Cześć,
Temat żywienia psów to w Google prawdziwa „dżungla”. Słyszałam opinie, że gotowane mięso niszczy florę bakteryjną jelit u psa. Inni z kolei twierdzą, że ryzyko pasożytów w surowym mięsie jest zbyt duże i koniecznie trzeba je gotować...
Już sama nie wiem, co o tym myśleć.
Wyjaśnię dokładniej: mięso, które daję Loupowi, nie jest jego głównym posiłkiem. To tylko małe ilości (2 piersi z kurczaka rozłożone na cały tydzień) używane do nauki. To dla niego nagroda najwyższej rangi (nieważne, czy gotowana, czy surowa) i dzięki temu możemy świetnie pracować w każdych warunkach.
W związku z tym mam pytanie: czy mogę gotować to mięso, zanim mu je podam?
Z jednej strony jest to po prostu wygodniejsze, bo surowe mięso lepi się do rąk i do woreczka, więc na zewnątrz jest z tym trochę zachodu...
Z drugiej strony, mój pies ma wrażliwe jelita i po zbyt dużej ilości surowego mięsa ma biegunkę.
Jak to właściwie jest? Czy mogę nadal trochę podgotowywać kurczaka przed podaniem (5 minut w wodzie bez soli) bez ryzyka, że zniszczę mu florę jelitową?
Czy może powinnam trzymać się tylko suszonego i/lub surowego kurczaka?
Dla informacji – Loup ma 8 miesięcy (nie wiem, czy to coś zmienia).
Dzięki!