Mój pies zasłabł
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Misanthrope, kurczę, przez to odechciało mi się oglądać. Też tego nie lubię. Najwyżej pominę końcówkę.
Haha, latające gluty! 😂
To mi przypomniało, jak kiedyś przy silnym wietrze spacerowałem z dogiem niemieckim moich rodziców po mieście. Ten pies był jak fontanna śliny lol
W pewnym momencie potrząsnął łbem i nagle widzę te nitki śliny niesione przez wiatr 😂😂😂
Zaletą posiadania takiego psa jest to, że nawet jeśli przechodzień idący za tobą oberwie takim glutem, to raczej nie podejdzie cię opieprzyć 😅
Beaujabote biedny dog z Bordeaux na tym kempingu, musiał czuć się strasznie zagubiony :(
Przypomina mi to filmik z ratowania ddb, który widziałam na YouTube. Właściciel psa popełnił samobójstwo i psu zupełnie odbiło, rzucał się na wszystkich. Ale jak tylko go stamtąd zabrali, od razu się uspokoił, a kilka dni później znów był szczęśliwy – przynajmniej na filmikach tak to wyglądało.
Lacurieuse dokładnie tak jest, wobec kogoś, kogo nie zna, trzyma dystans, ale jak już kogoś pozna, to jest wielka radość! I ma swoich ulubieńców! Moi siostrzeńcy w wieku 3 i 20 lat, moja bratowa i niepełnosprawna córka przyjaciółki – jest przeogromnie szczęśliwy, kiedy ich widzi.
Doudou twoja Fidgi była przepiękna, z tą całą sierścią musiała wydawać się olbrzymia!
To prawda, że spotykam same małe pieski, a w dodatku wszystkie są jakieś szalone lol.
Przed chwilą miałam małą nadzieję, że znajdę kumpla dla Odina, bo widziałam amstaffa bawiącego się w parku. No cóż, tym razem to ja przeszłam na drugą stronę ulicy... Gdy babka mnie zobaczyła, od razu go zapięła, a on wpadł w histerię, zaczął skakać i szczekać, ledwo go utrzymywała.
To fakt, mam dobrego weterynarza, ale skoro to on prowadzi mojego psa, to w jego interesie jest się z nim zaprzyjaźnić, biorąc pod uwagę gabaryty. Bo przy małym psie można sobie pozwolić na użycie siły (choć to oczywiście złe), ale przy takim kolosie jak mój czy ten od misanthrope... No cóż, lepiej, żeby weterynarz był kumplem ;)
Wiegehts35 koszty u weterynarza to nie jest to, co mnie najbardziej gryzie, dałabym i dwa razy tyle od ręki, gdyby to rozwiązało wszystkie jego problemy. Ale mam wrażenie, że mój pies to po prostu straszny pechowiec lol.
Tego lata ugryzł go jakiś owad (tak przypuszczamy), łapa spuchła mu aż do samego barku! Skończyło się wizytą u doktora, prześwietleniami itp. Wszystko po to, żeby przepisał mi Metacam, który i tak miałam w domu lol.
Mój też nie lubi, jak ludzie się nad nim pochylają, strasznie go to stresuje. A to w sumie częsty odruch u ludzi z mojej wioski, jak kogoś spotykam – on się ich boi, więc oni się schylają, żeby go "uspokoić", a to tylko pogarsza sprawę...
Wydaje mi się, że to typowe u molosów: są takie zen, ciapowate, ale w razie zagrożenia (prawdziwego lub nie) zmieniają się w potwory. W tym tygodniu byłam w aucie z Odinem, jakiś facet gapił się na psa i śmiał się, że "zerka kątem oka" lol. Nie słyszał tylko ścieżki dźwiękowej "GrrRRRrrrrrrRRRRRRrrrrr", zrozumiał dopiero, jak usłyszał konkretne "hau". Muszę przyznać, że mi to schlebiło :) bo mam straszną paranoję na punkcie mojego psa, zawsze się boję, że ktoś mi go ukradnie, jak zostawiam go w aucie. Teraz przynajmniej wiem, że pilnuje samochodu, to mnie uspokaja.
Tak, to tuż obok moich dziadków! Jego potomkowie mają las, który sąsiaduje z lasem moich dziadków... To taka nasza lokalna legenda.
Gers, kraina d'Artagnana... Jego pomnik na szczycie schodów...
piękny region.
Tak, to super, akurat jestem na pierwszym roku, więc mogłam zostać u rodziców. Nie studiuję w samym Paryżu, bo tam dojazdy zajmowałyby mi strasznie dużo czasu!
Też uwielbiam te rejony, tym bardziej że mam rodzinę (dziadków i ciocię) w Gers, więc to tylko 2 godziny drogi, a obok mamy też znajomych... Nawet moich rodziców to kusi, ale musieliby poczekać do emerytury... Moja mała skacze jak kangur w zależności od osoby, robi tak tylko przy tych, z którymi ma jakąś wyjątkową więź!
Beaujabote: nie miej wyrzutów sumienia! Ja jestem bardzo zżyta z rodzicami i myślę, że jestem całkiem łatwa we współżyciu, więc wspólne mieszkanie układa nam się idealnie!
zwłaszcza ta scena, w której pies pędzi na Turnera z faflami na wietrze i latającą śliną
tak, to świetny moment w tym filmie! ta ślina.. ^^ latająca..
W Disneyach nie mogą się powstrzymać i muszą uśmiercić rodziców, albo matkę, albo ojca, na początku lub na końcu...
albo zostaje sierota... sierotka..
😁
Okolice Paryża ^^
super miejsce na studia!
A Landes bardzo lubię, południowo-zachodnia Francja jest naprawdę przyjemna.
może nawet trochę zbyt spokojna..
tak, bawiłyby się jak kangury ^^ a przynajmniej Oxane, która jest teraz na etapie: „Mamo, sięgam już do Twoich ramion, chcesz buziaka?”
😁
Dobra, pewnie wyjdę na wyrodną matkę🙂, ale ja już naprawdę nie mogę się doczekać, aż moje latorośle w końcu trochę wyfruną z gniazda – mam już powyżej uszu tekstów typu „co jemy?” albo „skończyły mi się czyste skarpetki”. Trzymam kciuki, żeby mój starszak, który od września idzie do liceum, dostał się do internatu😁
A co do filmu, to zupełnie zapomniałam, że ten pies tam umiera – najbardziej zapamiętałam tę scenę, w której psiak szarżuje na Turnera z rozwianymi falami i latającą wszędzie śliną.
Tak, ja mam 18 lat, ale to w sumie to samo. Na razie jestem w okolicach Paryża, więc nie powinnam się nigdzie za bardzo przenosić, chyba że uda mi się wyjechać w region Landes po studiach (czyli za jakieś 4-5 lat). Tak, domyślam się, wyprowadzka od rodziny jest naprawdę trudna, zwłaszcza w okresie świątecznym...
Też widzę je oczami wyobraźni, jak razem szaleją 😂 W okolicy nie ma żadnych labradorów, a tym bardziej młodziaków, ale wyobrażam sobie, że takie wspólne zabawy muszą być genialne!