Cześć wszystkim!
Piszę ten post, żeby dowiedzieć się, czy Wasze psiaki miały kiedyś podobne objawy.
Wróciłam dziś w południe do domu i mojemu prawie 7-miesięcznemu dogowi argentyńskiemu dość głośno burczało w brzuchu. Naiwnie się tym nie przejęłam, myśląc, że jest po prostu głodny (już wcześniej zdarzało mu się, że mu burczało, ale fakt, nie aż tak głośno). Kiedy dałam mu miskę (dzielę mu posiłki), powąchał ją i odszedł, co w ogóle nie jest w jego stylu – on nigdy nie odmawia jedzenia. Potem wyszłam z nim na spacer, jak w każde południe przed powrotem do pracy, i wtedy wpadłam w wielką panikę: zamiast normalnej kupy, pojawił się śluz i krew – wielkością przypominało to trzy splunięcia (przepraszam za obrazowy opis) (rano załatwił się normalnie). Szybko zebrałam to, co mogłam i zadzwoniłam do weterynarza, żeby przyjęła mnie w trybie pilnym. Na miejscu: brak gorączki, pani weterynarz nie wyczuła żadnego ciała obcego, a zachowanie było „normalne” (Hatchi nawet trochę zaczepiał lekarkę). Podała mu proszek z kapsułek i dostałam dawki na wieczór oraz jutro rano (nie mam nazwy, dostałam je w woreczkach strunowych) oraz brązową pastę, która ma chronić ścianki jelit. Do jutra musi być na głodówce, a rano mamy wizytę kontrolną. Powiedziała mi, że mogę z nim normalnie wychodzić (na spacery, a nie tylko na szybkie siku), ale mam unikać kontaktu z innymi psami. Dodała też, że mogę wrócić do pracy, o ile nie wyjdę z niej bardzo późno (kończę o 16:30), ale żebym nie była zdziwiona, jeśli wieczorem znowu pojawi się ten śluz lub krew przez te leki, które mają go „oczyścić”. Przepraszam za ten mało składny styl, ale piszę z pracy i jak na złość mam urwanie głowy. Bardzo się martwię i chciałam zapytać, czy Wasze psy miały takie same objawy i co było dalej?
Dziękuję Wam bardzo