Owczarek malinois czy rottweiler

?
Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Cześć kochani forumowicze Wamiz, waham się między wyborem malinois a rottweilera – pomóżcie mi, proszę, podjąć decyzję na podstawie waszych własnych doświadczeń. Jestem osobą, która uwielbia sport i chciałbym mieć psa świetnie wyszkolonego, na najwyższym poziomie: obrona (mordant), agility, posłuszeństwo itd. Zaznaczam, że nie mam zamiaru nikomu wyrządzać krzywdy, po prostu wolę silne psy od tych małych ras. Lubię psy, które kochają pracować i nie spędzają całego czasu na drzemaniu. Kiedy byłem młodszy, wyprowadzałem suczkę malinois mojego kumpla i przyznam, że byłem zafascynowany jej pięknem oraz budzącym respekt charakterem, choć niekoniecznie jej posłuszeństwem. Zauważyłem jednak w mojej okolicy właściciela rottweilera, który ma niesamowicie silnego i posłusznego psa o groźnym wyglądzie. No i teraz nie wiem, którą z tych dwóch ras wybrać. Nie szukam zwierzęcia typowo do pilnowania podwórka, ale towarzysza życia. Wiem, że istnieje wiele innych ras, ale to właśnie z jedną z tych dwóch chciałbym zacząć.

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

13 odpowiedzi
Sortuj według:
  • A
    Atess Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Zdecydowanie odradzam ci maliniaka, sam też się wahałem między tymi dwiema rasami i w końcu postawiłem na rottweilera. Wziąłem suczkę i dzisiaj brutalnie zaatakował ją w pysk samiec malinois, a ona ma dopiero 3 miesiące. A przecież wcześniej bawiła się z dwa razy większymi od niej rottweilerami, których w ogóle nie znała. Rottweiler 1000 razy lepszy!
    Przetłumaczony francuski
    A
    Atess Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Zdecydowanie odradzam ci maliniaka, sam też się wahałem między tymi dwiema rasami i w końcu postawiłem na rottweilera. Wziąłem suczkę i dzisiaj brutalnie zaatakował ją w pysk samiec malinois, a ona ma dopiero 3 miesiące. A przecież wcześniej bawiła się z dwa razy większymi od niej rottweilerami, których w ogóle nie znała. Rottweiler 1000 razy lepszy!
    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Cześć! No więc ja nie przeczytałam żadnej książki o psach 😂 a przecież uwielbiam czytać! W sumie to dziwne, jak teraz o tym myślę! Tak jak wy, spędziłam lata na oglądaniu filmików, czytaniu różnych rzeczy tu i tam (poza książkami)... Ale to prawda, że człowiek zdaje sobie z tego sprawę dopiero, gdy szczeniak już jest w domu, a jeszcze bardziej, jak dorasta. Przykłady, z którymi często spotykamy się u siebie albo u innych właścicieli (tak tylko dla śmiechu! Lubię to): Pies ciągnie, stosuję metodę z tutorialu, metodę od trenera itd... A on dalej ciągnie! O, dobra, już nie ciągnie... Miesiąc później... Ciągnie jak szalony 😂 Tak samo z czystością: niby już nauczony... dwa miesiące później – a jednak nie do końca... Robi to, więc to może oznaczać tamto... Choruje... Nieprzespana noc dla właściciela, wiadomo, zdarza się ^^ Odstawia sprinty po domu, kompletny wariat! „Kochanie, nie wychodziłeś z nim?” „No jak to, przecież dopiero co wróciliśmy z półtoragodzinnego spaceru!” 😅 Szczeka i szczeka, niby pilnuje domu, no ale bez przesady! Lol, to tylko takie przykłady dla śmiechu, bo bywają gorsze sytuacje, takie, że można rwać włosy z głowy albo mieć mnóstwo rozkmin... Myślę, że poza szukaniem informacji i metodami, najważniejsza jest nasza zdolność do powiedzenia sobie, że dostosujemy się też do tej żywej istoty, jaką jest pies. Że będziemy go wychowywać bez tłamszenia, że się go skarci, ale bez przesady, że będziemy go prowadzić budując zaufanie do nas (nawet jeśli ten pies naprzeciwko mnie sam nie wie, czego chce, lol, ale idziemy do przodu, chodź!) 😂 ...Ważne, żeby umieć kwestionować swoje podejście, metody, cele, rady trenera czy weterynarza... Dowiadujcie się jak najwięcej u hodowców tych dwóch ras, u innych właścicieli i u trenerów też...
    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    @Paulrappeur, wychowywanie cudzych psów to jedno, a posiadanie książek to drugie (moja prywatna biblioteczka? Ponad 400 pozycji o psach), ale nie można zakładać, że z automatu zapanujesz nad KAŻDYM psem, który trafi w Twoje ręce, czy to od sąsiada, czy z Twojego własnego domu. Prawdę mówiąc, to trochę zarozumiałe myśleć, że potrafi się wychować każdego psa. Żaden pies nie jest taki sam jak inny i (uwaga, nie mówię tu o Tobie!!!) spotkałem już całą masę takich pajaców, którym wydawało się, że wyszkolą każdego czworonoga (ja to, ja tamto, z Twoją suką zrobię, co będę chciał / mój pies to umie, bo ja nad wszystkim panuję / mam doświadczenie, miałem już X psów itd.). W końcu niektórzy spadli z tego swojego piedestału, inni dalej w to wierzą... Na forum są ludzie, którzy mieli psy przez całe życie, różne rasy, i nie dzielą się tylko doświadczeniem w tresurze, ale... swoją codziennością i tym, jak rozumieją daną rasę. Ci ludzie (sami będą wiedzieli, o kogo chodzi), zanim zaczęli psa szkolić, woleli go najpierw poznać i zrozumieć jego specyfikę. Z książek można się nauczyć ogólnych zarysów, ale życie na co dzień z psami konkretnych ras pozwoliło im zdobyć solidne podstawy zrozumienia, co wcale nie przeszkadza im kwestionować swoich teorii czy tego, czego już się nauczyli. Widać po Twoich wpisach, że jesteś zmotywowany... Ale mimo wszystko wciąż jesteś nowicjuszem. Pies to nie książka ani ściśle określony koncept. Zmiennych jest mnóstwo, każdy osobnik jest inny, więc nie oczekuj, że w książce czy filmikach znajdziesz kompletną instrukcję obsługi życia z psem czy codziennego wychowania go. Malinois czy Rottweiler – decyzja należy do Ciebie, ale odłóż na bok wiedzę, którą myślisz, że już masz dzięki książkom i filmom (można z nich korzystać, ale... to rzadko jest nauka ścisła!). Doświadczenie z psem zdobywa się każdego dnia i często człowiek wyobraża sobie wspólną, prostą drogę, a potem okazuje się, że brnie przez błoto. Jeśli chodzi o mnie... wciąż się UCZĘ. Długo myślałem, że moja biblioteczka daje mi jakąś wiedzę objawioną. No cóż, nie – jestem takim samym nowicjuszem jak Ty. Dzięki, podoba mi się Twoja pokora.
    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    @Paulrappeur, szkolenie psów innych osób to jedno, a posiadanie książek to drugie (moja osobista biblioteczka? Ponad 400 pozycji o psach), ale nie można zakładać, że od razu ma się patent na KAŻDEGO psa, który trafi w Twoje ręce – czy to psa sąsiada, czy Twojego własnego domownika.

    Prawdę mówiąc, myślenie, że potrafi się wyszkolić każdego psa, jest nieco zarozumiałe. Żaden pies nie jest taki sam jak inny i (uwaga, nie piję tu do Ciebie!!!) spotkałem już całą masę takich "mądrali", którym wydawało się, że ułożą każdego czworonoga (ja to, ja tamto, z Twoją suką zrobię, co będę chciał / mój pies to umie, bo ja nad nim panuję / mam doświadczenie, miałem już tyle a tyle psów itp.). Ostatecznie niektórzy brutalnie zeszli na ziemię, a inni dalej żyją w tym przekonaniu...

    Na forum są osoby, które mają psy całe życie, różne rasy, i dzielą się nie tyle "doświadczeniem w tresurze", co... swoją codziennością i zrozumieniem danej rasy. Te osoby (sami będą wiedzieć, o kim mowa), zanim zaczęły szkolić swojego psa, wolały go najpierw poznać i zrozumieć jego specyfikę. Z książek można nauczyć się teorii, ale to codzienne życie z psami konkretnych ras pozwoliło im zdobyć świetne podstawy do ich zrozumienia – co wcale nie przeszkadza im w ciągłym weryfikowaniu swoich teorii czy nabytej wiedzy.

    Jesteś zmotywowany, to da się wyczuć w Twoich postach... Ale mimo wszystko wciąż jesteś nowicjuszem. Pies to nie książka ani jasno zdefiniowany koncept. Zmiennych jest mnóstwo, każdy pies to inna osobowość, więc nie oczekuj, że książka czy wideo zastąpią kompletną instrukcję obsługi życia z psem czy jego wychowania.

    Malinois czy rottweiler – to już Twój wybór, ale odłóż na bok wiedzę, którą wydaje Ci się, że masz dzięki książkom i filmikom (można się nimi posiłkować, ale... to rzadko jest nauka ścisła!). Doświadczenie z psem zdobywa się każdego dnia i bardzo często jest tak, że planujemy sobie ładną, prostą ścieżkę we dwoje, a potem okazuje się, że lądujemy na błotnistych manowcach.

    Jeśli o mnie chodzi... ja wciąż się UCZĘ. Długo wierzyłem, że moja biblioteka daje mi jakąś wiedzę objawioną. Otóż nie, jestem takim samym nowicjuszem jak Ty.

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Dzięki za konkretne odpowiedzi. Mieszkam z mamą, która miała owczarka niemieckiego – pies odszedł w 2017 roku. Sam go szkoliłem, bo mama w ogóle nie wiedziała, że psy się wychowuje. Dla mnie to była bułka z masłem, bo jestem psiarzem z pasji i cały czas czytam coś na ich temat. Zamawiałem książki o tresurze na Amazonie, kupowałem akcesoria i oglądałem sporo na YouTube. Tak dobrze mi szło, że sąsiedzi z okolicy prosili mnie, żebym szkolił ich psy (ale nie miałem na to czasu). ON-ek mamy potrafił wszystko, co pies potrafić może. Uważam, że mądrzej jest nauczyć psa wszystkiego, zanim człowiek zostanie zaatakowany jak jakaś oferma. Pytałem was o zdanie, bo każda rasa ma swoje unikalne cechy, a ja chcę mieć własnego psa, bo niedługo przeprowadzam się do własnego domu. Kasa nie gra roli, po prostu nie chcę żałować wyboru rasy, której nie byłbym w stanie zapewnić odpowiednich zajęć (sporty itp.). Nigdy nie mówiłem, że chcę groźnego psa – napisałem tylko to, co u tego psa zauważyłem i wydało mi się to fajne, bo sam mam silny charakter. Nie potrzebuję psa do obrony, po prostu uważam, że pies często odzwierciedla naturę swojego właściciela i tyle.
    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć,

    Malinois i rottweiler mogą mieć niby podobne predyspozycje, ale pod względem charakteru to dwa zupełne przeciwieństwa.

    Malinois jest „hiper” aktywny, „hiper” opiekuńczy i „hiper” czujny... Krótko mówiąc, to wulkan energii, któremu trudno się zatrzymać czy wyciszyć. Potrzebuje ciągłego działania i opiekuna, który będzie w tej kwestii bardzo konsekwentny. Nie ma co liczyć na spędzenie choćby jednego dnia bez spaceru czy aktywności – zarówno fizycznej, jak i umysłowej.

    To bardzo inteligentny pies, więc nauczenie go podstawowych komend to żadna sztuka. Prawdziwe wyzwanie dla właściciela maliniaka polega na opanowaniu emocji psa, szczególnie w kontaktach z obcymi, bo jego instynkt obronny sprawia, że bywa on czasem cięty na ludzi.

    Moja sunia jest daleka od ideału. To rasa o bardzo złożonej psychice, która nie każdemu pasuje – i jak widać, mi ewidentnie też nie, to na pewno!

    Rottweiler jest bardziej opanowany, jest świadomy własnej siły. Jest przy tym bardziej uparty niż maliniak, taki bardziej „surowy” w obyciu, a jego wychowanie wymaga zupełnie innego rodzaju wyczucia niż w przypadku owczarka belgijskiego.

    Jeśli chodzi o ruch, oczywiście też go potrzebuje, ale potrafi wyciszyć się znacznie lepiej niż malinois. Największym ograniczeniem są tu jednak przepisy prawne.

    Na koniec – Twoje argumenty są dość zaskakujące. Nie wybiera się rasy ani nie wyrabia o niej opinii na podstawie jednego osobnika. Zdarzają się wyjątki: leniwe maliniaki czy rottweilery, które dają się prowadzić tak łatwo, jakby się formowało kostkę masła. To oczywiście rzadkość... Mimo wszystko to wciąż dwie rasy, które wymagają ogromnego osobistego zaangażowania i takiego poziomu samokontroli, o jaki byśmy się nawet nie podejrzewali.

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Myślę, że autor posta idealizuje swojego przyszłego psa, tak jak ma to w zwyczaju wielu ludzi...

    „Będę ćwiczyć agility, obronę, będzie super wychowany itd...”

    Między marzeniami a rzeczywistością zderzenie może być bolesne...

    Po pierwsze, każdy szczeniak ma inny charakter. Może się okazać, że wcale nie polubi agility albo z natury będzie strachliwy i nie będzie chciał ćwiczyć obrony...

    Jeśli chodzi o wychowanie twojego przyszłego psa, to wybacz, ale widać, że nie masz o tym zielonego pojęcia i marzy ci się pies „idealny”

    Tyle że rzadko kiedy wszystko układa się dokładnie tak, jak byśmy chcieli. To o wiele bardziej złożone, inaczej każdy z nas miałby psa, który idzie przy nodze i słucha na każde skinięcie palca...

    Trzeba się dostosować do konkretnego psa, a on rzadko bywa taki, jak go sobie wyobrażaliśmy...

    Naprawdę myślę, że kompletnie idealizujesz swojego przyszłego psa i na razie nie zadałeś sobie właściwych pytań...

    Ile czasu dziennie nie ma cię w domu? Masz własne mieszkanie?

    Przetłumaczony francuski
    C
    Caroline-eg Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Nie jestem pewna, czy dobrze mnie zrozumiałeś, Patou88. Chodziło mi o to, że gdybym miała wybierać psa TYLKO pod kątem wyglądu, który mi się podoba, to wzięłabym akitę amerykańską albo malamuta. Ale tego nie zrobię (przynajmniej w przypadku malamuta), bo mimo że wizualnie mnie zachwyca, to nie sądzę, bym podołała takiej rasie (zresztą niebieskie oczy w ogóle mnie nie kręcą i nie widzę tu związku). Mój szwedzki vallhund nie jest moim ideałem pod względem fizycznym (kocham jego pyszczek, ale ma specyficzną budowę ciała), ale pasuje do mnie charakterem i stylem życia. Charakter jest ważniejszy niż wygląd. Dlatego uważam, że wybieranie rottweilera, bo wygląda groźnie, albo maliniaka, bo niby jest łatwy w szkoleniu, to kiepski pomysł. Rottweiler wcale nie musi być najlepszym stróżem na świecie (moją chrzestną okradli, gdy jej rott był w domu – pewnie trafili na ludzi, którzy wiedzieli, że jej suczka to kochana przytulanka, a dodatkowo chrzestna miała problemy, bo wystawili psa na zewnątrz bez kagańca). Posiadanie rotta to naprawdę duża odpowiedzialność. A jeśli przez „łatwy w szkoleniu” rozumiemy „bezproblemowy na co dzień”, to w przypadku malinois zupełnie się to nie pokrywa. To dwie różne sprawy, wystarczy zobaczyć, ile maliniaków trafia do schronisk. Ludzie mylą ich niemal życiową potrzebę pracy z łatwością w byciu posłusznym. To samo tyczy się borderów, a to wcale tak nie wygląda. Można mieć „trudnego” psa na pierwszy raz, ale trzeba się naprawdę przyłożyć. Ja zaczynałam od rasy pierwotnej i do czasu, aż pies skończył 3 lata, trochę się namęczyłam (choć wszystko jest względne, każdy ma inne granice). Moja mama wzięła miksa malinois z owczarkiem niemieckim z linii użytkowej, myśląc, że będzie taki sam, jak jej rodzinny owczarek z dzieciństwa. Dziś pies jest świetny, ale bywały bardzo trudne momenty. Zaufała szkoleniowcowi psów policyjnych, który nie potrafił osiągnąć z psem tego, co chciał, a jedyne, co zrobił, to zniszczył zaufanie psa do mamy. Z każdym rokiem pies robił postępy, ale został mu bardzo silny lęk separacyjny i nadprzywiązanie.
    Przetłumaczony francuski
    C
    Caroline-eg Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Przede wszystkim psa trzeba wychować – znałem husky, które były bardziej posłuszne niż źle prowadzone malinois.

    Jeśli chodzi o ten „groźny” wygląd, to przeszkadza mi to zwłaszcza w przypadku rottków. Właśnie przez to wielu ludzi przechodzi na drugą stronę ulicy, gdy jakiegoś widzą, a to w ogóle nie pomaga w socjalizacji psa. Znam coraz więcej osób, które zakładają jasnoniebieski kaganiec i różową obrożę swoim psom (samcom czy suczkom), żeby właśnie przełamać ten wizerunek i sprawić, by ludzie mniej się bali. O dziwo działa to znacznie lepiej niż kolczatki czy obroże zaciskowe, które dają ludziom wrażenie, że wziąłeś takiego psa, żeby „straszyć”. A przecież chodzi o to, żeby zmienić to postrzeganie i mieć nadzieję, że pewnego dnia te rasy nie będą już tak szufladkowane. Uważam, że robi się w tym kierunku obecnie wiele wysiłku, choć moim zdaniem bardziej widać to u właścicieli staffików niż rottweilerów.

    Wszystko zależy też od tego, co rozumiemy przez „budzący respekt”. Niektórzy uważają mojego 12-kilogramowego psiaka za groźnego, bo jest krępy i ma duże zęby – o wiele bardziej niż moją sunię, która jest wysoka i szczupła. Więc no cóż.

    Myślę, że temperament jest ważniejszy niż wygląd, inaczej już dawno zdecydowałbym się na akitę amerykańską albo malamuta. Jeśli szukacie sportowego psa, który łatwo się prowadzi, bardziej skłaniałbym się ku owczarkowi niemieckiemu niż malinois, z którym pierwsze lata mogą być trudne. Trzeba wiedzieć, na co się człowiek pisze.

    Przetłumaczony francuski
  • 10 komentarzy na temat 13

    Wyświetl więcej
  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post