdy nie widziałem, żeby mój doberman się przez to przewracał, za to znam przypadki psów, które sobie ten ogon... po prostu złamały!
Nie popieram kopiowania uszu i ogonów u psów, ale żeby brać zwierzaka z zagranicy, z kraju, którego języka się nie zna, płacić za bilet lotniczy, żeby w ogóle sprawdzić hodowlę (bo przecież nie kupuje się psa w ciemno, jeśli chce się mieć jakąkolwiek gwarancję, zobaczyć rodziców czy warunki...), płacić za transport szczeniaka i czekać, aż skończy 3 miesiące, żeby móc go w końcu odebrać... a to wszystko tylko ze względów estetycznych...
Dlaczego koniecznie kraje ze Wschodu? Jeśli jest jakaś linia, która Ci się podoba, to może skontaktuj się z polskimi hodowlami, które pracują na tych liniach. Będziesz mieć mniej problemów (język, koszty, transport...).
Cześć! Pozwalam sobie odświeżyć temat, bo szukam hodowli dobermanów w Serbii. Widziałam, że niektórzy z Was wspominali o hodowli „Altobello” albo „Pride of Russia” (wiem, że ta druga znajduje się w Rosji). Czy ktoś z Was już się na to zdecydował i mógłby dać znać, jak to u Was wyglądało? Z góry wielkie dzięki!