Mój pies zasłabł
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
😁 Pozwolić odejść... OOOtak, rozumiem Twoich rodziców. Moja córka ma 12 lat i nawet nie chcę sobie wyobrażać tej chwili, kiedy wyfrunie z domu...
😞
Jeśli chodzi o Vavę, najlepiej byłoby nie wyjeżdżać zbyt daleko albo na drugi koniec świata ;-)
Raz musiałam zostawić naszą córkę i naszą Volkę u moich rodziców (ze względu na pracę męża, bardzo daleko). To był prawie miesiąc bez nich (bez moich dziewczyn). Ominęły mnie wspólne święta (to Boże Narodzenie, choć spędzone z mężem, było strasznie smutne).
Wymiziaj ode mnie swojego małego Buldożera, na pewno ucieszyłaby się z towarzystwa Oxane
😁
@ Wiegehts35
Hej!
Dzięki w imieniu mojej ślicznotki, Twoje komplementy sprawiły mi wielką radość 👌
Do później
Hej Lacurieuse
Dobrze zrozumiałaś ;-)
Fidji trafiła do mnie, jak miałam 20 lat, jeszcze przed urodzinami.
Mieszkałam wtedy u rodziców .🙂
Przez ponad 3 lata w moim domu nie było żadnej suni.
W końcu mój ukochany miał już dość słuchania moich narzekań: „nie daję rady”, „tęsknię za moją sunią”, „nie możemy mieć pieska?”. Od Fidji dzieliło mnie 600 km...
Mój facet chciał berneńczyka, a ja labradorkę...
Volka pojawiła się w naszym życiu w 2004 roku ;-)
Nasze kochane łapki widywały się tylko podczas wakacji albo rodzinnych wizyt...
Volka miała dwa lata, kiedy musieliśmy uśpić Fidji – miała wtedy 16 i pół roku (guz na łapie, który sprawiał jej ból i cały czas rósł). To decyzja, której nikt nigdy nie chciałby podejmować.
Tak, Fidji miała bardzo szeroki grzbiet, na zdjęciu, na którym ma 15 lat, widać, że już schudła... była też mniej umięśniona... Mam mało zdjęć, większość w papierowym albumie (u nas era cyfrówek dopiero się wtedy zaczynała)... tak, wyściskałam moją srebrną „wilczycę” za wszystkie czasy. Mój tata zabrał ją pod szpital, kiedy urodził się nasz dwunożny bobas. Przeszła przez ogrody i od razu znalazła okno mojego pokoju na piętrze. Tata musiał się strasznie namęczyć, żeby podsadzić ją na parapet, a ja po cichu otworzyłam okno, żeby pokazać jej maleństwo ^^. Ona oddałaby za nas życie, zawsze nad nami czuwała, nad swoim stadem...
(uważaj na Havę i jej stawy, kiedy bawi się z kumplem...)
Wielkie miziaki dla Twojej Vavy
👌
@Doudou229, Twoja Charpla była przepiękna... Co za spojrzenie!
Sorki za post pod postem, ale drugie zdjęcie, ten portret jest po prostu zachwycający...
Hej!
„Ale na ulicy są ludzie, którzy przechodzą na drugą stronę chodnika... Musi jednak robić wrażenie. Nawet jeśli mój grubasek nie jest agresywny i w dodatku chodzi na smyczy :(
To trochę niesprawiedliwe wobec niego, bo jeszcze kilka miesięcy temu wszyscy chcieli głaskać słodkiego małego szczeniaczka... Ale nadal są ludzie, którzy przychodzą go przytulic i bardzo ich do tego zachęcam! Tylko że to coraz rzadsze, a przecież ma taką dobrą mordkę, mój grubasek."
Kiedy ma się dużego albo wielkiego psa, tak często bywa i to coraz częściej, bo dużych psów spotyka się coraz rzadziej. Ludzie po prostu nie są już przyzwyczajeni do ich widoku.
Jak byłam dzieckiem, duńskie dogi, bernardyny, pirenejskie psy górskie, charty irlandzkie, owczarki niemieckie – proste w grzbiecie i bardzo masywne... to był o wiele powszechniejszy widok w rodzinach.
W mieście Oxane, mała labrador, „uchodzi" za dużego psa.
Przechodzenie na drugą stronę chodnika – pamiętam to doskonale ze swojej Fidji, owczarkiem jugosłowiańskim – na targu pilnowała koszyka (spokojnie, siedząc przed piekarnią), a ludzie ją omijali szerokim łukiem... ^^
I jak się cieszyła, gdy ktoś przechodząc ją pogłaskał (była już znana w okolicy) – jako szczeniak ludzie ją tulili, całowali na ulicy, a potem... już nie... ważyła jakieś 52, może 55 kg, porządna sztuka...
Moja Charpla z kolei – jej wilczy kolor trochę odstraszał... a spojrzenie jeszcze bardziej.



Zdjęcie z moją labradorką Volką – Fidji miała wtedy 15 lat, a Volka była już dorosła.
Mel 1, jeśli chodzi o weterynarza – rewelacja, bo znaleźć kogoś, kto poświęca czas...
to coraz trudniejsze.
O wrażliwości szczeniąt rozmawialiśmy u weterynarza przy okazji Oxane, kiedy miała tę alergię...
Dermatolog powiedział: „coraz więcej szczeniąt i psów ma problemy... środowisko, żywienie, środki przeciwpasożytnicze, skład zabawek...
środki do czyszczenia domu..."
Jego kalendarz był wypełniony po brzegi.
Jak jeden problem zostaje rozwiązany, pojawia się kolejny. A przecież robię co w mojej mocy i staram się jak najlepiej.
To nap