Gdzie znajdę tego przepięknego psa?

C
Cimino33 Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Hej wszystkim, dzień dobry lub dobry wieczór, szukam konkretnego typu psa, którego wcześniej nigdy nigdzie nie widziałem. Z moich poszukiwań wynika, że to może być American Pit Bull Terrier w typie "black panther". Wrzucam fotki, żebyście wiedzieli, o co dokładnie mi chodzi.

Czy to jest właściwa nazwa tej rasy?

Gdzie mógłbym znaleźć takiego psiaka?

Z góry wielkie dzięki za każdą pomoc..

Gdzie znajdę tego przepięknego psa?

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

107 odpowiedzi
Sortuj według:
  • Pokaż poprzednie komentarze
  • A
    American bully's king Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Dzień dobry. Nieważne, czy ten pies to pitbull w jakimkolwiek typie, we Francji i tak byłby zakazany. Black Panther nie ma takiej budowy, ma dłuższą kufę i mniej masywną czaszkę... Zresztą nie patrzcie tylko na wygląd, trzeba też wziąć pod uwagę zachowanie... W USA regularnie wypuszczają na rynek rasy i krzyżówki oparte wyłącznie na budowie ciała. Te psy nie mają żadnej wartości użytkowej, mają po prostu robić większe wrażenie niż pies sąsiada. Jako miłośnicy psów wybierajcie rasy uznane, sprawdzone i przede wszystkim o ustabilizowanym wyglądzie oraz ogólnym charakterze. Z kolei to, co piszesz, to bzdury – żaden pies nie jest zakazany na terenie Francji. Do tego ta rasa jest jak najbardziej uznana, to American Bully (prawdopodobnie w typie XL). Chodzi tu po prostu o bardzo rzadki kolor u tej rasy, więc zdobycie takiego psa jest praktycznie niemożliwe.
    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    W sumie to ten Prague to „co” to właściwie jest??? Taki łagodniejszy Bully XXL, kolejna amerykańska rasa? Bo szczerze mówiąc, w ogóle nie kojarzy mi się z Bully, nawet tymi XXL, które czasem widuje się w internecie... Mam taką samą słabość do molosów i dużych psów jak @Mel1. A ich opinia? Cóż, szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie to. Od ponad 15 lat pasjonuję się dobermanami i jeśli kiedyś wahałam się, czy go wziąć, to tylko dlatego, że bałam się, że trafi mi się ten agresywny pies, o którym wszyscy dookoła opowiadali. Bo podobnie jak @Mel1, nie szukałam negatywnego wizerunku rasy, ale psa opanowanego i stabilnego, tak jak opisywali go hodowcy i prawdziwi pasjonaci. I to był strzał w dziesiątkę! Przekonałam do tej rasy już sporo osób 😁 Oczywiście najpierw był zachwyt wyglądem... potem człowiek dowiaduje się o charakterze i bingo, to jest to. Przyznam, że teraz może już rzadziej, ale nigdy nie żałowałam, że wybrałam tę rasę zamiast tych, które są bardziej „na topie”. Bo Dobek swoje złote lata miał w latach 70. i 80. Wtedy mnie nawet na świecie nie było 😳. W Bully najbardziej przeszkadza mi to, że zostały stworzone wyłącznie dla wyglądu. Mam kolegę, który ma sukę XL, swoją drogą bardzo ładną, ale sam przyznał: to pies, którego bierzesz, żeby się pokazać, nie mając przy tym problemów z przepisami dotyczącymi ras agresywnych. Czy Staffik staje się „passe”, podczas gdy hodowcy dwoją się i troją, żeby wypuszczać psy stabilne behawioralnie i o budowie, która nie niszczy im zdrowia? Można się nad tym zastanawiać. Wierzę, że są pasjonaci (jak tutaj @Draugen ze swoim Sethem), ale co z całą resztą nabywców...
    Przetłumaczony francuski
    Twinklestar
    Twinklestar Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Tak w ramach anegdoty... Mam amstaffkę (do której kompletnie nie pasuję, bo nie wyglądam ani trochę groźnie, a ona ma przesłodkie imię i śmiga w obroży w kwiatuszki – przynajmniej jak jej ją założę). Początkowo marzył mi się mały piesek, w typie chihuahua, szpica albo jamnika... taki słodziak, którego można wszędzie ze sobą zabrać, kupować mu urocze obroże, uczyć sztuczek, bawić się i poznawać innych właścicieli... no cóż, życie mocno zweryfikowało moje plany. Wcale nie cieszy mnie posiadanie psa, który „budzi strach”, bo bywa to naprawdę męczące. Ciągle prowokuje to te same pytania (czy to pitbull? czy jest groźna? dlaczego jest w kagańcu?), a czasem nawet otwarte konflikty. Serio, nie spodziewałam się, że jakiś stary głupek każe mi więcej nie przychodzić do jego dzielnicy z psem, albo że ludzie będą rzucać pod moim adresem chamskie uwagi – oczywiście z bezpiecznej odległości.

    Posiadanie psa, który budzi respekt, to nie jest taka błaha sprawa (zwłaszcza że moja w kategorii „groźnych psów” jest chyba najmniej groźna na świecie x)). Dlatego dzisiaj czuję ulgę, że sąsiedzi już się do niej przyzwyczaili, rzadziej się na nas gapią i mniej komentują, a częściej zdarzają się jakieś pozytywne rozmowy.

    I jeszcze taki mały bonus... Czekałam na mojego partnera, który musiał coś szybko załatwić, siedziałam więc sobie niedaleko małego marketu z Dolly, która grzecznie czekała obok mnie. Podchodzi jakaś kobieta i pyta, czy to amstaff... Potwierdzam, a ona z całą swoją „klasą” wypala, że amstaffy to prawdziwe psy dla twardzieli, a nie to co te staffiki, które są dla ciot. Serio? Ewidentnie nie przyjrzała się zbyt uważnie osobie na drugim końcu smyczy... ;p

    Przetłumaczony francuski
    L
    Liliminette Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć

    To są zdjęcia, które wyskakują w Google, jak wpiszesz „cane corso”

    Ten pies jest większy od pitbulla

    Przetłumaczony francuski
    Kainate
    Kainate Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Ale w takim razie nie lepiej powiedzieć, że lubisz psy w typie molosa, a nie „psy, które budzą lęk”, co?

    Jeśli to tylko kwestia estetyki, to znaczy, że i tak wziąłbyś Odyna czy swojego poprzedniego dogo, nawet gdyby to były rasy kojarzone super pozytywnie dzięki bajkom dla dzieci czy innym filmom, w których grały główne role.

    Żałuję właśnie tego, że mnóstwo osób, które decydują się na „groźne” psy, tak naprawdę przywiązuje się do tego negatywnego wizerunku, jaki bije od ich psa (mimo że niby na to narzekają), a nie do wyglądu, charakteru czy innych praktycznych cech. I mają zresztą tendencję do zmiany ulubionej rasy, kiedy tylko ten wizerunek zaczyna się zmieniać.

    O ile rozumiem, że można szukać psa, który budzi pozytywne skojarzenia u ludzi i zmienić zdanie, jeśli ten odbiór się pogarsza, o tyle w drugą stronę? No nie wiem.

    Widać wyraźnie, że to wszystko przychodzi i odchodzi wraz z modą.

    To mi przypomina faceta z wybiegu, który mówił: „kiedyś lubiłem staffiki, ale teraz to się robi piesek dla laluni”. No spoko... (fakt, u nas to się stało nowym chihuahua, no ale... i co z tego?)

    W przypadku tych „kręconych” u mnie był to przede wszystkim wybór praktyczny (brak linienia, pies hipoalergiczny), a nie kwestia estetyki, choć w końcu ten ich look polubiłam. Nie jestem pewna, czy zdecydowałabym się na taki typ psa, gdyby nie kwestia gubienia sierści.

    Przetłumaczony francuski
    M
    Mel1 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    @Kainate, kiedy piszę pies, który „budzi grozę”, to tylko taki skrót myślowy. Wcale nie chodzi o to, że chcę straszyć ludzi swoim psem! ;)

    Po prostu podoba mi się wygląd takich psów.

    Zresztą Odin wcale nie jest straszny! Z tą jego poczciwą mordką ludzie wcale się go nie boją.

    Ale fakt, nie miałem jak go zsocjalizować, bo faktycznie właściciele małych piesków czują przed nim lęk. I bądźmy szczerzy, przy Odinie 90% psów, które mijamy, to maluchy.

    To też dlatego, że w moim mieście nie ma żadnego parku ani miejsca, gdzie można by puścić psy luzem itd...

    Po prostu lubię tę estetykę i to, jak te psy się prezentują. Gdybym miał takiego psa, to nie po to, żeby terroryzować okolicę, ale dlatego, że uważam je za bardzo ładne! I nie jest to kwestia mody, po prostu od zawsze takie mi się podobały.

    Tak samo jak Ty lubisz te kręcone! ;).

    Ja pewnie nigdy nie zdecydowałbym się na takiego z kręconą sierścią, chyba że przez przypadek. To po prostu kwestia gustu.

    Przetłumaczony francuski
    B
    Bangdji Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Osobiście nie mam żadnych uprzedzeń do żadnej rasy. Kiedy widzę na chodniku dużego psa, nie przechodzę na drugą stronę ani go nie unikam. Robię to tylko wtedy, gdy pies wygląda na agresywnego, i dotyczy to każdego rozmiaru czy typu psa. To bardzo dobre dla Padjy, że może poznawać psy o różnej wielkości i budowie. W czasach, gdy mieszkałam z Gypsie w mieście (gdzie było więcej psów, a Gypsie była bardzo towarzyska), każdy napotkany pies był dobrym kumplem do zabawy. Uprzedzenia mam jedynie do właścicieli, którzy biorą konkretne rasy tylko po to, żeby zrobić z nich agresywne psy. Ale to tyczy się tak samo maliniaków, jak i każdej innej rasy. Oczywiście jako właścicielka mam swoje preferencje co do psa, z którym dzielę życie. Mało mnie obchodzi, czy pies wygląda słodko, czy budzi w ludziach lęk, czy są wobec niego obojętni. Po prostu lubię psy o dobrych proporcjach, bez żadnych ekstremalnych cech budowy (tzw. overtyping), które mogłyby negatywnie wpływać na ich zdrowie. Takie w sam raz do mocnego przytulenia, ale też na tyle nieduże, żebym nie miała problemu z opanowaniem ich siły, gdyby zaszła taka potrzeba. Ubolewam jednak nad modami na takie psy jak Emla – w tym sensie, że podobnie jak wcześniej w przypadku borderów, maliniaków i innych ras, ludzie biorą je bez znajomości ich potrzeb, tylko dlatego, że „są takie śliczne”. Nie podoba mi się też selekcja w niektórych hodowlach, która promuje przesadne cechy (zbyt spłaszczone pyszczki prowadzące do problemów z oddychaniem, za szerokie klatki piersiowe uniemożliwiające swobodne bieganie, nieproporcjonalna masa mięśniowa, przez którą pies szybko się męczy itp.) czy wady genetyczne u innych ras (np. głuchota). Wszystko, co nie wpisuje się w te szkodliwe kategorie, jest dla mnie w porządku – nieważne, jak pies jest potężny czy jak wygląda. Psy są we wszystkich kształtach i kolorach i to jest super. Nigdy nie kupiłam psa z hodowli, ale gdybym to zrobiła, to pierwszą rzeczą, za którą chciałabym zapłacić, jest dobre zdrowie genetyczne (pomijając choroby nabyte). To gwarancja posiadania zdrowego psa w porównaniu do mieszańca o niepewnej genetyce. To powinien być priorytet w selekcji ras i dla mnie to najważniejsza kwestia. Nie potrzebuję psa, który będzie mógł biegać na pełnych obrotach tylko do drugiego roku życia, w wieku pięciu lat będzie ledwo powłóczyć nogami, a zdechnie w wieku ośmiu lat. Nie chcę patrzeć, jak mój przyjaciel przez całe życie męczy się przy każdym oddechu – a przecież swobodne oddychanie to podstawowe prawo każdej żywej istoty (mam tu na myśli np. niektóre skrajnie przerasowione buldogi). Za coś takiego na pewno bym nie zapłaciła. Poza tym pies to pies. O gustach się nie dyskutuje, każdemu podoba się co innego i bardzo dobrze. Jeśli idę przez miasto i widzę agresywnego chihuahua, przechodzę na drugą stronę. Jeśli widzę dużego, spokojnego miśka, to po co miałabym to robić? W każdym przypadku, niezależnie od wielkości czy rasy, zawsze pytam właściciela, czy pies jest łagodny, żeby mój psiak mógł bezpiecznie poznać nowego kumpla.
    Przetłumaczony francuski
    M
    Mel1 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    @Emla, tak, jak ktoś nazywa swoją hodowlę „designer”, to brzmi to dość podejrzanie... Ale chodziło mi raczej o ogół, a nie tylko o psy z tej konkretnej hodowli. Można kochać i mieć psa, który „budzi grozę”, a jednocześnie dbać o niego jak należy. Te dwie rzeczy wcale się nie wykluczają.

    Jasne, zawsze znajdą się jacyś napakowani szpanerzy, którzy będą robić to samo ze swoimi psami i wrzucać fotki na FB. Ale czy to jest większość właścicieli takich psów? Nie sądzę, ale ta garstka, o której robi się głośno, psuje opinię całej reszcie.

    W każdym razie zgadzam się – jestem przeciwko hipertypom.

    Przetłumaczony francuski
    Kainate
    Kainate Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    @Emla

    Tak, to całkiem poważna sprawa, co się teraz dzieje z bully... Zwłaszcza te odmiany „pocket” i „extreme”, które często są totalnie zdeformowane i nie są w stanie normalnie się poruszać.

    W okolicy jest teraz prawdziwy wysyp bully... domyślam się, że to dlatego, że pozwala to mieć psa, który „budzi grozę”, a jednocześnie pozwala uniknąć oficjalnej listy ras agresywnych.

    I niestety, wraz z tą modą idzie wyścig o to, kto będzie miał najbardziej umięśnionego bully, z najbardziej łękowatym grzbietem i najbardziej rozstawionymi, krzywymi łapami :(

    Przetłumaczony francuski
    Kainate
    Kainate Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    No niby tak, ale spora część osób, które chcą mieć psy "budzące grozę", potem narzeka... że ludzie się ich boją! Że przechodzą na drugą stronę ulicy, rzucają im złowrogie spojrzenia, jak tylko odważą się spuścić psa ze smyczy albo wejść z nim do komunikacji miejskiej.

    A jednocześnie narzekają na to, choć wydaje się, że wręcz pławią się w tej sytuacji. Dla mnie to totalny paradoks.

    I właśnie Mel1, to jest dokładnie to, co pisałaś o Odinie. Nie udaje Ci się go zsocjalizować, bo ludzie, a zwłaszcza inni właściciele, omijają Was szerokim łukiem na jego widok. Dogue de Bordeaux to dla mnie nie jest typ psa, który budzi strach – z tą jego mordką klauna – no ale dobra, rozumiem, że może robić wrażenie. I Ty też powinnaś to rozumieć, skoro sama wybrałaś tę rasę właśnie z tego powodu (no, pewnie między innymi).

    A tak w ogóle, co tak naprawdę motywuje kogoś do posiadania psa, który "przeraża"? To szczere pytanie, bo serio trudno mi to ogarnąć. Czy to ze strachu (żeby pies odstraszał), czy o coś innego chodzi? To, że pies "budzi lęk" odnosi się do emocji, to wykracza daleko poza to, czy uważamy coś za ładne, czy nie.

    U mnie było wręcz przeciwnie – chciałam "słodkie" psy i potrafię dokładnie wyjaśnić dlaczego: wolę, żeby moje psy sprzyjały kontaktom z ludźmi niż na odwrót. Mam też pełną świadomość, że dzięki ich "uroczym" pyszczkom ludzie będą dla nas bardziej wyrozumiali :)

    Wisienką na torcie jest to, że choć są słodkie, to potrafią być dość opiekuńcze i przy nich i tak czuję się bezpiecznie. Nie wyglądają groźnie, ale ich zachowanie może takie być.

    Drugą stroną medalu jest te 15 komentarzy typu "Ojej, wygląda jak pluszowy miś", które słyszę za każdym razem, gdy wystawię nos za drzwi, i dzieciaki, które lecą, żeby je pogłaskać... ale biorę to z uśmiechem, to o wiele przyjemniejsze niż ludzie przechodzący na drugą stronę ulicy.

    Sorki, jeśli to już było wcześniej, ale nie znalazłam: można prosić o link do strony hodowli?

    Przetłumaczony francuski
  • 20 komentarzy na temat 107

    Wyświetl więcej
  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post