Tak jak sugeruje tytuł, interesuje mnie krzyżówka husky'ego i samojeda.
Właściwie to od kilku miesięcy widzę mnóstwo ogłoszeń dotyczących tej mieszanki. Szczeniaki są sprzedawane w cenach psów z rodowodem, a na zdjęciach wyglądają uroczo – no ale wiadomo, maluchy zawsze są słodkie...
Zastanawiam się więc:
- Jak wyglądają dorosłe psy? (jeśli macie jakieś fotki, to chętnie zobaczę)
- Jaki mają charakter? (mimo że każdy pies jest jedyny w swoim rodzaju, to pewnie mają jakieś cechy wspólne)
- Jak to u nich wygląda ze zdrowiem, biorąc pod uwagę ryzyko PRA (postępującego zaniku siatkówki), dystrofii rogówki i zaćmy u husky oraz dysplazji u samojedów?
Ogłoszenia są wystawiane przez „profesjonalistów” (a przynajmniej tak figurują w serwisie). Jeśli są tu właściciele takich miksów, dajcie znać i koniecznie pochwalcie się swoimi psiakami!
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Jesteś najwyraźniej wyjątkiem potwierdzającym regułę, a wystarczy odwiedzić jakiekolwiek schronisko, żeby przekonać się, że niektóre typy psów są bardziej problematyczne niż inne, gdy trafią w ręce mało świadomych opiekunów.
Nie, ani Kikaah, ani nikt inny z nas nie ostrzega po to, żeby komuś dopiec!
To, co motywuje użytkowników Wamiz, to szacunek do psów i ich potrzeb – które muszą być dopasowane do tego, co właściciele są w stanie im zaoferować.
Twierdzenie, że wychowanie stoi ponad instynktem, to narażanie wszystkich na potencjalne niebezpieczeństwo, bo to po prostu nieprawda.
(Osiem psów, które wychowałem, ma oczywiście cechy wspólne wynikające z mojego sposobu układania zwierząt, to jasne, ale obiektywne potrzeby konkretnych ras często nie mają ze sobą wiele wspólnego. Próba przedstawiania psa pracującego, myśliwskiego czy w typie pierwotnym jako zwykłego psa do towarzystwa to oszukiwanie kupujących, komplikowanie ludziom życia i zwiększanie ryzyka porzucenia zwierzaka).
Wygląda na to, że należy Pan/Pani do tych wszystkich osób, których ostatnio wokół nas pełno – takich, co to pozjadały wszystkie rozumy i pozwalają sobie na gnojenie innych.
Nie, nie jestem idealna, ale uważam, że doradzenie komuś, by słuchał swojego psa i wierzył w siebie, jest o wiele lepsze niż umniejszanie komuś i wmawianie mu, że sobie nie radzi.
Ale najwyraźniej Pana/Pani sposobem na wszystko jest niszczenie innych i wmawianie im, że są nic niewarci, a ich rady tym bardziej.
Całe szczęście, że nie wszyscy są tacy jak Pan/Pani, bo inaczej świat byłby w jeszcze gorszym stanie.
Nie będę już więcej odpowiadać, bo zniżanie się do tego poziomu zupełnie mnie nie interesuje.
Do wychowania, o którym wspomniałaś w pierwszym poście, dodałaś też „otoczenie”. Czyli jednak samo wychowanie to nie wszystko. Otoczenie ma ogromny wpływ na zachowanie psa, podobnie jak jego przeszłość, zanim w ogóle trafił do właściciela...
Ale no właśnie – bycie asystentką weterynaryjną to nie to samo co bycie behawiorystą, a to, że miałaś cztery psy, nie czyni z Ciebie od razu wyroczni (nie mówię tego złośliwie, naprawdę! Sama uważam, że mam sporą wiedzę, ale nie mam dyplomu związanego z psami), żeby twierdzić, że wystarczy trochę wychowania, by pies północny był szczęśliwy i spełniony po godzinnym spacerze na smyczy w samym centrum Paryża. :)
Wybacz, ale mam wrażenie, że mówisz głównie o swoim psie i o własnych doświadczeniach. Szczerze wątpię, żeby każda krzyżówka husky i samojeda była taka jak Twój. Wystarczy przeczytać post od @kiki87, żeby zauważyć, że nie wszystkie „samsky” są takie same i nie każdy z nich będzie zadowolony z chodzenia na smyczy w mieście. Nie wszystko zależy od wychowania – ono, choćby było najlepsze, to nie wszystko. Może osoba, która kupiła szczeniaka na wystawie, będzie umiała się nim odpowiednio zająć, ale jeśli ślepo uwierzy w słowa tej hodowczyni, to jest duża szansa, że maluch wyląduje w schronisku…
Cóż, jako asystentka weterynarza mogę Cię zapewnić, że wychowanie i środowisko to absolutnie wszystko. Dziwnym trafem psy u tych samych właścicieli zawsze mają te same przywary. Psy tej samej rasy nigdy nie mają identycznego charakteru, mimo że teoretycznie powinny mieć te same cechy rasy. Nawet pies zupełnie pozbawiony agresji może stać się agresywny przez błędy wychowawcze. Nie zapominajmy, że wychowanie to nie tylko ślepe słuchanie trenera przez cały czas – trzeba też ufać własnej intuicji i dawać psu trochę swobody. Mam cztery psy w różnym wieku, wcześniej też miałam inne i, co ciekawe, wszystkie mają ten sam charakter i sposób bycia. Więc wybacz, ale moje doświadczenie, rozmowy z wieloma ludźmi i różnymi behawiorystami oraz mój zawód sprawiają, że raczej wiem, o czym mówię.
Wybacz, ale mam wrażenie, że piszesz głównie o swoim psie i swoich własnych doświadczeniach. Szczerze wątpię, żeby każda krzyżówka husky i samoyeda była taka sama jak twój psiak. Wystarczy przeczytać post użytkownika @kiki87, żeby zauważyć, że nie wszystkie „samsky” są do siebie podobne i nie każdy z nich zadowoli się godziną spaceru na smyczy w mieście. Poza tym nie wszystko zależy od wychowania – choćby nie wiem jak było dobre, ono samo nie załatwi wszystkiego. Może osoba, która kupiła szczeniaka na wystawie, będzie umiała się nim odpowiednio zająć, ale jeśli ślepo wierzy w słowa tej hodowczyni, to jest duża szansa, że ten maluch skończy w schronisku...
Na ostatnich targach zwierząt w Paryżu słyszałem, jak pewna hodowczyni samojedów mówiła bardzo zainteresowanym klientom: „to idealne psy do towarzystwa, którym wystarczy tylko godzina spaceru na smyczy dziennie”.
Próbowałem odwieść tę młodą parę od zakupu, spotykając ich kawałek dalej między alejkami, ale moje słowa nie miały dla nich żadnego znaczenia – tak bardzo wierzyli w to, co usłyszeli od hodowczyni!
Dzień dobry,
Jak możecie być takimi pesymistami i straszyć kogoś, kto być może świetnie zająłby się psem tej rasy?
Mam samsky’ego i szczerze mówiąc, wcale nie jest tak, jak to opisujecie.
To bardzo zrównoważony pies. Nie szukaliśmy konkretnie tej rasy, ale odkąd ją mamy, szukamy drugiego psa tej samej rasy – daje nam tyle szczęścia.
Mieszanka tych dwóch ras łączy w sobie ich wady i zalety, to fakt, ale dzięki temu mam psa, który co prawda musi dużo wychodzić, ale nie jest to niemożliwe do ogarnięcia. Dużo pracuję i w ciągu tygodnia nie daję rady wychodzić na spacery dłuższe niż godzinę – i to jej w zupełności wystarcza. Mogę nawet zostać w domu, jeśli któregoś dnia jestem zmęczona, a ona wcale nie roznosi mi mieszkania. Mamy ogród, ale ona woli siedzieć w środku blisko nas. Wszystko zależy od wychowania – mam z nią bardzo bliską więź, a ona mi się odwdzięcza. Jak na niezależnego psa, jest straszną pieszczoszką i przylepą (dodam, że mamy jeszcze owczarka australijskiego, który akurat dał mi bardziej w kość, oraz szpica średniego). Piszę to dla wszystkich złośliwców, którzy zaraz powiedzą, że pies nie dorasta w stadzie.
Jest uparta, to prawda, bo nie przepada za nauką nowych sztuczek, ale radzi sobie z nimi świetnie. Po prostu nie można jej prosić dwa razy o to samo i tyle.
Jedynym minusem, o jakim mogę wspomnieć, jest jej silny instynkt łowiecki, ale da się do tego przyzwyczaić i staramy się po prostu zachować czujność na spacerach.
Proszę, przestańcie wypowiadać się o rzeczach, o których nie macie pojęcia.
Pies to kwestia równowagi – obserwujcie go i dawajcie mu to, czego potrzebuje, a będzie dla Was idealny.
Mam roczną suczkę rasy samsky, która ma do dyspozycji jakieś 7000 metrów kwadratowych, żeby mogła się porządnie wybiegać. Uwielbia towarzystwo ludzi, a także inne psy, na przykład bernardyny. To typ psa, który wraca na zawołanie tylko wtedy, kiedy ma na to ochotę. Za to komendy takie jak „siad” czy „leżeć” łapie w mig. Potrafi spędzić całą noc w domu, nie robiąc przy tym żadnych szkód. Nasza próba życia w mieszkaniu zakończyła się totalną klapą po niecałym dniu. Tak jak prosiliście w wątku, wrzucam jej fotkę. Szczerze radzę każdemu, kto jest zainteresowany tą rasą, żeby upewnił się, że ma wystarczająco dużo ogrodzonego terenu, by pies mógł w pełni zaspokoić swoją potrzebę ruchu. Co nie zmienia faktu, że to straszny pieszczoch – sama przychodzi do człowieka, żeby ją głaskać i potrafi tak spędzać całe godziny.
Jeśli chodzi o odporność, to nie ma to nic wspólnego z tym, czy pies ma rodowód, czy jest mieszańcem. Kiepska genetyka dotyczy tak samo miksów, jak i psów z rodowodem (znałem małe kundelki, które były wręcz zawalone problemami zdrowotnymi... więc tyle w temacie ich niby-odporności). Ale skoro ludzie z automatu zakładają, że pies bez rodowodu albo mieszaniec nigdy nie choruje, to po co w ogóle zawracać sobie głowę sprawdzaniem tego. Lol.
Jeśli krzyżuje się dwa kundelki albo mieszańce, o których stanie zdrowia nic nie wiadomo, ryzyko, że szczeniaki będą miały wadliwą genetykę, jest dokładnie takie samo, jak przy bezmyślnym rozmnażaniu psów rasowych bez patrzenia wcześniej na panele genetyczne.
Skrajnie nieodpowiedzialne jest też krzyżowanie ras ze względu na modę, zwłaszcza gdy mowa o psach, których psychika nie jest tak łatwa do ogarnięcia jak u innych. Nie każdy nadaje się na opiekuna husky’ego czy samojeda, więc krzyżowanie ich tylko po to, żeby wyszedł "fajny piesek", który przyciągnie paru napaleńców szukających czegoś nietypowego, to bardzo słaby pomysł. Bo w takich krzyżówkach liczy się tylko "wygląd", a nie selekcja, miłość do psa czy dbanie o pulę genetyczną i jego wrodzone cechy.
Ale pewnie macie rację, przyklaskujmy mieszańcom, które przynoszą grubą kasę, cieszmy się z miksowania wszystkiego ze wszystkim i miejmy gdzieś resztę (charakter, zdrowie... e tam, zobaczymy, co z tego wyjdzie za kilka pokoleń, jak już konta bankowe producentów tych "ras" będą pełne).