Dobry wieczór,
Mój mąż wrócił w zeszłym tygodniu cały zadowolony, bo kupił psu kość z szynki włoskiej. Jako że trochę boję się dawać psu kości, postanowiłam sprawdzić opinie na jej temat. Na Zooplusie mnóstwo osób pisało, że ich psy miały po niej biegunkę, wymioty, a u kilku psów fafle spuchły ponoć trzykrotnie, co oczywiście skończyło się wizytami u weterynarza i sporymi kosztami...
Dla niektórych weterynarzy taka kość to po prostu trucizna, która w ogóle nie powinna być dopuszczona do sprzedaży... Najpierw chciałam ją wyrzucić, potem pomyślałam, że może chociaż zeskrobię tę szynkę, a teraz, gdy czytam o zaletach diety BARF, wydaje mi się, że to może coś podobnego... Nie krzyczcie na mnie, jeśli się mylę, bo na BARF-ie nie znam się zbyt dobrze. Krótko mówiąc: radzicie dać to psu czy lepiej nie? Zeskrobać tylko szynkę czy od razu do kosza?
Z góry dziękuję za pomoc!