Cześć / Dobry wieczór,
Słuchajcie, Padja to prawdziwa mistrzyni w znajdowaniu kości. Ale czy mogę pozwalać jej się nimi bawić? Wiem, że kości dzika absolutnie odpadają (choroba Aujeszky'ego), ale co z innymi zwierzakami?
Jak to wygląda pod kątem chorób lub samego ryzyka przy gryzieniu kości?
Zaznaczę tylko, że nie daję im kości, gdy jest na nich jeszcze dużo mięsa, nieważne czy świeżego, czy w rozkładzie. Ale gdy są już dobrze wyczyszczone, to zazwyczaj pozwalam...
Ale co z takimi sytuacjami „pomiędzy”? Dzisiaj Padja wróciła dumnie z nogą sarny. Niewiele już na niej zostało, ale stawy wciąż się trzymały dzięki więzadłom, no i było kopytko. I tutaj nie wiedziałam, co zrobić. Niby nie było tam dużo tkanek, tylko jakieś resztki, kopytko wciąż na miejscu (u sarny jest małe, więc czy jest ryzyko połknięcia?). Powąchałam to i nie było czuć żadnej zgnilizny.
Zazwyczaj moje psiaki nieźle radzą sobie z kośćmi. Piszę „oni” za każdym razem, bo Padja je przynosi, bawi się nimi, ale ich nie je. W końcu je zostawia i wtedy przejmują je dwa większe psy, które mają silniejsze szczęki i ewidentnie chcą je po prostu pożreć.
Więc jak? Ryzyko choroby? Czy przy takich drobnych gatunkach jak sarna jest zagrożenie, jeśli zjedzą małe kawałki?
A jeśli zostanie trochę mięsa? Jest jakieś niebezpieczeństwo?