Cześć wszystkim,
Jestem w dość niepokojącej sytuacji i chciałabym poznać Wasze opinie, zwłaszcza jeśli są tu jacyś specjaliści.
Mój pies za miesiąc kończy 9 lat, jest z nami od zawsze i właściwie nigdy nie miał problemów ze zdrowiem. Wszystko zaczęło się jednak na początku marca, kiedy zauważyłam, że pies ma ranną prawą łapę między „palcami” – krwawiło i wdała się infekcja. Poszłam do weterynarza, który wyjaśnił mi, że to guzek (rodzaj narośli), który zrobił się po lekkim skaleczeniu. Pies dostał antybiotyk i kortyzon na tydzień. Tydzień później wróciłam do lecznicy i weterynarz powiedziała mi, że teraz trzeba czekać i że to samo zniknie z czasem. I kiedy wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze, zauważyłam u mojego psa dużą gulę, prawie wielkości pomarańczy, na prawym barku – czyli na tej samej łapie, co tamten guzek. Znowu poszłam to skonsultować i usłyszałam, że przyczyn może być kilka: nowotwór, ropień, krwiak, węzeł chłonny itp. Pies znowu dostał kortyzon i po tygodniu, według lekarza, nastąpiła lekka poprawa, ale ja szczerze mówiąc nie widzę żadnej różnicy. Co więcej, przeglądając stare zdjęcia w telefonie, dotarło do mnie, że ta gula była już widoczna tydzień po tym, jak znalazłam ten pierwszy guzek, czyli na samym początku marca.
Dajcie znać, co o tym myślicie. Czy ktoś z Was miał podobny przypadek? Może są tu jacyś weterynarze, którzy mogliby mi coś podpowiedzieć?
Z góry dziękuję za pomoc.