Klatka – jesteście za czy przeciw?
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Buziaki Mamaelfie, hejka Wieges! Klatka dla psa to nic innego jak zwykłe lenistwo, żeby nie musieć z nim wychodzić. Kiedy człowiek decyduje się na szczeniaka czy psa, to zazwyczaj wie, że zwierzak musi się wielu rzeczy nauczyć, zwłaszcza zachowania czystości, i że trzeba z nim wychodzić bez względu na pogodę. No i karmić. Dobrze wiecie, ile godzin spędzacie w pracy. Nie macie żadnych miłych sąsiadów, którzy mogliby go wyprowadzić w południe i około 16:00?
Sami przyznajecie, że on już wcześniej był w miejscu, gdzie psy się zamykało – nie fundujcie mu znowu tego, czego tak bardzo się boi. W przeciwnym razie, sam w zamknięciu, nie będzie już tylko lękliwy i spanikowany, ale wręcz popadnie w neurastenię. W jakim wieku jest Sirius? gigi397
Cześć,
Tak jak większość osób tutaj, ja też jestem przeciw!
A to dlatego, że większość ludzi używa klatki w niewłaściwy sposób...
Jeśli mowa o niszczeniu, Sirius to prawdziwy specjalista! To psiak nieco lękowy, który szybko wpada w panikę. Mimo obecności mojej suni, zdarzało mu się narobić niezłych szkód, nie wspominając już o załatwianiu potrzeb w domu.
Mogłam wybrać najprostsze rozwiązanie i zamykać go w klatce pod moją nieobecność, ale patrząc na jego przeszłość, myślę, że spędził w niej mnóstwo czasu. Tak dużo, że gdy go przygarnęłam, prawie nie miał mięśni i cierpiał na deformacje wzrostowe spowodowane długotrwałym unieruchomieniem i niedożywieniem. Oczywiście piszę tu o skrajnym przypadku, ale dla większości ludzi klatka jest po prostu wygodnym sposobem na to, by chwilowo „pozbyć się” niedogodności, jakie wiążą się z posiadaniem psa.
Poza tym to zbyt pójście na łatwiznę – żeby oszczędzić sobie dziesięciu minut sprzątania odchodów czy paru strat materialnych, zamyka się psa lub szczeniaka na 8 godzin dziennie (czyli tyle, ile zwykle trwa dzień w pracy).
W przypadku psów lękowych klatka przykryta materiałem lub postawiona z dala od przejścia faktycznie może się przydać, ale pod warunkiem, że nie zamykamy drzwiczek. Wtedy pies sam będzie szukał ukojenia w tej bezpiecznej dla niego przestrzeni, bez narzucania mu tego siłą.
Sirius na przykład uwielbia miejsce pod schodami. Jest tam ciemno, przytulnie i na uboczu. Co prawda i tak narobił tam trochę szkód, ale robi postępy!
Buziaki dla was wszystkich i Szczęśliwego Nowego Roku 2018888888888888888888888888888888888888888888888.
Ściskam wszystkich i do zobaczenia w przyszłym rokuuuuuuuuuuuu. lolllllllllll
ps: jestem przeciwko klatkom. gigi
Jestem za, pod warunkiem, że będziemy nagrywać przez parę dni, żeby mieć pewność, że zwierzak spędza ten czas w pełnym spokoju.
Nie chcemy widzieć żadnych oznak lęku, stresu czy wyuczonej bezradności.
Chcemy widzieć, jak swobodnie się porusza, może się trochę ruszyć, zająć czymś pożytecznym albo odpoczywać, nie wyglądając przy tym na stłamszonego.
A to, moim zdaniem, wcale nie jest takie oczywiste. Ale jeśli to działa? Jeśli się upewnimy? Dlaczego nie.
Jeśli zamkniemy psa w klatce, bo behawiorysta dał zielone światło, a potem wyrobimy sobie opinię na podstawie 2 czy 3 minut obserwacji przed wyjściem... Jeśli powiemy sobie „dobra, wygląda na spokojnego” i założymy, że spędził tak cały dzień, to znaczy, że chowamy głowę w piasek, żeby nie powiedzieć dosadniej – że mamy ją w tyłku. I w takim przypadku jestem przeciw.
Byłam przeciwna klatkom, ale zastanawiamy się nad kupnem jednej dla naszej suni. Myślę, że tak jak niektórzy pisali już wyżej, wszystko zależy od tego, jak się jej używa. Moja sunia ma swój fotel i legowisko, ale często zdarza jej się spać pod meblami, a jako szczeniak sypiała w transporterze kota. Myślę więc, że OTWARTA klatka może być dla niej naprawdę fajnym miejscem do spania.
Poza transportem nawet nie chcę o tym dyskutować! Oczywiście jestem PRZECIW na 200%.
Klatka to tylko zwykły przedmiot, problemem jest to, jak się jej używa. Jeśli używasz jej, żeby uciec od odpowiedzialności i zamaskować różne problemy, to wiadomo, że psu to tylko zaszkodzi.
Są jednak sytuacje, w których klatka może być pomocna i wcale nie jest szkodliwa. Na przykład w mieszkaniu bez drzwi trudno odizolować psa, jeśli zajdzie taka potrzeba. Inny przykład: bardzo lękliwy pies może czuć się lepiej w małej, ograniczonej przestrzeni niż błąkając się samemu po całym domu, więc ma to też swoje zastosowanie przy lękach itp.
Ale no właśnie – poza pewnymi konkretnymi przypadkami, klatka nigdy nie powinna być używana dla zwykłej „wygody” człowieka, a już tym bardziej na długie godziny. Więc jestem przeciwny tej modzie na klatkowanie, to jasne.
A tak ogólnie, to widzę wokół siebie tyle absurdów, że nic mnie już nie dziwi. Ciągle słyszy się o chihuahua załatwiających się na „maty higieniczne” (szczyt wszystkiego) i o biednych psach zamkniętych w klatkach przez całe dnie tylko dlatego, że NIGDY nie mają okazji się porządnie wybiegać i przez to zaczynają niszczyć rzeczy w domu...
Mam wrażenie, że to taka moda, która przyszła do nas ze Stanów.
W większości przypadków wydaje mi się, że to po prostu pójście na łatwiznę dla leniwych właścicieli. Myślą, że w ten sposób wywiną się od obowiązku odpowiednio długich spacerów, żeby pies mógł wyładować nadmiar energii.
Jeśli jednak mamy do czynienia z opiekunami, którzy przykładają się do swoich obowiązków, a mimo to ich pies strasznie niszczy rzeczy, to czemu nie – o ile czas tam spędzany nie przekracza długości zwykłej drzemki.