Moja roczna suczka została wysterylizowana we wtorek rano. Operacja przebiegła pomyślnie, odebrałam ją po południu. Była już wybudzona, ale jeszcze trochę oszołomiona.
Od kiedy wróciłyśmy do domu, wydaje się przerażona: w ogóle nie wychodzi ze swojego legowiska, a kiedy już wstanie, to tylko po to, żeby pobiec schować się w kącie... Odmawia wychodzenia na zewnątrz, muszę ją wynosić na rękach, żeby w ogóle wyszła. Nawet kiedy wołam ją, żeby wskoczyła do mnie na kanapę, nie rusza się z miejsca: tylko patrzy na mnie i popłakuje. Nie przychodzi też do kuchni, choć zazwyczaj zawsze tam wyczekuje, licząc na coś do przekąszenia.
Z drugiej strony, je normalnie i nie interesuje się raną.
Weterynarz uważa, że to po prostu silny stres, ale i tak idziemy jutro na wizytę kontrolną, żeby upewnić się, że na pewno wszystko jest w porządku.
Czy spotkaliście się kiedyś z takim zachowaniem po sterylizacji? Z czego to może wynikać? Jak mogę jej pomóc?
Z góry dziękuję za Waszą pomoc...
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
To pewnie dyskomfort związany z opatrunkiem lub wplątaną sierścią, tak jak wspomniał Twój weterynarz. Może ją to szczypać, ciągnąć albo swędzieć, zwłaszcza subway surfers, gdy sunia zmienia pozycję.
Cześć! W poniedziałek wysterylizowałam moją suczkę i zachowuje się bardzo podobnie. Na dworze wydaje się wyluzowana, podchodzi do innych psów i merda ogonem, ale w domu robi to samo co Twoja – biega od legowiska do dywanu. Rzuciłam jej nawet mały smakołyk poza posłanie, ale po niego nie poszła, choć popiskuje, jakby go bardzo chciała. Za każdym razem jest to samo. Dzwoniłam do weterynarza i powiedział mi, że to pewnie opatrunek ją uwiera albo jakaś sierść się w niego zaplątała. Ciekawa jestem, jak to się u Was później potoczyło?
Dzień dobry. Mam małą suczkę pudla, która została wysterylizowana 12.05.20 r. i zachowuje się dokładnie tak samo. Bardzo cierpi, ma silne skurcze i jest kompletnie przerażona. Mam nadzieję, że ta trauma nie potrwa długo i że wróci do swojego dawnego zachowania??
Dzień dobry, mam ten sam problem co Wy. Moja suczka, sterylizowana wczoraj, trzęsie się, gdy tylko się do niej mówi. Nie je ani nie pije. Leży taka osowiała na swoim posłaniu. Wygląda to tak, jakby była bita, a przecież znamy naszego weterynarza i wiemy, że jest dla niej niezwykle delikatny. Ile dni to trwało u Waszej psinki? Dziękuję.
Moja sunia, która była sterylizowana 12 listopada, nagle zaczęła się inaczej zachowywać – znowu jest nie do opanowania, zupełnie jak wtedy, gdy była mała. Podczas wizyty u weterynarza, jak tylko zobaczyła tego, który ją operował, to o mało go nie zjadła. Nie był w stanie w ogóle do niej podejść, a z innymi weterynarzami nie ma żadnego problemu.
To wszystko jeszcze świeże, daj jej trochę czasu; to bolesne, ale dobrze, że już je! Zaufaj weterynarzowi, poczekaj do końca leczenia i w razie czego zadzwoń do niego ponownie (i postaraj się ukryć stres, bo sunia go wyczuwa) 🙂
Moja 6-miesięczna pudliczka, która 3 dni temu miała sterylizację, zachowuje się dokładnie tak samo jak suczka Sabyh. Nie wiem już, co robić. Nie chce wychodzić z legowiska, nie chce chodzić, nie reaguje na smaczki, przestała się bawić i ma takie smutne spojrzenie. Nosi kołnierz, więc muszę jej podstawiać miskę pod sam pyszczek, żeby w ogóle zjadła (chociaż apetyt na szczęście jej dopisuje). Byłam z nią znowu u weterynarza, dostała zastrzyk z kortyzonu i ma brać morfinę przez 5 dni. Nic nie pomaga, mała w ogóle się nie rusza. Naprawdę strasznie się o nią martwię.
Moja 6-miesięczna pudliczka, która 3 dni temu miała sterylizację, zachowuje się dokładnie tak samo jak suczka Sabyh. Nie wiem już, co robić. Nie chce wychodzić z legowiska, nie chce chodzić, nie reaguje na smaczki, przestała się bawić i ma takie smutne spojrzenie. Nosi kołnierz, więc muszę jej podstawiać miskę pod sam pyszczek, żeby w ogóle zjadła (chociaż apetyt na szczęście jej dopisuje). Byłam z nią znowu u weterynarza, dostała zastrzyk z kortyzonu i ma brać morfinę przez 5 dni. Nic nie pomaga, mała w ogóle się nie rusza. Naprawdę strasznie się o nią martwię.