Cześć wszystkim,
Wracam do was z tematem mojego ilove. Jakiś czas temu pisałem, że od kiedy do nas trafił, jego zachowanie jest „skomplikowane”. Małe przypomnienie: ilove pochodzi ze schroniska, adoptowaliśmy go, gdy miał 10 miesięcy, nie znając jego przeszłości. To pies nadpobudliwy, ale też bardzo pieszczotliwy. Nie da się go spuścić ze smyczy, na smyczy też jest ciężko, a w domu narobił już sporo szkód... a kiedy spotykamy innego psa, zaczyna się koszmar: piszczy, ciągnie, skacze na wszystkie strony, gryzie się po łapach, obsesyjnie wszystko liże... Jest bardzo emocjonalny, ale przy najmniejszym bodźcu z zewnątrz puszczają mu nerwy i zupełnie traci nad sobą kontrolę – zapomina o naszej obecności i nie potrafi przestać. Jeśli chodzi o naukę, to idzie jak po grudzie: zna komendy „siad”, „do mnie”, „spokojnie”, ale wykonuje je tylko w momentach kompletnej ciszy i spokoju. Po roku jest to już naprawdę wykańczające, a szkolenia w psim klubie nic nie zmieniły...
Nasz weterynarz, który jest też behawiorystą, mówi o ciężkim lęku i zaczął się nawet obawiać, że pies może krócej żyć przez serce, które w takich chwilach po prostu mu szaleje. Jest on przeciwny „otumanianiu” psa lekami (przez rok mi to powtarzał i pozwalał naturze działać). Po wielu poradach podczas wizyt, przepisał mu Zylkene na miesiąc. Efekt zerowy. Wczoraj wieczorem, po konsultacji z kolegami po fachu, zdecydował się przepisać Prozac (substancja czynna: fluoksetyna) w średnich dawkach, żeby go nie otumanić, ale „wyciszyć” i umożliwić nam wspólną pracę nad wychowaniem. Lekarze boją się, że ilove może w końcu stać się agresywny przez ten brak kontroli – i szczerze mówiąc, po dwóch sytuacjach z moim synem, też zaczynam się tego bać...
Chciałbym poznać wasze opinie o tym leku, czy wystąpiły jakieś skutki uboczne i jak sobie radzić, gdy leki już go wyciszą, żeby znowu przejąć nad nim kontrolę?
Dzięki, że doczytaliście do końca :)