Tak jak w tytule, ze względów praktycznych (ogarnięcie spacerów), chciałabym przejść z trzech na dwa posiłki dziennie z moim szczeniakiem, który ma zaraz 7 i pół miesiąca.
Do tej pory jadł przed wyjściem i czekaliśmy co najmniej dobre pół godziny przed spacerem + z dziesięć minut spokojnego marszu na smyczy, żeby jeszcze trochę wydłużyć czas na trawienie bez zbędnego szaleństwa.
Ma bardzo dobry apetyt i nie jestem pewna, czy wytrzyma cały dzień bez wrzucenia czegoś na ząb, zwłaszcza że chodzimy na „długie” spacery rano, w południe i wieczorem, więc zastanawiałam się:
– czy powinnam odpuścić sobie spacer w południe (tylko wyjście na szybkie siku i przewietrzenie się przez 5 minut) i zamiast tego wydłużyć te poranne i wieczorne?
Spróbowałam dzisiaj pierwszy raz i wydawał mi się głodny przez całe popołudnie.🤦 Ale może to trochę za wcześnie, żeby oceniać?
– czy jest jakiś wiek, w którym łatwiej jest przejść z trzech na dwa posiłki?
– czy lepiej robić to stopniowo, na przykład zmniejszać południowy posiłek przez tydzień, żeby łatwiej mu było się przyzwyczaić?
– czy ktoś z was próbował zmniejszyć liczbę posiłków i ostatecznie się wycofał? Jeśli tak, to z jakich powodów?
Dzięki za wasze odpowiedzi ; )
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Pytałam o to, bo słyszałam o skręcie żołądka u niektórych dużych ras.
Mam sunię rasy Jack Russell, której jako szczeniakowi dawałam trzy posiłki dziennie, a potem przeszliśmy na dwa, kiedy skończyła 6 miesięcy. Wtedy też wróciłam do pracy, więc nie było nikogo w południe, żeby dać jej miskę.
Znalazłam więc dla niej petsitterkę na każdy dzień, ale w te dni, kiedy zamiast porannego spaceru na smyczy jechała samochodem do lasu na wybieganie się z innymi psami, słyszałam, że wymiotuje śniadaniem (mimo że dostawała je o 6:30).
W związku z tym teraz daję jej jeść o 6:00-6:30, ale mniejszą porcję (o jakieś 10 g mniej), zanim petsitterka wpadnie około 9:30-10:00, a główny, większy posiłek dostaje na wczesną kolację o 18:00. Tak samo robię z moim drugim psiakiem, który jest mieszańcem psa myśliwskiego.
Trzymamy się tego rytmu też wtedy, gdy jestem w domu (czyli lekkie śniadanie przed wyjściem około 10:00 na półtoragodzinny spacer na smyczy, plus soboty i niedziele, kiedy mogą się wybiegać, a kolacja około 18:00 przed ostatnim spacerem o 21:30).
Przez pierwsze trzy dni było jej trochę dziwnie bez jedzenia w południe, kręciła się koło mnie, ale wystarczyło powiedzieć „nie”.
Trochę oszukuję, bo zazwyczaj jestem w domu, więc w weekendy daję moim psiakom w południe suszone paski z kurczaka.
Ale kiedy muszą zostać pod opieką znajomych, petsitterki przez weekend, albo gdy wyjeżdżamy na parę dni, świetnie sobie radzą bez tego południowego smaczka. To znaczy, trochę się pokręcą pod nogami, ale po 5 minutach, zmęczeni porannym spacerem, idą spać... aż do popołudniowego spaceru, po którym, jak wracają, są nieźle głodni... tak jak ja...
No i na koniec kwestia kości – zostawię to specjalistom, ale pamiętaj: żadnych gotowanych kości! Tylko duża, surowa, mięsna kość dopasowana do wielkości psa – nie może być taka, którą pies od razu będzie chciał schrupać albo w której zakleszczy mu się szczęka. A na kość szpikową uważaj, bo to prawdziwa bomba kaloryczna. Raz dostałam taką kość przeciętą wzdłuż i to było super, bo moja Jack miała łatwy dostęp do szpiku, a przy okazji wyczyściła sobie zęby.
Inny pomysł: może mogłabyś dawać mu małą kość szpikową w południe? Coś do gryzienia, żeby zająć mu bardziej pyszczek niż żołądek.
Właśnie się nad tym zastanawiałam, ale mam też inne, pewnie trochę głupie pytanie: czy takie kości do gryzienia nie są za tłuste? Jeśli chodzi o kalorie, to ile to może wychodzić, da się to jakoś oszacować? Kupowałam je już parę razy (różne rodzaje, niekoniecznie szpikowe, chyba ich nawet jeszcze nie próbowałam), wybór jest spory, a niektóre wydawały mi się dość tłuste. Nie wiem, jak to wygląda w przypadku kości szpikowych?
Zapomniałem jeszcze dodać, że spróbowałem dzisiaj, ale poszliśmy na ten południowy spacer i to właśnie po nim wyglądał na strasznie głodnego. Dlatego właśnie pytałem o wydłużenie spacerów rano i wieczorem i rezygnację z tego południowego (oczywiście poza szybkim wyjściem na siku).
Lorna, chciała Pani to zmienić tak po prostu w ramach testu, bez jakiegoś konkretnego powodu?
W każdym razie, chętnie bym się z Panią zamienił – wyjścia muszą być u Pani łatwiejsze do ogarnięcia, a jeśli do tego ona nie jest łakomczuchem, to pewnie nie spędza całego czasu z nosem przy ziemi jak mój 🙄
Gabyn, mój pies to kundelek (tak w ogóle, to jest wykastrowany). Ma w sobie najwięcej z owczarka belgijskiego (prawdopodobnie tervurena), do tego ponoć domieszka psa myśliwskiego, beaucerona i border collie – tak przynajmniej najczęściej słyszę od „znawców”.
Jest mimo wszystko dość energiczny, przynajmniej na spacerach. Na zewnątrz jest bardzo żywiołowy i skory do zabawy, fajnie się tam wyszaleje, a w domu jest raczej spokojny, ale nie „zgaszony”.
Ja mam akurat na odwrót :-)
Spróbowałam wrócić do dwóch posiłków, żeby zobaczyć, czy to coś zmieni, ale moja sunia najwyraźniej ma to gdzieś. Nie jest jakąś wielką fanką jedzenia, że tak powiem – je, jak jest naprawdę głodna, a tak to zajmuje się swoimi sprawami.
Jesteśmy na jednym posiłku dziennie już nie pamiętam od kiedy, chyba od momentu, gdy miała niecały rok.