Wracam na forum, żeby podzielić się moją dzisiejszą katastrofą.
Wszystko jest w tytule: mój potworek zjadł podpaskę, razem z plastikowym opakowaniem.
Jak tylko się zorientowałam, od razu telefon do weterynarza. Mamy wizytę za 2 godziny na badanie i USG.
Biorąc pod uwagę rozmiar tego przedmiotu w porównaniu do mojej psiny oraz samą naturę tego znaleziska, w lecznicy nie zalecają czekania, aż samo wyjdzie, tak jak przy innych drobiazgach. Chcą ją najpierw przebadać, zanim cokolwiek doradzą.
Siedzę więc cała w nerwach i czekam na godzinę wizyty. Stało się to w nocy, więc jest już za późno na wywoływanie wymiotów. Nie mam pojęcia, co będzie dalej.
A co do tego, jak ona w ogóle dorwała tę podpaskę... powiem tylko tyle, że moja siostra dzisiaj chyba będzie spała na klatce schodowej.
Chętnie przyjmę wszelkie info o połknięciu podobnych rzeczy, zwłaszcza jeśli macie jakieś pocieszające historie!
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
No tak, Be Cool, ale my jesteśmy paryżankami! Wyprawa do dużego marketu to u nas masakra, mamy same małe sklepiki osiedlowe! Już prawie łatwiej by mi było pojechać na zakupy mięsne do Lyonu i wrócić z tym TGV ^^
A jeśli chodzi o zamówienia grupowe, to w samym Paryżu jest ich bardzo, bardzo mało, a inaczej musiałabym wynajmować auto, żeby odebrać to mięso, więc sama widzisz, że to straszna udręka.
Teraz udało mi się znaleźć jedną dziewczynę, z którą wspólnie zamawiam, ale ogarnianie tego w mieszkaniu to koszmar: kurierzy nie wnoszą paczek, a odebranie 30 kg to już niezła gimnastyka ^^
Zerknę na ten test, serio, nie zaszkodzi, a może nam to pomoże ruszyć z miejsca! Dzięki wielkie za cynk w każdym razie!
Co do karmy, to byliśmy na wersji dla szczeniaków (a i tak niektóre są za duże jak na maluchy) i było okej. Zobaczymy tak czy siak, ale mam wielką nadzieję, że damy radę bez tego (nie po to się tyle gimnastykowałam z przejściem na BARF, żeby teraz tak łatwo wracać do chrupek!)
Kto to widział, żeby mieszkać w Paryżu... Zaraz was wszystkich przesiedlę do Sabaudii i zobaczycie, jak tam jest fajnie 😁
Edit: Sprawdziłam właśnie na ich stronie rozmiar tych „karm ostatniej szansy” – to trójkąty równoboczne o boku 1 cm.
Hej, serio? Zdaje się, że masz sporo miejsca w tym nowym domu...
250 m² do wyremontowania, trzy piętra do zrobienia – ugoszczę was wszystkich, ale w zamian pomagacie przy remoncie 😁
Szczerze mówiąc, wcale mnie nie dziwi, że zwierzaki mają problemy ze zdrowiem nawet na barfie...
Moi znajomi stracili swojego wilczaka przez jakąś paskudną bakterię w kurczaku, a był karmiony barfem; nie chcę nikogo straszyć, ale trzeba mieć świadomość, że to się zdarza...
No właśnie, co my właściwie jemy dobrego?
Trzymaj się Tity, uściski dla Doudou; to wszystko jest bardzo przytłaczające, ale jestem pewna, że w końcu uda wam się dojść do tego, co jest nie tak i wasze życie wróci do normy (bardzo mi przykro z powodu waszych psiaków)
No tak, Be Cool, ale my to paryżanki! Wyprawa do supermarketu to u nas cała przeprawa, mamy pod nosem tylko małe osiedlowe sklepiki. Prawie łatwiej byłoby mi pojechać na zakupy mięsne do Lyonu i wrócić z tym wszystkim pociągiem ^^
A jeśli chodzi o zamówienia grupowe, to w samym Paryżu jest ich jak na lekarstwo, a jak już coś się trafi, to tak daleko, że musiałabym chyba auto wynająć, żeby to mięso odebrać. No mówię ci, niezła kołomyja.
Teraz udało mi się dogadać z jedną dziewczyną i zamawiamy razem, ale ogarnianie tego w bloku to koszmar: kurierzy nie wnoszą paczek pod drzwi, a użeranie się z 30 kg mięsa to średnia przyjemność ^^
Zerknę na ten test, w sumie nie zaszkodzi, a może nam to jakoś pomoże! Dzięki wielkie za radę w każdym razie!
Co do chrupek, to byliśmy na tych dla szczeniaków (a i tak niektóre są dla niej za wielkie) i było spoko. Zobaczymy, jak to wyjdzie, ale mam wielką nadzieję, że jednak damy radę bez nich (nie po to tyle się głowiłam z przejściem na BARF, żeby teraz tak po prostu wracać do punktu wyjścia!)
Kto to widział, żeby mieszkać w tym Paryżu... Zaraz was wszystkich przesiedlę do Sabaudii, raz-dwa i zobaczycie 😁
Edit: Weszłam właśnie na ich stronę sprawdzić rozmiar tych „awaryjnych” chrupek – to trójkąty równoboczne o boku 1 cm.
Hej, serio? Zdaje się, że masz u siebie sporo miejsca w tym nowym domu...
Haha! Powiem Ci, że życie w Paryżu to niezły temat, nawet zwykłe zakupy to tutaj wyzwanie. W takich chwilach strasznie brakuje mi moich rodzinnych stron!
Jak jadę do rodziców i w sklepie jest PRAWDZIWY dział mięsny... Z podrobami i w ogóle...
Ok, zapisuję, chociaż te centymetrowe trójkąty wydają mi się ogromne dla mojego potworka... Jego szczenięca karma miała zaledwie 0,5 cm średnicy... Trzeba będzie wypróbować!
No tak Be Cool, ale my to warszawianki! Z tymi supermarketami to u nas straszne kombinowanie, mamy pod nosem same małe sklepiki osiedlowe. Już prawie łatwiej by mi było pojechać na zakupy mięsne do Krakowa i wrócić z nimi Pendolino ^^
A jeśli chodzi o zamówienia zbiorowe, to w samej Warszawie jest ich bardzo mało, a jak już coś się trafi, to musiałabym chyba wynająć auto, żeby to mięso odebrać. No mówię Ci, pod górkę z tym wszystkim.
Teraz udało mi się znaleźć taką dziewczynę, z którą wspólnie zamawiam, ale ogarnianie tego w bloku to koszmar: kurierzy nie wnoszą paczek, a odebranie 30 kg to już niezła gimnastyka ^^
Zerknę na ten test, serio, to nie zaszkodzi, a może nas jakoś pchnie do przodu! Dzięki wielkie za cynk w każdym razie!
Co do karmy, to byliśmy na etapie juniora (a i tak niektóre chrupki dla szczeniaków są za duże) i było w porządku. Tak czy siak zobaczymy, ale mam szczerą nadzieję, że obejdzie się bez tego (nie po to tyle się głowiłam, żeby przejść na BARF, żeby teraz tak łatwo wracać do karmy!).
Swoją drogą, co za pomysł, żeby mieszkać w tej Warszawie... Zaraz was wszystkich wyeksmituję w góry, zobaczysz, raz-dwa i będzie po kłopocie 😁
Edit: Właśnie sprawdziłam na ich stronie wielkość tych granulek „ostatniej szansy” – to trójkąty równoboczne o boku jednego centymetra.
No tak, Be Cool, ale my to warszawianki! Wyprawa do dużego marketu to u nas droga przez mękę, mamy same małe żabki i osiedlówki! Prędzej bym chyba pojechała po mięso na drugi koniec Polski i targała je pociągiem ^^
A co do zamówień grupowych, to w samej Warszawie jest ich strasznie mało, a jak już coś się trafi, to tak daleko, że musiałabym wynająć auto, żeby to odebrać – no mówię Ci, masakra.
Teraz udało mi się znaleźć jedną dziewczynę, z którą wspólnie zamawiam, ale ogarnianie tego w bloku to piekło: kurierzy nie wnoszą paczek, a 30 kg do odebrania to już mało wygodna sprawa ^^
Zerknę na ten test, w sumie nie zaszkodzi, a może nam to coś rozjaśni! Dzięki wielkie za cynk w każdym razie!
Jeśli chodzi o karmę, to byliśmy na wersji dla szczeniaków (a i tak niektóre chrupki są za duże) i było okej. Zobaczymy zresztą, jak to będzie, ale mam nadzieję, że uda się bez niej obejść (nie po to tyle się głowiłam, żeby przejść na BARF, żeby teraz tak łatwo wracać do karmy!)
Nie, perliczkę już kiedyś brałam, bo myślałam, że jest spora... a te szyjki są malutkie, ledwo grubsze od mojego kciuka. Mam farta, bo mój czołg nie łyka wszystkiego na raz, tylko wszystko sumiennie i dokładnie przeżuwa.
Przepiórki całkiem łatwo znaleźć w supermarketach, królika zresztą też.
A w razie czego, jeśli chodzi o wspólne zamówienia, możesz zrobić tak jak u nas – koleżanka od barfa ma szczeniaka szpica miniaturowego (czyli, krótko mówiąc, żadne z niego monstrum), dogadujemy się i ona bierze ode mnie 1 czy 2 kg z tego, co zamawiam.
Pet Wellness Life Scan to test biorezonansem, w skrócie pokazuje Ci, na co Twój pies reaguje (nawet jeśli nie ma tak silnej alergii, żebyś to od razu zauważyła), na podstawie próbek sierści i śliny.
Przetestowane i sprawdzone na Papy-m (ze zniżką -20% z grupy FB od VMN), wyniki pokrywały się z tym, co wyszło w badaniu krwi, a nawet było tam tego więcej. Jest mega kompleksowy, obejmuje mięsa i ryby, owoce, warzywa i zboża, większość suplementów oraz środowisko (owady, rośliny, pyłki).
Groszki są moim zdaniem średniej wielkości, dla szczęki Doba były za małe i musiałam kombinować z metodami na łapczywe jedzenie, ale trudno mi ocenić, jak to by wyglądało przy Twoim 5-kilogramowym psiaku...
A, wydawało mi się, że perliczka jest całkiem spora, dobrze, że mi o tym mówisz!
Za przepiórki jeszcze się nie zabrałam, za królika też nie (ciężko mi się zamawia przez internet, mając taką mini zamrażarkę i mojego potworka, który je mikroskopijne ilości!)
(Jestem w szoku, nadrabiając przygody Doudou) Co to za „Pet Wellness Life Scan”? Google mówi, że to wygląda na coś, czego nam trzeba, ale nie bardzo widzę, jak to działa.
Zapisuję sobie tę markę karmy, to będzie nasza ostatnia deska ratunku! (Zobaczymy, czy granulki będą miały odpowiedni rozmiar, czy będę musiała szukać jakichś podobnych wersji).