Cześć wszystkim!
Mam półtorarocznego owczarka australijskiego. Od małego ma problemy behawioralne – na początku myślałam, że te oznaki agresji to przejawy dominacji, ale z czasem szybko zrozumiałam, że mój pies jest reaktywny przez bardzo silny lęk. Boi się wszystkiego: obcych, nowych sytuacji, a przede wszystkim nie pozwala przy sobie nic zrobić. Na przykład u weta jest istne piekło – warczy i gdyby nie kaganiec, to nawet nie chcę sobie wyobrażać, co by było... To samo dzieje się, gdy próbuję mu obciąć pazury czy go wykąpać, co zresztą nigdy mi się jeszcze nie udało. Pracuję z behawiorystą, ale pozytywne wzmocnienie i odczulanie nic nie dały. A przy tym dla rodziny i znajomych to prawdziwy skarb... Jest bardzo posłuszny i kochany. Na wybiegu dla psów też jest super, bardzo towarzyski wobec innych psiaków.
Ostatnio behawiorysta i weterynarz powiedzieli mi, że mój pies cierpi na fobie lękowe – boi się tak bardzo, że nie potrafi nad sobą panować i w takich sytuacjach może ugryźć... Zasugerowali mi więc wprowadzenie fluoksetyny, a potem dalszą terapię behawioralną. Co o tym sądzicie? Chciałabym poznać wasze doświadczenia, żeby się trochę uspokoić, zanim zaczniemy leczenie. Zrobię wszystko, żeby mój pies miał godne i spokojne życie.
Dzięki!