Doberman z Serbii
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Francuscy hodowcy coraz rzadziej kopiują ogony rasom, u których wcześniej był to standard, ponieważ większość krajów europejskich zakazała wystawiania psów z ciętymi ogonami i po prostu nie przyjmują ich na wystawy. Trudno więc im sprzedać psy za granicę, skoro nie mogą ich tam zaprezentować... Jeśli plotę bzdury, @BeCool mnie poprawi 😉
A co do sprowadzania szczeniaków z kopiowanymi uszami czy ogonami... Wolałbym już pojechać za granicę i tam wybrać fajnego, ładnego szczeniaka, jeśli uznam, że te cięte uszy są tego warte, niż kupować psa we Francji i dawać go do zmasakrowania „na lewo” jakiemuś weterynarzowi. Taki lekarz niby podlega karze, ale pracując bez żadnych gwarancji, może się wszystkiego wyprzeć, jeśli coś zepsuje albo zaniedba (bo co go to obchodzi, skoro nie ma śladu w papierach? Właściciel też by beknął za przeprowadzenie zabiegu we Francji, więc o jakiejkolwiek skardze można zapomnieć – i po ptokach!). Wciąż są we Francji weterynarze, którzy robią to poprawnie, ale czy warto ryzykować mandat? Łamać prawo?
Jeśli chodzi o kopiowanie ogonów, słyszałem, że myśliwi ostro zaprotestowali, gdy tylko usłyszeli o planowanym zakazie... Podobnie jak hodowcy świń 😁 Dlaczego? Bo w hodowlach przemysłowych obcina się prosiakom ogonki, żeby nawzajem się nie okaleczały przez stres związany z zamknięciem. Prawda to czy mit? Czekam na opinię @BeCool!
W każdym razie wydaje mi się, że prawo dotyczyło tylko tak zwanych zwierząt domowych, więc dlaczego miałoby to obejmować hodowców zwierząt gospodarskich czy rzeźnych?
Swoją drogą, nie kminię, dlaczego zakazano kopiowania uszu, a ogonów do tej pory nie – znacie może logikę, która za tym stoi?
A tak ogólnie, to martwi mnie trochę ten efekt "czarnego rynku" (który pojawia się przy niemal każdym zakazie dotyczącym czegoś, na co jest spory popyt).
Chodzi mi o to, że zamiast szukać psa u nas w kraju albo wybierać hodowle według rzetelnych kryteriów, część osób, którym zależy na ciętych uszach czy ogonach, będzie szukać psów za granicą albo w niekontrolowanych źródłach. Po prostu zrobią z tego główny priorytet przy wyborze.
A jeśli chodzi o ogon, to wydaje mi się, że wciąż się go całkiem sporo obcina, nie?
Racja, Bernard!
Trzeba też wziąć pod uwagę, że pies z klapniętymi uszami to jedna z najmniej naturalnych rzeczy na świecie.
Stworzyliśmy rasy o sztucznej fizjonomii, co nieuchronnie prowadzi do mniej lub bardziej poważnych i nawracających schorzeń.
W zasadzie, gdyby chcieć pójść o krok dalej, można by powiedzieć, że pies, który nie ma choćby odrobinę stojących uszu, to forma hipertypu szkodliwego dla zdrowia – tak samo jak psy z silnym przodozgryzem, brachycefaliczne, zbyt ciężkie, miniaturowe czy z krótkim grzbietem (niepotrzebne skreślić). I że nie powinno się winić „sztuczności” zabiegu chirurgicznego tam, gdzie to sztuczność naszej selekcji stworzyła problem. Ale dobra, trochę tu teraz teoretyzuję...
A w przypadku dobermanów, cane corso, briardów, dogów, beauceronów i spółki, kopiowanie uszu pozwalało unikać nawracających zapaleń ucha, tak jak kopiowanie ogona zapobiegało rozbijaniu go do krwi za każdym razem, gdy pies się cieszył.
Inne rasy z długimi uszami też nie mają taryfy ulgowej. Weźmy takie cockery – one bardzo często cierpią na zapalenia uszu, a przecież nigdy nie kopiowano im uszu z tego powodu, bądźmy szczere. Zazwyczaj regularne wyrywanie włosków z małżowiny i staranna pielęgnacja pozwalają ograniczyć te problemy.
Fakt jest jednak taki, że problemy zdrowotne, które wcześniej nie dotyczyły dobermanów, dogów czy cane corso, teraz zdarzają się u nich często. Powodują stany zapalne i ból, których kopiowanie uszu (które, bądźmy uczciwi, miało tyle samo wspólnego z estetyką, co z historią) z całą pewnością pozwalało uniknąć...
Pewnie coś w tym jest, ale to też pewnie zależy od tego, czy ucho dobrze „oddycha”. Wydaje mi się, że im więcej skóry, fałdek i takich zakrytych miejsc, tym częściej pojawiają się problemy skórne, jakieś podrażnienia, infekcje i tym podobne.
Dlaczego te psiaki mają częściej zapalenie uszu niż inne psy z długimi uszami? Czy to kwestia genetyki?
Beauceron wyszedł na tym lepiej – nawet z długimi uszami zachował swój owczarkowaty wygląd. To z natury piękny, surowy pies, podczas gdy doberman w wersji naturalnej wygląda dla estety rasy wręcz groteskowo.
Jako pasjonatka uważam, że to wielka szkoda, że ludzie nie dostrzegają wyjątkowego charakteru dobermana poza jego wyglądem z ciętymi uszami czy ogonem. Ale rozumiem to...
Jeśli chodzi o kwestie zdrowotne: nawracające zapalenia uszu, uszy łatwo kaleczone podczas ostrych zabaw z innymi psami, ogon, który się łamie albo obija do krwi... Dogi niemieckie już teraz cierpią na takie problemy ze swoim „szklanym ogonem”, mimo że ich ogony nigdy nie były cięte, a teraz doberman dołącza do grona tych męczenników.
Powiedzmy sobie szczerze – to żałosne, że pod przykrywką pseudo-ochrony zwierząt funduje się naszym psom jeszcze więcej cierpienia, podczas gdy zabieg wykonany w młodym wieku lub pod narkozą mógłby im oszczędzić kłopotów, gdy dorosną! Mówię oczywiście wyłącznie o operacjach przeprowadzanych przez doświadczonych weterynarzy z odpowiednią opieką pooperacyjną, by uzyskać ładne osadzenie uszu. Amatorzy, którzy masakrują swoje psy brzytwą, nożykiem albo zostawiają uszy w fatalnym stanie bez żadnej opieki, są odpowiedzialni za dzisiejszą dezinformację na temat tych zabiegów.
Co do trzymania się wzorca rasy, co są w stanie zrozumieć tylko prawdziwi pasjonaci (wybaczcie, jestem w tej kwestii szczera do bólu), to historia rasy dostaje teraz mocno po głowie. Użytkowość i estetyka często się przenikają, a jeśli dodamy do tego aspekt zdrowotny, to to prawo po prostu zmasakrowało rasy i psy, które do nich należą.
Miałam trzy dobermany. Jeden z długimi uszami: ciągłe zapalenia, bolesne leczenie i pies, który nie dawał przy sobie nic zrobić.
Pozostałe dwa: uszy kopiowane. Zero problemów z uszami, pies pozwalał na każdą manipulację. Do przemyślenia....
Te liczby faktycznie dają do myślenia. Dzięki za te informacje, sam bym nie wpadł na to, żeby ich szukać.
Nie ma co się nad tym rozwodzić... wyspecjalizowane rasy, niezwykle skuteczne w swojej dziedzinie, z czasem po prostu znikną.
Jeśli chodzi o dobermany: 1816 urodzeń zarejestrowanych w związku w 1990 roku – 1075 w 2007 – 886 w 2016. W przypadku beauceronów trend wygląda pewnie tak samo.
- Szybki i skuteczny powrót ukochanej osoby w 24h +22991752665
- Szybki i skuteczny powrót ukochanej osoby w 24h +22991752665