Krówka Śmieszka?
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Do Amie des Boxers
chodzi o Beneflora marki Ortis, kupisz to w aptece dla siebie i swojej psinki...
a potem kuracja z bio babki jajowatej (psyllium)...
👌
Po prostu poświęcamy czas na rozmowę, żeby się ze sobą dogadać. Jeśli chodzi o Orphée, to jesteśmy mega skrupulatni! 😁 Brzmi to może głupio przy połowie jogurtu, ale to przede wszystkim kwestia zasad 😅 lepiej być we wszystkim zgodnym...
U Gandy’ego to samo – za dużo sera i trzeba uważać przy wyjściu! :p
Ale ogólnie i tak jest w porządku. :)
Kiedyś podchodziłam do tego bardzo kategorycznie, jeśli chodzi o dawanie Gandy’emu czegoś do spróbowania czy dzielenie się jedzeniem. W sumie trochę bałam się złych nawyków, jakie mógłby przez to złapać, zwłaszcza gdyby inni domownicy zaczęli go dokarmiać byle jak (nie ma to jak rodzinka! :'D)...
Ostatecznie teraz od czasu do czasu, a nawet coraz częściej, daję mu coś skubnąć. Super jest obserwować jego reakcje... Choć ta na same owoce czy warzywa pozostaje niezmienna: czysta zdrada stanu! XD
A czasem, jak wieczorem jem jogurt kozi albo owczy, daję mu wylizać kubeczek, bardzo to lubi. ^^
W skrócie: serek topiony (taki jak La Vache Qui Rit) sam w sobie to nie problem, ADB, spróbuj i zobaczysz, czy skończy się na „śmierdzącej sprawie”, czy na nowym rytuale przyjemności dla Orphée. ;)
(albo na obu naraz! X'D)
Jeśli cię to uspokoi, moja sunia w ogóle nie rusza naszego jedzenia na pikniku, nawet jeśli jemy prosto z ziemi (co nam się zdarza na wędrówkach ^^).
Nie sępi przy stole z prostego powodu: nigdy nie była przy nim karmiona!
To, że budujesz bliską więź z psem, wcale nie przeszkadza w tym, żeby wprowadzić takie zasady, jakie tylko chcesz.
No ale tak serio, dawanie zwierzakowi różnych rzeczy do spróbowania jest nie tylko urocze, to też po prostu część życia.
No bo... kto chciałby umrzeć, nie znając smaku pizzy?
Na pewno nie ja!
Smak to przecież zmysł, który też potrzebuje nowych bodźców :-)
Zresztą moja sunia wcale na mnie nie czekała – raz dorwała jakąś padlinę, innym razem pyszne, dojrzałe maliny, a jeszcze kiedy indziej figę... pies przecież istniał na długo przed suchą karmą.
ADB, czekasz na wolny dzień swojego faceta, żeby poruszyć temat podania swojej suni pół jogurtu?
To wy tak naprawdę jesteście tu uroczy 😁
Cześć!
Nigdy nie miałam problemów z serkiem Krówka Śmieszka. Używałam go do zatykania konga – wkładałam do środka kawałki suszonego mięsa albo smaczki i zaklejałam to wszystko serkiem. Musiała wszystko wylizać, a potem dopaść resztę, która wypadła.
Jak tylko widzi, że wyciągam ten serek, chodzi za mną krok w krok. Strasznie mnie śmieszy, jak go je – mam wrażenie, że rozgniata go sobie językiem o podniebienie i naprawdę się nim delektuje. Wylizuje palce, a na koniec nawet papierek.
W sumie mojej suni daję popróbować niemal wszystkiego – dopóki nie są to duże ilości, to wszystko jest w porządku.
Często jem przy ławie i pod koniec zawsze zostawiam jej kilka kęsów. Doskonale o tym wie, bo w tym momencie robi się niesamowicie skupiona.
Też bardzo lubię to nasze wspólne dzielenie się jedzeniem, zupełnie mi to nie przeszkadza. A co najważniejsze, ona nie żebrze w jakiś namolny sposób przy stole, kiedy jesteśmy w odwiedzinach u rodziny czy znajomych.
No właśnie o to chodzi! Orphée dostaje swoje smaczki i bardzo ją to cieszy, ale myślałam o czymś więcej, o takim wspólnym spędzaniu czasu...
Moja znajoma ma taki rytuał każdego wieczoru ze swoją yorką: je jogurt i oddaje połowę swojej suni (no więc sama zjada tylko pół jogurtu lol), ale wydało mi się to... urocze 😍
Wspomniałam o tym mojemu facetowi, który tylko mruknął „no nie wiem, średnio” 😂😂, muszę go jeszcze pomęczyć, jak będzie miał dzień wolny 😈
No ale przecież to jest słodkie, prawda? To dzielenie się! To nie tak, że będę ją zapraszać do jedzenia z naszych talerzy. Moim zdaniem to też forma wychowania, taka wspólna więź!
Jak ten przykład z bezdomnym, który dzieli się kanapką (no dobra, widziałam to w filmie)...
Właśnie przygotowuję sobie listę argumentów!