Cześć wszystkim, mam mały problem z moim 7-miesięcznym szczeniakiem! Od paru dni odkrył w sobie pasję do podgryzania kabli elektrycznych i przyznam, że nie bardzo wiem, jak na to reagować. Co ważne, nie ma do nich dostępu, gdy jest sam, bo jest wtedy zamknięty w kuchni - robi to tylko w naszej obecności. Załatwił już dwie ładowarki do laptopa, kabel od dyfuzora olejków eterycznych, a przed chwilą dobrał się do lampy 😠 Cofając się, wszystko przewrócił, potłukł żarówkę oraz szklankę wody, która stała obok, i o mało nie oberwał żelazkiem w głowę...\/p>
W skrócie: w panice i złości mocno na niego nakrzyczałam, ale teraz mam wyrzuty sumienia i wiem, że to nie jest dobre rozwiązanie 🙅\/p>
\/p>
Dla jasności: ma do dyspozycji poroże jelenia, kości do gryzienia i konga.\/p>
\/p>
Macie jakieś rady, jak powinnam właściwie reagować na jego zachowanie?\/p>
Dzięki wielkie!\/p>
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Wczoraj rozmawiałam z pewnym panem, którego suczka miała robione badania układu pokarmowego, już nie pamiętam dokładnie z jakiego powodu. Weterynarz zadzwonił do niego z informacją, że pies ma w środku mnóstwo pozwijanych kawałków kabli elektrycznych. Zalecił mu kurację porami, żeby pozbyć się tego świństwa z organizmu, i żeby zrobić coś jeszcze (nie do końca zrozumiałam co), aby przy kolejnej próbie gryzienia przewodów suczka poczuła leciutki impuls elektryczny. Taki impuls miałby być na tyle nieprzyjemny, żeby oduczyć ją tego niebezpiecznego nawyku. Przyznam, że kompletnie nie ogarnęłam tego technicznego wyjaśnienia (w duchu myślałam sobie, że sama nigdy bym się na coś takiego nie zdecydowała, no ale tutaj chodziło przecież o bezpieczeństwo psa...).
Spokojnie, on codziennie wychodzi na 20 minut na dwór i spędza 2 godziny w psim parku, więc nie siedzi zamknięty w czterech ścianach i ma gdzie się wyżyć! Niestety nawet po tak długich spacerach nadal rozpiera go energia i to zazwyczaj właśnie wtedy najbardziej rozrabia 👌
Ale dobra, spróbuję wyciągać go rano na te 30 minut i zobaczę, czy będzie dzięki temu spokojniejszy 👍
A tak poza tym, to faktycznie pochodzi z Rumunii. Urodził się tam w październiku i znaleźli go razem z bratem i siostrą, jak błąkali się po ulicy w wieku dwóch miesięcy – mamy niestety nie odnaleźli. Potem spędził ponad 3 miesiące w kojcu z innymi psami, bez realnego kontaktu z ludźmi, zanim pod koniec marca trafił do nas!
Myślę, że byłoby lepiej, gdyby wychodził chociaż raz rano poza ogród, mimo tego strachu. To zapewni mu więcej ruchu, a im częściej będzie wychodził, tym w końcu się przyzwyczai ;) Dawaj mu jakieś zabawki na zajęcie czasu, na przykład plastikową butelkę wypełnioną karmą ;)
A jeśli zacznie gryźć i zjadać plastik z tej butelki, to absolutnie nie! O mało nie straciłam mojej suni, jak była szczeniakiem, właśnie przez plastik.
Kikaah, zgadzam się z Tobą w wielu kwestiach, ale tutaj – proszę, nie dawaj takich rad.
Im rzadziej będziesz go konfrontować z jego lękami, tym bardziej będą one narastać!
Powoli, małymi krokami, ale bez „pocieszania” go na siłę, bo to stresuje go jeszcze bardziej w stylu: „Ojej, skoro tak mnie uspokajają, to musi być tu naprawdę niebezpiecznie!”.
Odwlekanie tego tylko pogorszy sytuację.
A jeśli musi zostawać sam w kuchni przez 8 godzin, to koniecznie musi wcześniej zaliczyć długi spacer, żeby się porządnie wybiegać i rozładować energię.
Oprócz wcześniejszych rad musisz pamiętać, żeby nie zostawiać niczego na wierzchu – zupełnie jak przy małych dzieciach. Jeśli chodzi o kable, których nie da się schować, kup plastikowe osłonki (peszle). To groszowe sprawy, a są sprzedawane w rolkach po 10 lub 20 metrów. W ten sposób zabezpieczysz wszystkie przewody elektryczne! Powodzenia. I wychodź z nim często na spacery, żeby się porządnie zmęczył!
Myślę, że byłoby lepiej, gdyby chociaż raz rano wyszedł poza ogród, mimo swojego strachu. Dzięki temu będzie miał więcej ruchu, a im częściej będzie wychodził, tym szybciej się do tego przyzwyczai ;) Daj mu też jakieś zabawki zajmujące czas, na przykład plastikową butelkę wypełnioną karmą ;)
Jeśli to już nie jest szczeniak, który musi gryźć wszystko przez ząbkowanie, to myślę, że Twój psiak podgryza rzeczy z nudów. Trzeba go wyprowadzać na zewnątrz, a nie tylko na szybkie siku do ogrodu. I tak musi się przyzwyczaić do miasta, hałasów itp., więc trzeba wychodzić, żeby się porządnie wybiegał – pies, który jest dobrze zmęczony, zazwyczaj śpi, niezależnie od tego, czy jesteś w domu, czy nie. Powinieneś wychodzić z nim na porządny spacer rano, jeśli to możliwe w południe, wieczorem zaraz po pracy i jeszcze raz przed pójściem spać.
Adoptowałam dorosłego psa 4 miesiące temu ze schroniska w Hiszpanii. Kiedy pierwszy raz zostawiłam go samego z moim drugim Jackiem, bałam się dwóch rzeczy: że się pogryzą (mimo że przy mnie wyglądało na to, że się dogadują) i że ten nowy pogryzie kable (bo moja suczka robiła tak, jak była szczeniakiem). Zabezpieczyłam więc kable kartonami, ale obyło się bez żadnych szkód – po prostu wszystkie zabawki były wyciągnięte i rozrzucone po całym mieszkaniu. Jak jestem w domu, to śpią, jak mnie nie ma, też śpią (albo widzę, że przez parę minut gryzą kostkę czy zabawkę). Ale to prawda, że rano wychodzimy na 1-1,5 godziny spaceru, potem jeszcze na 30 minut po południu i około 45 minut wieczorem. A w dni, kiedy mnie nie ma, chodzą na spacery ze swoim dogsitterem.
Więc wychodź ze swoim psem częściej na zewnątrz (mojemu nowemu psiakowi zajęło miesiąc przyzwyczajenie się do miasta, tłumów, hałasu, samochodów, rowerów itp. – na początku wychodziliśmy specjalnie w takich godzinach, kiedy było mniej ludzi i mniejszy ruch, i zawsze robiliśmy te same trasy). Dzięki temu się zmęczy i zobaczy inne psy. Za każdym razem, gdy zbliży się do jakiegoś kabla, powiedz „nie” i daj mu w zamian smakołyk albo zabawkę do gryzienia.
To taki kundelek niewiadomego pochodzenia, waży około 15 kg i przyjechał do nas z Rumunii. Dużo się z nim bawię i w sumie cały czas mam go na oku. Jak tylko widzę, że zaczyna kombinować i szukać okazji do jakichś psot, to od razu odwracam jego uwagę zabawą, nauką nowej sztuczki albo daję mu coś do gryzienia. Ale wiadomo, czasem i tak uda mu się przechytrzyć moją czujność! Poza tym 4-5 razy dziennie wychodzi do ogrodu załatwić swoje potrzeby, a wieczorem mamy jeden długi, około dwugodzinny spacer w parku, gdzie biega sobie luzem! Musicie wiedzieć, że na razie nie mam jak wychodzić z nim nigdzie dalej, bo on się strasznie boi ulicy.
Jest u nas od półtora miesiąca i umie już: siad, leżeć, obrót, turlaj się, daj obie łapy, poproś, skok i zostań 😌
Co to za rasa? Ile razy dziennie wychodzi na spacer i na jak długo? W tym wieku to jeszcze taki mały wariatuńcio, baw się z nim, dawaj mu jakieś ćwiczenia umysłowe...