Wracam na forum, żeby podzielić się moją dzisiejszą katastrofą.
Wszystko jest w tytule: mój potworek zjadł podpaskę, razem z plastikowym opakowaniem.
Jak tylko się zorientowałam, od razu telefon do weterynarza. Mamy wizytę za 2 godziny na badanie i USG.
Biorąc pod uwagę rozmiar tego przedmiotu w porównaniu do mojej psiny oraz samą naturę tego znaleziska, w lecznicy nie zalecają czekania, aż samo wyjdzie, tak jak przy innych drobiazgach. Chcą ją najpierw przebadać, zanim cokolwiek doradzą.
Siedzę więc cała w nerwach i czekam na godzinę wizyty. Stało się to w nocy, więc jest już za późno na wywoływanie wymiotów. Nie mam pojęcia, co będzie dalej.
A co do tego, jak ona w ogóle dorwała tę podpaskę... powiem tylko tyle, że moja siostra dzisiaj chyba będzie spała na klatce schodowej.
Chętnie przyjmę wszelkie info o połknięciu podobnych rzeczy, zwłaszcza jeśli macie jakieś pocieszające historie!
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Moja od samego początku nie tolerowała karm ze zbożami, a teraz 70% jej porcji to ryż... Więc nawet jak jest mocno rozgotowany, to mam wrażenie, że ma w brzuchu jakiegoś małego potworka, który tam krzyczy.
Miałam pewne obawy, ale weterynarze zapewniali mnie, że taki bardzo rozgotowany ryż nie liczy się jako zboże... No nie wiem, średnio mnie to przekonuje!
Cały skład to: 60 g gotowanej wieprzowiny, 140 g mocno rozgotowanego ryżu, 80 g mocno rozgotowanej marchewki, 2 ml oleju rzepakowego i pół serka Krówka Śmieszka.
No ale wiadomo, jak ze wszystkim – każdy pies znosi to inaczej!
Przestań, bo jeszcze skończy się na tym, że będziesz dziękować siostrze, że zostawiła tę podpaskę na wierzchu. 👎 lol
Przynajmniej dobrze, że mała się nie poddaje. 🙂
Co to było za jedzenie domowe, że aż tak jej zaszkodziło?
Pytam, bo mój też ma nietolerancje (głównie na kurczaka i indyka) i pani weterynarz chciała mnie wysłać do dietetyka, żeby spróbować przejść na gotowane posiłki... 🤷
Ach Sky, staram się jej dawać najlepsze kąski tak często, jak tylko mogę, więc pewnie już jest nieźle rozpieszczona, na to już za późno! 🤷
No tak, myślę sobie, że pewnie nie czuje się najlepiej. Ale zanim zaczęły się te jej akcje z załatwianiem się wszędzie przy domowym jedzeniu, to było okej. Gdyby nie te biegunki, to nawet bym nie zauważyła, że coś jest nie tak! Więc no, strasznie to się ciągnie i się martwię, ale ona w sumie nie jest też całkiem wykończona. Widzę, że mimo wszystko rozważa zjedzenie moich butów, więc z jej brzuszkiem nie może być aż tak źle! 😁
Uważaj Tity, bo jak będziesz ją tak rozpieszczać wołowinką za każdym razem, gdy zachoruje, to jeszcze nauczy się udawać, żeby codziennie mieć taką ucztę; cwane są te nasze zwierzaki. 😉
A tak już zupełnie poważnie, to mam nadzieję, że to da jej chwilę wytchnienia, bo biedactwo na pewno kiepsko się czuje... 😔
Hahaha, ale mnie rozbawiliście! Tekst o ekipie ciężarnych babek po prostu mnie dobił!
Chcecie wyburzać ściany i nawet mnie nie zapraszacie?!
Przykro mi przez Ciebie, @Be Cool!
Tak, @Tanya, przy BARF-ie pierwszą rzeczą, jaką zrobił weterynarz, było zbadanie bakterii w kale – pod tym względem wszystko było w porządku.
No i w domu przeszliśmy na dietę domową (swoją drogą, co za udręka z tym gotowaniem!), ale mówię NIE, mamy już dość kup w salonie!
Dlatego kupiłam mu u rzeźnika piękny kawałek wołowiny i dzisiaj wieczorem będzie prawdziwa uczta!
No tak Be Cool, ale my jesteśmy paryżankami! Wyprawa do supermarketu to u nas droga przez mękę, mamy same małe sklepiki osiedlowe! Już prawie łatwiej by było pojechać na zakupy po mięso do Lyonu i wrócić z nim TGV ^^
A jeśli chodzi o zamówienia grupowe, to w samym Paryżu jest ich bardzo mało, a jak już są, to tak daleko, że musiałabym wynająć auto, żeby odebrać to mięso – no mówię ci, masakra.
Teraz udało mi się znaleźć jedną dziewczynę, z którą zamawiam wspólnie, ale ogarnianie tego w mieszkaniu to koszmar: kurierzy nie wnoszą paczek, a odebranie 30 kg mięsa robi się już mało wygodne ^^
Obczaję ten test, w sumie nie zaszkodzi, a może nam to coś rozjaśni! Dzięki za cynk w każdym razie!
Co do karmy, to byliśmy na wersji dla szczeniaków (a i tak niektóre dla maluchów są za duże) i było okej. Zobaczymy tak czy siak, jak to wyjdzie, ale mam nadzieję, że obejdzie się bez niej (nie po to kombinowałam z przejściem na Barf, żeby teraz tak łatwo wrócić do punktu wyjścia, czyli karmy!)
Kto to widział, żeby mieszkać w Paryżu... Zaraz was wszystkich ściągnę do Sabaudii, zobaczysz, raz-dwa i będzie po krzyku 😁
Edit: właśnie sprawdziłam na ich stronie rozmiar tych kulek „ostatniej szansy” – to trójkąty równoboczne o boku 1 cm.
Hejka, serio? Zdaje się, że masz sporo miejsca w nowym domu...
250 m² powierzchni do remontu, trzy piętra do zrobienia – przenocuję was wszystkich, ale gonicie do roboty przy remoncie 😁
Zgłaszam się do rozwalania ścian! 😁
W stodole to będziemy raczej stawiać ściany, ale jak chcesz, to w części mieszkalnej zostawię ci ścianę w salonie i kafelki do skucia specjalnie dla ciebie 😁
Sorka za off-top Tity 😳
No tak, Be Cool, ale my przecież paryżanki jesteśmy! Wyprawa do marketu to u nas droga przez mękę, mamy same małe sklepiki osiedlowe! Już chyba mniejszym problemem byłoby jeździć po mięso do Lyonu i wracać z nim TGV ^^
A jeśli chodzi o zamówienia grupowe, to w samym Paryżu jest ich jak na lekarstwo, a jak już się coś trafi, to musiałabym wynająć auto, żeby to odebrać – sama widzisz, że to straszna udręka.
Teraz udało mi się znaleźć jedną dziewczynę, z którą wspólnie zamawiam, ale w bloku to jest koszmar do ogarnięcia: kurierzy nie wnoszą paczek, a odebranie 30 kg mięsa to już niezłe wyzwanie ^^
Zerknę na ten test, w sumie nie zaszkodzi, a może nas to pchnie do przodu! Dzięki wielkie za cynk w każdym razie!
Jeśli chodzi o chrupki, to byliśmy na wersji dla szczeniaków (chociaż niektóre i tak są za duże) i było okej. Zobaczymy zresztą, jak to wyjdzie, ale mam wielką nadzieję, że obejdzie się bez nich (nie po to się gimnastykowałam z przejściem na BARF, żeby tak łatwo wrócić do punktu wyjścia i karmy!)
Swoją drogą, co za pomysł, żeby mieszkać w tym Paryżu... Zaraz was wszystkich ściągnę do nas do Sabaudii, zobaczysz, raz-dwa i będzie po krzyku 😁
Edit: właśnie sprawdziłam na ich stronie rozmiar tych „ostatnich desek ratunku” – to trójkąty równoboczne o boku 1 cm.
Hej, serio? Zdaje się, że masz sporo miejsca w nowym domu...
250 m² do remontu, trzy piętra do zrobienia od zera – ugoszczę was wszystkich, ale w zamian gonię do roboty przy remoncie 😁
oj, chyba nie wiesz, na co się piszesz: ja i jakieś grubsze roboty, albo nawet te mniejsze 🙂
A tam, ja biorę każdą pomoc! Do przeprowadzki mamy nawet ekipę ciężarnych (no tak, wszystkie koleżanki postanowiły zaciążyć w tym samym czasie)... żeby goniły chłopaków, żeby ci szybciej uwijali się z kartonami.