Czy gotowane mięso jest niebezpieczne?

F
Furania42 Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Cześć,

Temat żywienia psów to w Google prawdziwa „dżungla”. Słyszałam opinie, że gotowane mięso niszczy florę bakteryjną jelit u psa. Inni z kolei twierdzą, że ryzyko pasożytów w surowym mięsie jest zbyt duże i koniecznie trzeba je gotować...

Już sama nie wiem, co o tym myśleć.

Wyjaśnię dokładniej: mięso, które daję Loupowi, nie jest jego głównym posiłkiem. To tylko małe ilości (2 piersi z kurczaka rozłożone na cały tydzień) używane do nauki. To dla niego nagroda najwyższej rangi (nieważne, czy gotowana, czy surowa) i dzięki temu możemy świetnie pracować w każdych warunkach.

W związku z tym mam pytanie: czy mogę gotować to mięso, zanim mu je podam?

Z jednej strony jest to po prostu wygodniejsze, bo surowe mięso lepi się do rąk i do woreczka, więc na zewnątrz jest z tym trochę zachodu...

Z drugiej strony, mój pies ma wrażliwe jelita i po zbyt dużej ilości surowego mięsa ma biegunkę.

Jak to właściwie jest? Czy mogę nadal trochę podgotowywać kurczaka przed podaniem (5 minut w wodzie bez soli) bez ryzyka, że zniszczę mu florę jelitową?

Czy może powinnam trzymać się tylko suszonego i/lub surowego kurczaka?

Dla informacji – Loup ma 8 miesięcy (nie wiem, czy to coś zmienia).

Dzięki!

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

39 odpowiedzi
Sortuj według:
  • Bobkat
    Bobkat Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć Doudou

    Właściwie to po prostu zamierzam zmniejszyć porcje.

    Bo im dalej w las, tym więcej jej nakładałam – to w sumie działa tak samo jak u nas. Zaleca się jedzenie z małych talerzy, bo jak widzisz pełny talerz, to myślisz sobie: „ok, jest w porządku”.

    Pies ma to oczywiście gdzieś, ale dla osoby, która odmierza porcje – czyli w tym przypadku dla mnie (lol) – ma to znaczenie.

    No i jak nakładałam jedzenie do miski, to czułam się jakoś tak skąpo, a trzeba przyznać, że miskę ma całkiem sporą (myślałam, że Menza będzie wielkości „normalnego” Pei). Będę musiała jej kupić mniejszą, żeby moja psychika miała spokój, że dostaje tyle, ile trzeba.

    Jeśli chodzi o mięsne kości, mięso i podroby, to porcja czystego mięsa jest u nas nieco większa niż kości, nie jest to takie typowe pół na pół. Myślę, że dziennie zjadała nawet ponad 500 g, więc wrócę do 470 g na dobę. I tak wydaje mi się, że to wciąż dość hojnie, bo kalkulator dawki pokazuje 410 g, ale będziemy schodzić z porcjami stopniowo, żeby nie czuła nagłego głodu.

    A poza tym, no cóż, radzimy sobie w tym okresie jak możemy. Bawimy się w zapasy, skoki, próbuję ją nauczyć komendy „poproś”. Robimy też zabawy w tropienie w domu.

    Nie ma co mieć wyrzutów sumienia, widząc jak psiak sobie smacznie kima. Myślę, że czasem nakładamy na siebie zbyt dużą presję, żeby pupil był ciągle czymś zajęty, a to przecież niemożliwe.

    Przetłumaczony francuski
    Doudou229
    Doudou229 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć Kainate

    Dzięki, już czytałam, czekam z niecierpliwością na rozwój sytuacji 😁 ..

    co do wartości odżywczych mięsa i podrobów .. Z tym jego kalkulatorem ..

    bardzo podoba mi się to podejście (jest dość bliskie mojemu)

    odnośnie olejów i ryb (brakuje tam paru elementów i rodzajów olejów ..)

    tak, jeśli chodzi o okresy przejściowe (też wolę to dostosowywać w dłuższym czasie ..)

    Do później

    Cześć Bobkat

    w sprawie Menzy, daj mi znać, co chciałabyś dodać albo przeliczyć, żeby coś uciąć (ograniczyć), proszę ..

    u nas z Oxane jest teraz tak samo, mniej się ruszamy ..

    odstawiłam co nieco (małe smaczki i niektóre owoce daję z umiarem)

    buziaki

    Przetłumaczony francuski
    C
    Caroline-eg Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Doudou229. Dlaczego ludzie trzymają się BARF-a? Z tego samego powodu, dla którego ja przez prawie 3 miesiące pozwalałam mojemu psu cierpieć, myśląc, że to w końcu minie i że słuchając rad „ekspertów”, wszystko będzie dobrze. Byłam tak zafiksowana na ideologii BARF, że nie widziałam, że mój pies przez to choruje – a to nie była zwykła biegunka. Przypomina mi to niedawny filmik Gaëlle Garcii Diaz, w którym mówiła, że trzymała psa na BARF-ie ponad rok, wydała ponad 4300 zł na weterynarza, a ostatecznie i tak skończyło się na karmie. W tym samym czasie sama też mocno siedziałam w ideologii weganizmu, co dla niektórych może brzmieć sprzecznie, ale dla mnie miało wtedy sens, mimo że weganizm akurat mojemu zdrowiu nigdy nie zaszkodził. Dziś nie trzymam się już ani jednego, ani drugiego, choć w sumie uważam, że u psów porcja mięsa w diecie powinna wynosić minimum 50%. Jeśli chodzi o mnie, to od 7 lat nie jem ani mięsa, ani ryb. Ale to moje życie prywatne, zdrowie moje i mojego psa, moje osobiste przekonania – a reszta niech robi, co chce.
    Przetłumaczony francuski
    C
    Caroline-eg Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Nie rozumiem, co w tym dziwnego, że niektóre psy mogą nie trawić dużej ilości surowego mięsa, skoro w niektórych regionach psy nie jadły go od wieków. I tak jak wspomniałem, jest też problem tłuszczów, które w surowym mięsie są „stałe”, a niektóre psy mają nietolerancje wynikające po prostu z ewolucji w przyswajaniu tłuszczów – a już zwłaszcza jeśli mówimy o zwierzętach hodowlanych.

    Każdy karmi tak, jak jego psu pasuje, i tego się trzymam. Nie można robić niczego z samego przekonania, trzeba po prostu patrzeć na swojego psa. Kiedyś sam bardzo chciałem, żeby mój pies trawił BARF. To, że pies ma luźniejszą kupę – ok. Ale jeśli pies płacze całą noc, bo musi wychodzić co 2 godziny i załatwia się samą wodą, to znaczy, że coś jest nie tak. Szczególnie jeśli trwa to kilka dni albo wraca falami w ciągu miesiąca.

    Nie jestem typem ideowca, który uważa, że musi być tak i koniec. I że jak coś nie wychodzi, to na pewno zawsze wina człowieka. Obracam się w środowisku, w którym ta „głośna mniejszość” tak właśnie rezonuje, i szczerze mówiąc, niespecjalnie mnie to przekonuje. Moje postrzeganie świata nie jest prawdą objawioną, z żadnej ze stron.

    Dziś mam do BARF-u znacznie mniej zapału niż kiedyś. Nadal nie jestem przekonany do karm z marketu ani do cukrów prostych typu ludzkie ciastka. Ale jeśli pies dobrze trawi to, co je, jest szczęśliwy i właściciel ma dzięki temu spokojną głowę, to ja nie będę niczego kwestionować, wręcz przeciwnie. Nie powiem, że nigdy mi się to nie zdarzyło, ale czas i doświadczenie nauczyły mnie, żeby tak nie postępować – bez względu na to, czy to uderza w czyjeś osobiste przekonania, czy nie.

    Przetłumaczony francuski
    C
    Caroline-eg Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dla mnie warto by było odejść od tego postrzegania, że BARF to jedyne „naturalne” rozwiązanie. Jasne, jest to bardziej naturalne niż chrupki, ale niekoniecznie musi to być jedyna właściwa dieta biologiczna dla psa. Tak jak wspomniał Nordic Attitude, psy kiedyś jadły głównie resztki ze stołu, a ludzie sami nie wahali się zjeść mięsa, które było już lekko „niepierwszej świeżości”.

    Psy karmiono głównie gotowanym jedzeniem i to w sposób znacznie bardziej urozmaicony niż przy BARF-ie. Jaki człowiek 1000 lat temu dawałby psu 80% surowego mięsa, poza ludźmi z dalekiej północy? Myślę, że niewielu. To trochę tak, jakby mówić, że Azjaci mają jakiś problem, bo większość z nich nie toleruje laktozy.

    Dzisiaj zwierzęta hodowlane są bardzo dalekie od bycia w 100% zdrowymi – te wszystkie antybiotyki, pestycydy, które zjadają, ekstremalne przybieranie na masie... Przyznam szczerze, że o ile kogoś nie stać na przejście całkowicie na produkty bio (a i tak nie ma pewności), to nie jestem już taką entuzjastką podawania surowego mięsa. Wszystkie afery, które co chwilę wybuchają, dotyczą właśnie konsumpcji mięsa z chowu, legalnego czy nie, a gotowanie zabija przecież dużą część bakterii. Poza tym nie każdy pies ma naturę łowcy dzikiej zwierzyny. Uważam, że dzisiejsze mięso hodowlane nie jest wolne od ryzyka jakiejś epidemii nawet w najczystszych gospodarstwach, więc wolę je ugotować. To nie było moje przekonanie 5 lat temu, ale tak uważam teraz.

    Kainate, w tamtym czasie codziennie siedziałam na forach i za każdym razem słyszałam to samo: „problemem nie jest twój pies, tylko ty, bo źle robisz przejście na nową dietę”. Szczerze, nasłuchałam się tego wystarczająco i zbyt mocno zaryzykowałam życiem mojego psa, żeby powtarzać to doświadczenie. Osobą, która przekonała mnie do rzucenia BARF-a, wcale nie była fanka suchej karmy, tylko inna „barfowiczka”. Powiedziała mi wtedy, że nie udziela się w tym środowisku właśnie przez to podejście – zmuszanie ludzi do kolejnych 36 prób, podczas gdy pies, który na chrupkach czuł się dobrze, od dwóch tygodni ma biegunkę.

    Mój pies je w sumie wszystko (zwłaszcza jak moja mama go dokarmia), dostaje chrupki o różnych „smakach”, domowe jedzenie, brzegi od pizzy itp. i to bez żadnych okresów przejściowych – z wyjątkiem surowego mięsa. Czy to mu przeszkadza w byciu szczęśliwym i zdrowym? Nie. A jeśli jedyną rzeczą, która pozwala twojemu psu zachować zdrowie, jest trzymanie się konkretnej karmy, to samo w sobie nie jest to żadną tragedią. Lepiej tak, niż mieć chorego psa. Nawet jeśli twój pies trawi tylko Friskies, to ta karma nie zabije go z dnia na dzień, nawet jeśli nie jest najlepsza na świecie. Natomiast przewlekła biegunka – jak najbardziej tak. W końcu ludzie też przez całe życie nabawiają się różnych alergii i nietolerancji.

    Przetłumaczony francuski
    Bobkat
    Bobkat Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć

    Zajrzałem na stronę polecaną przez Kainate

    Uważam, że jest bardzo fajna i wszystko jest tam przejrzyście wyjaśnione, faktycznie mają takie bardziej elastyczne podejście.

    Przejrzałem kilka działów, na przykład te o potrzebnych witaminach – są super ciekawe. Dzięki temu będę mógł lepiej uzupełnić miskę mojej suni o konkretne witaminy i minerały

    Jeśli chodzi o BARF, to chyba trochę przesadziłem z porcjami i muszę je nieco zmniejszyć. Mam wrażenie, że ostatnio jej się trochę przytyło – no tak, przez tę kwarantannę niby wychodzę z nią dalej 4 razy dziennie, ale na krócej. Nawet trochę z nią biegam, chociaż bez szału, bo kręgosłup daje mi znać, że czas przystopować... Myślę jednak, że muszę też „skalibrować”... własne oko, bo po jakimś czasie zacząłem dawać jedzenie na oko. Często łapię się na tym, że myślę: „oj, mało tego jakoś, dorzucę jeszcze kawałeczek tu i tam”, no i trzeba z tym teraz wyluzować

    Dzięki wielkie Kainate za podrzucenie tej stronki, jest naprawdę interesująca :)

    Przetłumaczony francuski
    Kainate
    Kainate Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    @Doudou229 i inni, których interesuje temat BARF-a (przepraszam Furania, że się tak wcinam, skoro dyskusja poszła w tę stronę, ale wiem, że to nie był główny temat posta ^^)

    Właśnie dzisiaj trafiłam na tę stronę i chciałam się nią z wami podzielić (chociaż może już ją znacie!) https://www.nutrition-canine.fr/

    Jest jeszcze w budowie, ale wydaje się całkiem ciekawa, bo jest znacznie mniej dogmatyczna niż większość stron o BARF-ie. Może pomoże to trochę uspokoić „napięcia” wokół niektórych tematów, takich jak chociażby równowaga żywieniowa.

    Ma całkiem niezłe źródła i stara się dopasować dawkę BARF-a do zaleceń żywieniowych, nie wahając się przy tym dodawać różnych dodatków, takich jak płatki owsiane, warzywa itp.

    I właśnie tam jest mowa o tej słynnej zmianie diety, czyli o tym, jak przyzwyczaić psa do trawienia surowego mięsa. Autor ostrzega przed typowymi poradami o gwałtownym przejściu na BARF i bierze pod uwagę fakt, że niektóre psy po prostu słabo trawią surowe mięso. Proponowany schemat polega na tym, by zacząć od gotowanego mięsa i stopniowo skracać czas obróbki cieplnej.

    https://www.nutrition-canine.fr/la-transition/

    Przetłumaczony francuski
    Doudou229
    Doudou229 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć Kainate 🙂

    Dzięki

    „Jeśli zdecydowałam się karmić moje psy głównie BARF-em, to z chęci robienia tego „samodzielnie” (zarówno dla mnie, jak i dla moich psów: wolę przygotowywać posiłki sama niż kupować gotowce, bo mam małe zaufanie do przemysłu spożywczego). To jedyna dieta, jaką znalazłam, która jest stosunkowo prosta w realizacji i pozwala uniknąć dodawania suplementów witaminowo-wapniowych (wszystkie przepisy na „jedzenie domowe”, które znalazłam, wymagały takich dodatków, co kłóciło się z moją potrzebą robienia wszystkiego samemu). Do tego mamy już spore doświadczenie w tym temacie – jest coraz więcej osób, które karmiły psy BARF-em przez całe ich życie i mogą to potwierdzić. Moje doświadczenia są całkowicie pozytywne, więc przy tym zostałam, choć nie widzę problemu, żeby od czasu do czasu podać suchą karmę, zboża itp.”

    „Jestem przekonana, że wiele psów dostaje dożywotnią łatkę „psa z wrażliwym układem pokarmowym” i są skazane wyłącznie na suchą karmę bez żadnych dodatków (znam mnóstwo takich przypadków) tylko dlatego, że nie wiemy, jak odpowiednio wprowadzić urozmaicenie do ich diety”.

    Dokładnie... Mam te same przekonania...

    @ Caroline -eg

    Najlepsza dieta to taka, która przede wszystkim służy naszym zwierzakom. Mój pies zawsze najlepiej trawił mięso typu dziczyzna z ziemniakami lub ryżem. Zostaje więc przy takiej karmie, zmieniając tylko rodzaj dziczyzny. Mięso stanowi około 50-60%. Jeśli pies dobrze trawi BARF lub RAW, to świetnie, ale nie można z tego robić absolutnej reguły dla każdego.

    Tak, każdy pies jest inny, też tak uważam...

    moje suczki nigdy nie tolerowały dobrze suchej karmy (tryskające biegunki, nieżyty żołądka, wymioty, gazy, nowotwory, alergie)

    Jedzenie domowe sprawdziło się u jednej (dożyła 16,5 roku), a u Volki wcale (zapalenie trzustki)

    Surowizna rozwiązała problem.

    „A właściciele i tak zostali przy BARF-ie, starannie ukrywając pojawiające się problemy”.

    Ludzie, którzy nie dbają o swoje psy, oczywiście się zdarzają...

    ale po co mieliby ukrywać problemy swojego psa, jaki mieliby w tym interes?

    No chyba że są sprzedawcami gotowego BARF-a???

    Mogę cię zapewnić, że nie wszyscy „barfiarze” to fanatycy! Jeśli chodzi o ideologię.

    albo mitomani...

    ci, których znam, to właściciele tacy jak my... którzy kochają swoje psy tak samo mocno...

    👎

    Przetłumaczony francuski
    Kainate
    Kainate Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    @Caroline-Eg

    „Moim błędem było to, że nie odpuściłam już pierwszego dnia. Bo nie ma mowy o żadnym postępie czy czymś w tym stylu, gdy dajesz trzy kawałki surowego mięsa, a Twój pies choruje przez całą noc. Nie ma sensu dalej próbować. Dobrostan psa jest ważniejszy niż własne przekonania”.

    Z ciekawości, czy próbowałaś wtedy zrobić bardzo powolne przejście z gotowanego mięsa (które Twój pies toleruje, bo o ile dobrze zrozumiałam, jest obecnie na jedzeniu domowym) na surowe?

    Tak jak pisałam wcześniej, w przypadku Basile’a nie robiłam rzeczy w sposób konwencjonalny – on też nie tolerował nagłego wprowadzenia surowizny (miał straszne biegunki, a mówimy o dwumiesięcznym szczeniaku, więc nie mogłam zbytnio igrać z ogniem).

    Mówiąc dokładniej, przez 1-2 miesiące robiłam bardzo powolne przejście (mieszając jedzenie w misce): najpierw z suchej karmy na dobrej jakości puszki (które odpowiadają mniej więcej „domowemu jedzeniu w puszce”), potem z puszek na dietę domową opartą na białym mięsie i ryżu. Następnie bardzo powoli, przez kilka tygodni, skracałam czas gotowania mięsa, zmniejszałam ilość zbóż i warzyw, aż w końcu wprowadziłam kości. Gdy już do tego doszliśmy, mogłam bez problemu i szybko włączyć całą resztę (inne rodzaje mięsa, ryby, podroby) bez żadnego okresu przejściowego. Wygląda na to, że jego układ pokarmowy został w końcu „wytrenowany”, choć nie wiem dokładnie, jakie konkretne zmiany zaszły na tym poziomie.

    Dla Ciebie to przejście na BARF było jak walka między „dobrostanem psa a własnymi przekonaniami”, bo w Twoim przypadku skończyło się porażką.

    U mnie, choć początki były trudne, finał był super, więc była to po prostu wygrana na obu polach.

    Zastanawia mnie to, że na ten moment nic nie dowodzi, by nasze dwa psy jakoś fundamentalnie się od siebie różniły. To znaczy, nie można tego wykluczyć (może jeden wytwarza więcej jakiegoś enzymu niż drugi, coś w tym stylu), ale to wcale nie jest pewne. Równie dobrze może to być kwestia nabytej mikrobioty – na przykład to, w jaki sposób wprowadziliśmy nową dietę, mogło doprowadzić do zupełnie innych efektów.

    Szkoda, że kwestia „urozmaicania diety” nie jest u psów lepiej przebadana.

    Jestem przekonana, że mnóstwo psów dostaje dożywotnią łatkę „psa z wrażliwym żołądkiem” i są skazane na suchą karmę bez żadnych dodatków (znam mnóstwo takich przypadków) tylko dlatego, że nie wiemy, jak poprawnie to urozmaicanie wprowadzać.

    Przetłumaczony francuski
    C
    Caroline-eg Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Biegunka biegunce nierówna. Ale kiedy twój pies od trzech dni budzi cię w środku nocy co dwie godziny, wali wodnistą kupę za kupą, słania się na nogach i odmawia jedzenia, to nie ma co kombinować. I tu właśnie pojawia się problem: starcie ideologii z rozsądkiem. Byłam święcie przekonana, że BARF to dla niego najlepsze wyjście, ale się myliłam. Trwało to trzy miesiące, z mniejszymi lub większymi kryzysami. Nie panikuję przy lada luźniejszej kupie, ale patrzeć, jak własny pies marnieje w oczach i po prostu cierpi – to nie jest tego warte.

    Wtedy szukałam porad wszędzie, na wszystkich możliwych forach o BARFie. Wszyscy namawiali mnie, żeby się nie poddawać, a ja dałam się zaślepić i mój pies o mało nie przypłacił tego życiem. Krótko mówiąc: jak Iago choruje, to na całego. Na co dzień to pies w świetnej formie, bez żadnych problemów zdrowotnych, radosny i pełen życia. Moim błędem było to, że nie odpuściłam już pierwszego dnia. Bo tu nie było mowy o żadnej poprawie czy adaptacji, skoro dajesz trzy kawałki surowego mięsa, a pies potem choruje przez całą noc. Nie ma sensu dalej próbować. Dobro psa musi być ważniejsze niż nasze osobiste przekonania.

    Dzisiaj mój pies trawi właściwie wszystko (jestem wege, więc nie dostaje właściwie żadnych resztek ze stołu, poza jakimś brzegiem od pizzy czy kawałkiem sera), ale surowe mięso to nie jest kwestia tego, że mu „nie wchodzi” – ono go po prostu wykańcza. Wiem, że u niektórych ras północnych, jak lundehund, często pojawia się problem limfangiektazji przez złe przyswajanie tłuszczów. Te psy nie mogą jeść byle czego, a już na pewno nie BARFa, bo grozi to śmiercią. To nie są żarty i biorąc pod uwagę bliskie pochodzenie tych ras, nie zdziwiłabym się, gdyby swedish vallhund też miał ten problem.

    Przetłumaczony francuski
  • 10 komentarzy na temat 39

    Wyświetl więcej
  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post