Doberman z Serbii

?
Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Cześć!

Zastanawiam się nad kupnem dobermana z serbskiej hodowli. Wolałbym kupić psa u nas, w Polsce, ale zależy mi na tym, żeby miał wygląd prawdziwego dobermana... dlatego wolę Serbię....

Czy ktoś z Was kupował już psa w tym kraju?

Moglibyście polecić jakąś sprawdzoną hodowlę??

Dzięki!!!

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

92 odpowiedzi
Sortuj według:
  • Pokaż poprzednie komentarze
  • ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Z kolei Koko 06, nie, to nie jest tylko kwestia gustu! Psy używają uszu i ogona do komunikowania się z innymi psami. Jeśli pies ma obcięte uszy i ogon, traci ważne sposoby wyrażania emocji...

    👌

    Przetłumaczony francuski
    Borel
    Borel Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Jeśli chodzi o wygląd, to mój miał kopiowany ogon i naturalne uszy. Ale że był świetnie zbudowany, miał super pyszczek, a z charakteru był po prostu kochany. Minęło już cztery i pół roku, odkąd odszedł, a wciąż jest tak samo ciężko – strasznie mi go brakuje.

    Przetłumaczony francuski
    Borel
    Borel Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Mój też odszedł na DCM w wieku ośmiu lat. Teraz mnóstwo francuskich hodowli szuka reproduktorów w krajach Europy Wschodniej. A jeśli chodzi o zdrowie, to trudno mieć pewność, czy nie są obciążeni jakimiś śmiertelnymi chorobami.
    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Wspominasz o drugiej szansie i o tym, że na razie nie jesteś na to gotowy... Jeśli w międzyczasie zaczniesz o tym poważnie myśleć, polecam stowarzyszenie Protection Associative du Dobermann. Regularnie trafiają do nich młode i dorosłe psy, niektóre z rodowodami z Hiszpanii. Często trafiają tam też psiaki od osób, których przerosła energia dobermana – są to młodziaki z Europy Wschodniej lub dorosłe osobniki bez większych problemów behawioralnych, poza tą typową dla rasy żywiołowością i radosną skłonnością do psot.

    Jeśli chodzi o hodowle, to gdybym zamiast psa o imieniu Sirius miał brać szczeniaka, wpadła mi w oko hodowla Di Alto Bello. Bardzo podobała mi się budowa ich psów, ale nigdy się z nimi nie kontaktowałem... (to chyba w Serbii, o ile dobrze kojarzę).

    Oddaję głos bardziej doświadczonym – jeśli ktoś ma inne opinie albo sprawdzone hodowle do polecenia, nie wahajcie się pisać!

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Na początek wybrałabym suczkę do wspólnego życia z tą całą gromadką samców, biorąc pod uwagę, że Cane Corso i buldog amerykański to psy z naprawdę mocnym charakterem. Są jeszcze młode i zawsze mogą pojawić się jakieś spięcia... Doberman też nie ustępuje im temperamentem i nawet dziewczyny potrafią tam pokazać pazur. Pomyślcie o sterylizacji samców lub suczki, a najlepiej wszystkich naraz – to znacznie ułatwi sprawę i ograniczy konflikty na tle hormonalnym. Miałam już dwa takie przypadki, o których zresztą tu wspominałam (przepraszam, że się powtarzam, chyba zaczynam gderać). Mój drugi dobek pochodził z porządnej hodowli, ale niestety osoba prywatna, która go sprowadziła, nie dopełniła formalności i nie dostałam rodowodu właściwego psa – pomylono go z rodowodem jego brata z miotu, a potem nie dało się już namierzyć tej osoby. Ale to był piękny pies, bardzo stabilny, 50 kg wagi, świetna sylwetka i ruch, no i genialna psychika. Był zrównoważony, nie szukał zwady i był bardzo przyjazny wobec ludzi, a nawet innych psów (nie kastrowałam go, a nigdy nie uciekał ani nie przejawiał nieuzasadnionej agresji). Jedyny minus to to, że odszedł w wieku zaledwie 3 lat przez kardiomiopatię... Dlatego kładźcie ogromny nacisk na badania przesiewowe i historię przodków, nie odpuszczajcie tematu zdrowia w danej linii. Mój ostatni dobek to jedna wielka niewiadoma. Po stracie Loutchika trafiłam na gościa, który podawał się za profesjonalistę i sprowadził dwa szczeniaki z Bułgarii. Przez telefon wydawał się miły, ale w rzeczywistości okazał się oszustem znęcającym się nad psami. Wykupiłam Siriusa nie dla przyjemności czy z porywu serca, ale tylko po to, żeby wyciągnąć go z tego bagna. Ma urazy fizyczne i psychiczne, nie mam pojęcia, czy pochodzi z hodowli, czy z pseudohodowli, i nie dało się też niestety dorwać tego potwora, który go tak urządził. Mimo tych wszystkich przejść mógłby mieć naprawdę „ładną buźkę”, ale musiał być bity, bo jest lękliwy nawet wobec mnie. Jego paszport został podbity przez dwóch różnych weterynarzy, więc dokumenty nie są sfałszowane, wiek też się zgadza. Czy Sirius pochodzi z pseudohodowli, czy z prawdziwej hodowli, a to ten importer go tak zmasakrował? Nie mam jak wyciągnąć od nikogo odpowiedzi!
    Przetłumaczony francuski
    K
    Koco06 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Dzięki za wasze odpowiedzi, Jeśli to was uspokoi, moi rodzice bardzo kochają zwierzęta i od małego miałam w sumie 10 psów. Były to pinczery (kopiowane uszy i ogon), labradory, owczarki niemieckie, cockery (kopiowane ogony), wyżły... Nie wszystkie naraz ^^! Moje psy nigdy nie cierpiały z powodu tych zabiegów i powiem wam, że w przypadku ostatniego cockera, któremu nie daliśmy skopiować ogona, bardzo tego żałowałam... Nie chcę adoptować psa. Miałam już jedno bardzo złe doświadczenie, którego nie chcę powtarzać... (na dawanie „drugiej szansy” nie jestem jeszcze gotowa...). Chcieliśmy was podpytać, czy ktoś był w podobnej sytuacji i mógłby podzielić się swoim doświadczeniem. Boimy się trafić na jakiegoś „pseudohodowcę”, który nie dba o wzorzec rasy, zajmuje się handlem albo masową hodowlą, co niesie za sobą problemy z pokrewieństwem (inbredem) i inne wady. Obecnie w rodzinie mamy dwa samce: buldoga amerykańskiego (2 lata) i cane corso (1 rok). Naprawdę zależy nam na starannym wyborze hodowli i szczeniaka (pomijając już samo to, że musi nam skraść serce), żeby uniknąć problemów w miejscach publicznych czy w kontaktach z innymi zwierzętami (obcymi lub domowymi). W każdym przypadku weźmiemy za psa pełną odpowiedzialność do samego końca, tak jak zawsze to robiliśmy. Oczywiście odwiedzimy hodowlę osobiście, to oczywiste :)! Ale jeśli znacie kogoś, kto cieszy się dobrą opinią ze względu na swój profesjonalizm, to będziemy wdzięczni za namiary. To zawęzi nasze poszukiwania ;) Dzięki za uszanowanie naszej decyzji, bo jak widzę na niektórych forach, jak ludzie potrafią się nawzajem wyzywać...
    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    ( hej Bernard hihihi )

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    W 100% zgadzam się z Be Cool (cześć Bernard huhuhu). Miałem Dobka z długimi uszami i zapalenia uszu ciągle wracały – leczenie go to był prawdziwy koszmar. Racja, to nie jedyna rasa, która łapie zapalenia (Cocker spaniele też mają z tym problem, mimo że im uszu nigdy się nie kopiowało), ale jeśli można im chociaż tego oszczędzić... Początkowo to cięcie uszu miało cel użytkowy, dziś ocenia się to wyłącznie pod kątem estetyki, ale w sumie może nie chodzi tylko o wygląd. To samo z ogonem – zresztą patrząc na ostatnie zdjęcia psa behawiorysty, który pomagał mi z Gypsi, zauważyłem, że jego w pełni naturalny Doberman miał na ogonie ładny opatrunek. Nie musiałem go nawet pytać, dlaczego. Pies nie komunikuje się tylko ogonem i uszami, w ruchu bierze udział całe ciało. Psy, które od urodzenia mają naturalnie krótki ogon albo nie mają go wcale, nie mają większych problemów z komunikacją niż inne. A co do importu – jeśli wszystko odbywa się zgodnie z przepisami, to co w tym właściwie szokującego? Czy będziemy oceniać ludzi za to, że zakochali się w rasowym szczeniaku zamiast w mieszańcu? Czy mamy ich wyzywać od elitarystów czy snobów? Czy miłośnicy psów rasowych mają z kolei oceniać kundelki i mieszańce, traktując je jak „nieczyste” czy gorsze? Jak się kocha psy, to kocha się wszystkie, nie patrząc na pochodzenie czy rodowód. Reszta to kwestia subiektywna i każdy ma prawo zdecydować, czy chce zrobić dobry uczynek i wziąć psa z fundacji, czy wybrać szczeniaka z hodowli. Krótko mówiąc, to nie pierwszy raz, kiedy wybucha debata o kopiowaniu uszu i ogonów, która potem schodzi na tematy ras itd. I pewnie nie ostatni...
    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Jeśli chodzi o ogon, to sporo czytałam o bokserach – to jedna z moich ulubionych ras. Jest mnóstwo opinii o powtarzających się urazach ogona, które podobno strasznie bolą i są dość upierdliwe w leczeniu... Poza tym myślę, że każdy, kto spotkał boksera z długim ogonem, może potwierdzić ten efekt „zamiatania”, który bywa męczący. Ogon boksera to kawał siły, potrafi wszystko zwalić! Mam znajomych, którzy mieli takiego z naturalnym ogonem... I z tych powodów wrócili do psów z krótkimi ogonami.

    Z czysto etycznego punktu widzenia trudno zająć jednoznaczne stanowisko. Czy taki zabieg powinien szokować bardziej niż kastracja dla wygody czy sama koncepcja selekcji, która jest podstawą każdej rasy i w ogóle powodem, dla którego mamy psy domowe?

    Chcielibyśmy, żeby człowiek przestał ingerować w psa, ale przecież pies istnieje właśnie dlatego, że ludzie niestrudzenie go modyfikowali przez tysiące lat... Więc nie tak łatwo o złoty środek, historii nie zmienimy.

    Mnie osobiście znacznie bardziej szokuje widok buldoga, który męczy się we własnym ciele i nie może oddychać, niż widok psa w pełni sił, któremu skopiowano ogon zaraz po urodzeniu.

    Hodowanie psów, które są naturalnie upośledzone tylko po to, żeby spełnić wymogi czysto estetyczne – to jest naprawdę słabe. Ostatnio widziałam mopsy i kurczę, aż mi się przykro zrobiło na sam ich widok, to straszne.

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Oczywiście w pełni zgadzam się z Twoim ostatnim zdaniem!

    A co do tego moralizowania – mój błąd, zwracam honor!

    😉

    Przetłumaczony francuski
  • 70 komentarzy na temat 92

    Wyświetl więcej
  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post