Cześć!
Moja mała Maya, 7-miesięczny mix labradora, pełna życia, miała we wtorek operację. Weterynarz oczywiście powiedział mi, że będzie potrzebowała odpoczynku i ograniczenia wyjść tylko na siku aż do dzisiejszej wizyty kontrolnej po południu, a potem będziemy mogli wrócić do spacerów na smyczy przez tydzień, zanim znów zaczniemy te długie i bez smyczy, żeby mogła się porządnie wybiegać.
Bardzo szybko doszła do siebie po zabiegu, już następnego dnia była gotowa do brykania i biegała po całym domu... Ma mnóstwo energii, więc bardzo trudno nad nią zapanować! Nie znosi siedzenia w zamknięciu przez cały dzień. Staram się bawić z nią spokojnie, ale ona, przyzwyczajona do półgodzinnego spaceru rano (na smyczy) i godziny po polach pod koniec dnia, żeby się wyszaleć, ma teraz prawo tylko do kilku wyjść na siku do ogrodu...
Macie jakieś rady, jak spróbować ją trochę bardziej zmęczyć, oczywiście na spokojnie, w oczekiwaniu na powrót do długich spacerów?
Przykro mi na nią patrzeć, jak staje pod drzwiami z nadzieją, że pójdziemy na spacer... To w dodatku prawdziwy wulkan energii, nie usiedzi w miejscu, jeśli nie ma swoich codziennych spacerów i manifestuje swoje niezadowolenie, rozrabiając...
Co więcej, sąsiadka z dołu wcale nie pomaga w tej sytuacji, bo nie może już znieść jej biegania po domu, więc przeprowadziłam się na kilka dni do mamy.
Jeśli macie jakieś sposoby lub techniki, żeby pomóc jej rozładować tę niespożytą energię, będę bardzo wdzięczna 😁